NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » FORUM OGÓLNE » OSWAJANIE ZDZICZAŁEJ KOZY - PROSZĘ O RADY.

Przejdz do dołu stronyStrona: 1 / 4>>>    strony: [1]234

Oswajanie zdziczałej kozy - proszę o rady.

  
DevilsWife
01.09.2013 17:26:54
poziom 2



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Wrexham/Wielka Brytania

Posty: 79 #1587918
Od: 2013-4-10
Witam.

Mam pewien problem. Wczoraj rano przywiozłam dwie nowe kozy, które dołączą do mojego stadka. Kupiłam je od starszej kobiety, miała ich łącznie ok. 15 sztuk. Kozy mają po 2 lata, są zdrowe, zadbane, ładnie odpasione, ale kompletnie dzikie .. Całe życie (urodziły się u tej kobiety) były rano wypuszczane na łąkę, a wieczorem z niej zganiane do obórki i w zasadzie tylko z tym kojarzy im się człowiek. Na każdą próbę podejścia do nich reagują ucieczką, nie podejdą nawet wtedy, kiedy kuszę je smakołykami. Moje kozy są ogromnymi pieszczochami, uwielbiają być miziane, pchają się do ludzi, a te dwie to dzikuski. Panikę wywołuje u nich prawie wszystko. Aktualnie stoją upięte, bo nie bawi mnie perspektywa łapania ich na dwóch hektarach terenu, ale na dłuższą metę sobie tego nie wyobrażam - wszystkie moje kozy chodzą luzem. Alternatywą dla ich upięcia jest puszczenie ich luzem, a potem ściganie ich po całym ogrodzonym terenie, co zajmie mi zapewne z godzinę i tak dzień w dzień, bo jedna z nich jest dojna. Nie mam pojęcia, co zrobić i jak je do siebie przekonać, czy ktoś ma doświadczenie z takimi kozami, czy w takim wieku oswojenie ich jest jeszcze możliwe ? Nie wymagam, żeby chodziły za mną jak psy (jak reszta moich kózek), ale chcę, żeby na człowieka nie reagowały paniką i ucieczką, tak, żeby codzienne dojenie ich nie było udręką. Znajomy z sąsiedniej wsi, który ma ponad 80 sztuk kóz powiedział, że czarno to widzi, bo skoro tam 2 lata żyły w takim systemie, to bardzo ciężko będzie mi zmienić ich nastawienie i doradził się ich pozbyć, a kupić w pełni oswojoną i przyjazną kózkę. Powiedział też, że gdyby przyjechała jedna, to szybciej by się przełamała, bo tak to napędzają się wzajemnie tym lękiem i wzmagają swoją panikę. Kobieta przez telefon zapewniała mnie, że są spokojne, że podchodzą do człowieka, więc pojechaliśmy po nie, robiąc ponad 150 km w jedną stronę, jak przyjechaliśmy były upięte na łańcuchu, co mnie trochę zdziwiło, ale kobieta oznajmiła, że robią szkody sąsiadowi, dlatego je wiąże, ale nie ma żadnego problemu, żeby chodziły luzem, no i uwierzyłam, a teraz jestem zła i bezradna. Czy ktoś ma jakiś pomysł, albo radę ? Może ktoś ma doświadczenie z takimi kozami ? Dziękuję z góry.
  
Electra18.08.2018 20:40:53
poziom 5

oczka
  
Krzysztof
01.09.2013 18:31:44
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Posty: 393 #1587979
Od: 2013-3-20
Miałem podobny problem.Oddałem darmo, ale nowego nabywcę uprzedziłem o tym A poza tym czy są rejestrowane.Bo jeżeli nie to powielisz zło i ktoś też będzie Cię przeklinał.Jeżeli nie mają kolczyków-utylizować albo zjeść.
  
nowa
01.09.2013 20:14:32
poziom 1

Grupa: Użytkownik

Posty: 43 #1588050
Od: 2013-8-23
witam tym kozom trzeba czasu cierpliwości ja bym tak szybko nie poddała sie na łańcuszku da się szybciej przekonać koze
  
monia8366
01.09.2013 20:45:40
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3234 #1588105
Od: 2013-3-21
Musisz im pokazać że kojarzysz się im tylko z dobrym, nie okazuj że się denerwujesz. Podchodź często łap je delikatnie za obrożę i głaskaj między czasie podawaj smakołyki. Jeśli po miesiącu się nie oswoją to znaczy że już nie dojdą do ładu i składu.
_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
nowa
01.09.2013 21:23:29
poziom 1

Grupa: Użytkownik

Posty: 43 #1588205
Od: 2013-8-23
dokładnie Monia ma rację
  
jola1979
01.09.2013 22:01:41
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Buk okolice Poznania

Posty: 2239 #1588329
Od: 2013-3-21
Ja miałam taką dziką kozę-wariatkę.Właściwie,to mam nadal,ale ona aż tak dzika już nie jest.
Moje stado z pastwiska wracało do swoich pomieszczeń(z ogrodu na podwórek),no a ta koza za ch....ę nie chciała wracać.Co się nauganiałam za nią,żeby wróciła do kwatery?Masakra.Kiedyś się wnerwiłam i powiedziałam,że skoro nie chce wracać,to mam ją gdzieś,byłam z takim nastawieniem,że jak nie wróci,to nocować będzie na pastwisku(ogrodzone,jest tam duża,drewniana szopa z trzema ścianami i dachem),tak że nawet gdyby padało,to nie zmokłaby.Zostawiłam małpę na wypasie.Już nie uganiałam za nią.Po 5min patrzę,a ona nieśmiało włazi na podwórko,poszła do swojej kwatery.Od tego czasu już nie czeka aż ją zostawię samą,zawsze biegnie pośród stada.
Od czasu do czasu przy dojeniu jeszcze wierci się,ale jest dzień do nocy w porównaniu z tym co było z początku(za żadne skarby nie mogłam jej wydoić),waliła mnie rogami,wariowała jak naćpana.Już nawet nachodziły mnie myśli,żeby sprzedać ją.Oczywiście przyszły właściciel wiedziałby o jej wadach.Koza przez większość swojego życia mieszkała u takiej starszej babcinki.Tak,że przy dojeniu jedzonko dostawała,bo inaczej babcia miała problem,żeby ją wydoić itd.Koza była sama,u mnie jest w stadzie.Z początku po kwarantannie,gdy wypuściłam na wybieg,to trzaskała kozy jak głupia,ale szefowa i jej zastępca-siostry,szybko pokazały jej,kto rządzi w tym stadzie.Zaznaczę,że koza jest dość wiekowa,ma z 10lat.Tak,że teraz to bez porównania do tego co na początku było.
Ja proponuję zrobić na odwrót-nie zwracać aż tak bardzo uwagi na te nowe kozy.Oczywiście karmić je itd-normalka,ale ja nie próbowałabym na siłę ich do siebie przekonać.One potrzebują czasu,więc nic na siłę.
Im bardziej będziesz próbować oswoić je,tym bardziej będą dzikie.
Nic na siłę.Jak będą w kwaterach,czy na wypasie,to możesz spróbować z gałązką w ręce.Zasada jedna,nie Ty podchodzisz do kozy,Ty trzymasz gałązkę i czekasz aż koza podejdzie do Ciebie.Nigdy na odwrót.
To Ty jesteś "szefową stada",to ONE powinny zabiegać o Twoje zainteresowanie,a nie odwrotnie.
Wiem,wiem-zaraz ktoś napisze,że sadystka ze mnie,że mam duże ego itd-piszcie.Jednak wierz mi,im mniej poświęcasz uwagi tym,rozbrykanym kozom,tym szybciej one zaczną się oswajać z nowym miejscem,stadem.
Głaszcz tak jak do tej pory pozostałe kozy,rób to co do tej pory,a na te kiwnij od czasu do czasu,jakbyś chciała powiedzieć "jak chcecie to też możecie podejść i być pogłaskane".....Jednak nie rób nic więcej,gdy nie będą chciały podejść,Ty nie podchodź.
Są owszem takie kozy,które nie da się "do końca"oswoić lub może to trwać długo,ale im mniej Ty zabiegasz o nie tym lepiej.
  
monia8366
02.09.2013 15:10:17
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3234 #1589220
Od: 2013-3-21
Jolu ale takie podejście jakie ty praktykujesz to robi się do psów nie do kóz. W stadzie kóz to przecież szefowa decyduje do której chce podjeść nie odwrotnie. Do kozy podchodzi się bokiem nigdy na wprost ( jeśli jest nie oswojona) jak idziesz na wprost to oznacza że chcesz ją atakować lub układać. Ona schodzi ci z drogi bo się ciebie boi okazuje układność. Kozę głaskasz wpierw od szyi wzdłuż grzbietu jeśli się wzdrygnie ruszy zaczynaj od momentu głaskania gdzie była spokojna. Ułożenie kóz polega na tym by twój dotyk nie był dla nich czymś złym dlatego między czasie podawaj smakołyki. PO pewnym czasie jak je będziesz wołać do siebie będą szły wiedząc że masz coś dobrego przy sobie wiec w kieszeni zawsze coś miej.
_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
przemko2121
02.09.2013 16:19:25
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Posty: 69 #1589266
Od: 2013-4-1
ja też miałem coś podobnego u siebie ale zbytnio nie przywiązywałem wagi do tego czy się boją ... po prostu nie robiłem niczego na siłę . oczywiście dawałem tam jakieś frykasy i po dojeniu głaskałem chwileczkę i jakoś się przyzwyczaiły . nic trudnego trzeba czasu i cierpliwości :p
  
jola1979
02.09.2013 19:00:22
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Buk okolice Poznania

Posty: 2239 #1589436
Od: 2013-3-21
No nie wiem Monika,ja to stosuję,coś podobnego poradziła Natalia,może nie w każdym szczególe,który ja podałam,ale kilka podobnych wskazówek.
U mnie zdało to egzamin na maxa.Stosuję taką taktykę w stosunku do młodych koźlaków-nie robię nic na siłę.Jak chcą to podejdą.Z czasem większość koźlaków "zapragnie"miziania i wystarczy,że jeden koźlak jest "przytulaśny",lubi być miziany,wtedy pozostałe też po krótszym,czy dłuższym czasie podchodzą,żeby je pomiziać.
To nie My mamy podchodzić do kóz.My mamy robić tak,żeby to koza chciała podejść do nas.
Może i stosują tą taktykę u psów-nie wiem.Wiem tylko tyle,że u kóz jest to sprawdzone i to nie przeze mnie,bo przez osoby o wiele mądrzejsze i bardziej doświadczone w hodowli kóz niż jawesoły
Tak,że skoro skutkuje,to dlaczego nie stosować?wesoły
  
DevilsWife
03.09.2013 13:39:41
poziom 2



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Wrexham/Wielka Brytania

Posty: 79 #1590113
Od: 2013-4-10
Witam ponownie. Chcę opowiedzieć o postępach w przypadku jednej z kóz i ich kompletnym braku w przypadku kozy numer dwa. Otóż wczoraj poszłam do kóz z suchym chlebem. Celowo ustawiłam się tak, żeby 'nowe' kozy mogły swobodnie do mnie podejść (są upięte na 6 metrowych łańcuszkach). Moje 'stare' kozy od razu przybiegły i dopominały się o smakołyki. Dosłownie po kilku sekundach jedna z kóz (ciemnobrązowa Inka) podeszła i zaczęła napierać na mnie pyszczkiem, także upominając się o smakołyki. Zaczęłam więc ją karmić i nie było żadnego problemu. Chętnie brała ode mnie kawałki chleba, nie odsuwała się, gdy je podawałam, pozwoliła się nawet pomiziać za uchem. I widzę ciągły progres, dzisiaj było już tak, że rano oparła się o mnie raciczkami, jak o drzewo, najwidoczniej nie mogąc doczekać się swojego przydziału jabłek. wesoły Te szybkie postępy bardzo mnie cieszą. wesoły Jednak druga koza .. Koszmar. Gdy tylko widzi człowieka biegnie na oślep, niemalże urywając sobie głowę na obroży. Zachowuje się jak totalny dzikus. O podejściu nie ma mowy. Nie była w ogóle zainteresowana chlebem, czy jabłkami. Nieustannie głośno meczy, dosłownie zawodzi. Gdy stoję i karmię pozostałe kozy (w tym drugą nową) ona stoi najdalej, jak tylko może, na ile pozwala jej łańcuszek i nie ma najmniejszego zamiaru się zbliżyć. A gdy ja próbowałam zrobić choćby krok w jej stronę - panika, szarpanie się na obroży, więc odpuściłam. Zdajać ją jednak muszę (na moje nieszczęście ta właśnie jest dojna), co jest czynnością straszną i trudną. Koza miota się w każdą stronę, meczy wniebogłosy (właściwie nie przypomina to meczenia, tylko niezrozumiałe wrzaski), próbuje walić rogami, wyrywa się. Robimy to we dwójkę, możliwie jak najszybciej, jednocześnie starając się przemawiać do niej spokojnym głosem (i tak nas zagłusza), głaskać delikatnie itp., podawać smakołyki (zero zainteresowania). Nie skutkuje nic i jestem przerażona jej zachowaniem. Rozumiem, że jest u mnie krótko, że się boi, ale dlaczego nie reaguje nawet na jedzenie ? Dlaczego nie chce zrobić nawet malutkiego kroku w moją stronę, kiedy inne kozy otaczają mnie ciasnym kołem ? Widzę, że drugą z kóz wyraźnie ośmiela obecność moich oswojonych kózek, natomiast na tą pierwszą nie działa nic. Dziękuję wszystkim za dotychczasowe rady, będę walczyła dalej.
  
monia8366
03.09.2013 17:31:08
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3234 #1590336
Od: 2013-3-21
Może boi się ludzi bo może dostawała laską od kobitki.
_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
Electra18.08.2018 20:40:53
poziom 5

oczka
  
jola1979
03.09.2013 19:43:21
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Buk okolice Poznania

Posty: 2239 #1590466
Od: 2013-3-21
U tej kobietki,od której je kupiłaś pewnie luzem były?
Może być tak,że koza-ta bardziej dzika,zawsze była "z boku","gnębiona"przez inne kozy,albo tak jak Monika pisze-dostała lanie.
Tym bardziej obstawiam,żeby nic na siłę.Oczywiście rób to co do tej pory,podawaj jedzonko-smakołyki,trzymaj w ręce.Na takiej odległości,żeby koza mogła podejść do Ciebie,gdy tylko będzie chciała.Jednak nie podchodź zbyt gwałtownie,podchodzą na odległość,żeby mogła swobodnie sięgnąć jedzenie-mów do niej po imieniu-żadnych,gwałtownych ruchów,bo to wzmagać będzie jej strach.
Ciężko będzie z dojeniem-pewnie jeszcze długi czas.Próbuj przypiąć ją na czas dojenia na krótszy łańcuszek,po wydojeniu daj jej jedzonko-nigdy w czasie dojenia.
Wiem,wiem-dziwne mam może metody "wychowawcze",ale u mnie w większości skutkują(nie licząc kozła,bo jego akurat się boję,a to inna "bajka").
  
centurion
02.12.2013 22:49:50
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Wieruszów okolice

Posty: 280 #1674852
Od: 2013-9-18
U nas było podobnie. Kozy zabrałem od gościa u którego były luzem. Jako ze jestem przeciwny krępowaniu zwierzat to zaraz po przyjeździe puściłem je luzem no ale efektem zmiany otoczenia była ostra gonitwa po rowach i pokrzywach przez dobre 2 godziny. Po złapaniu niestety poszły na linkę i tak dobre 2 tyg. Nauczyły się miejsca ale dalej od nas wiały. Zaczeły za to wracac do swojego pomieszczenia. Po 3 tyg to napewno zaczeły podchodzic do zony i dzieci wiec na probe odpiete zostaly ale niestety znowu gonitwa byla. Tym razem wystarczylo tylko kozla zapinac ona sie nieoddalala od niego dalej niz na 10m. Teraz po pół roku sa luzem przychofza do nas po smakołyki ale na pieszczoty nie ma szans. Troche przeginaja bo u nas w sieni leza czesto ziemniaki a one o tym wiedza i te łajzy potrafia drzwi otworzyc. Czasem tez wybiora sie na pole sasuada dopiero co zboze wychodzi wiec ida do rarytasu. Niestety dla sary a stety dla nas po wypadku z psem zrobily sie takie ufne ze nawet ja moge z nimi robic co chce nie bylo problemu zebym ja opatrzyl. Kuba zachodzil i budl mnie w plecy i wyciagal z kieszeni marchewki. Moze kozy widza ze chcemy ich dobra ? Napewno po pół roku ich posiadania moge powiedziec ze sa madrzejsze niz niejeden pies. Moze bardziej cwane.
  
mamucha
06.12.2013 15:17:42
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Wielkopolskie

Posty: 116 #1678173
Od: 2013-10-3
Dołączę się - do posiadaczy kóz "nienajłatwiejszych".Kasię wzięliśmy 3 tygodnie temu od gospodarza, gdzie nawet w boksie byłą cały czas na uwięzi, a wolności chyba nie zaznała w ogóle. Powoli i cierpliwie przyzwyczajamy ją do nas, naszych zwierzaków, otoczenia. Trochę na uwięzi, trochę luzem. Problem jest z dojeniem. Nie lubi, nie znosi, nie życzy sobie. Więc kombinujemy - spokojnie przemawiając, doimy we dwójkę - mąż trzyma za obrożę "żelaznym" uchwytem tak, żeby nie mogła brykać w żadną stronę, ja doję, mleka daje skromnie, ale dla nas nawet te pół litra jest bezcenne. Właściciel twierdzi, że jedną ręką trzymał pojemnik z ziarnem, drugą doił, u nas to się nie sprawdza. Pytanie: czy tak już zostanie, czy są szansę na jakieś zmiany? Ciekawa jestem Waszego doświadczenia, Waszych sposobów, a kózek, które spokojnie dają się doić - zwyczajnie Wam zazdroszczę....choć naszą Kachę polubiliśmy bardzo z całym jej rogatym charakterkiem...
  
mamucha
07.12.2013 15:22:10
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Wielkopolskie

Posty: 116 #1679050
Od: 2013-10-3
Mag, dzięki za podpowiedzi, przyswoiłam, mąż i dzieciaki też obowiązkowo poczytają oczko Po 3 tygodniach "uczenia się " kozy widzimy, że jest tak, jak piszesz, czyli nic na siłę, powoli, życzliwie i spokojnie, żadnych gwałtownych ruchów, niechcianych pieszczot. Do domu też może wejść, widać, jak wszystko sprawdza, węszy, poznaje, choć trzeba uważać, bo bez zapowiedzi traktuje naszą stara psicę rogami, a pies tak bardzo chciałaby się zaprzyjaźnić...oczko Ja dużo do niej gadam, nawet, jak przechodzę obok koziarni, nawiązuję z nią kontakt "przez drzwi" - zawsze mi odpowiada wesoły Poszukam Twojej dojalnicy, może znajdę, spróbujemy. W kwestii spokoju właśnie - też bardzo byśmy chcieli, żeby Kacha miała ruję i pewnie, gdybyśmy gdzieś ją oddali na jakiś czas do chłopaka, może by ta ruja się pojawiła, ale jak pomyślę o stresie przez drogę (przyjechała do nas związana na leżąco), potem znowu nowy dom, obcy ludzie, eeee tam, rezygnujemy, niech ma spokój, może się doczekamy rui wiosennej, zobaczymy, jak nie, trudno, może w następnym sezonie...
  
monia8366
07.12.2013 15:57:46
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3234 #1679070
Od: 2013-3-21


TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI » DARMOWA REJESTRACJA

tu masz link wesoły
_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
mamucha
07.12.2013 18:26:57
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Wielkopolskie

Posty: 116 #1679194
Od: 2013-10-3
Monia, dzięki serdeczne !!!, pewnie bym szukała i szukała i nie znalazła, zaraz pokażę przywódcy stada, niech się przymierza do prac stolarskich oczko
  
mamucha
07.12.2013 18:53:16
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Wielkopolskie

Posty: 116 #1679242
Od: 2013-10-3
....a jak się wygugluje hasło "goat milking stand" w grafice, to wybór takich stoidełek, że hej...tyle, że sama bym nie wpadła, więc duuuuuże dzięki raz jeszcze, Monia...
  
monia8366
07.12.2013 19:27:45
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3234 #1679272
Od: 2013-3-21
nie ma problemu to już weszło mi w nawyk z bycia byłym Moderatorem na starym forum heheheh wesoły
_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
mamucha
07.12.2013 19:48:24
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Wielkopolskie

Posty: 116 #1679292
Od: 2013-10-3
...Moderator może i były, ale jaki czujny wesoły
  
Electra18.08.2018 20:40:53
poziom 5

oczka

Przejdz do góry stronyStrona: 1 / 4>>>    strony: [1]234

  << Pierwsza      < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » FORUM OGÓLNE » OSWAJANIE ZDZICZAŁEJ KOZY - PROSZĘ O RADY.

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | CyberCiekawostki | darmowe forum | sklepy
opinie, testy, oceny | katalog stron | toplsta