NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » FORUM OGÓLNE » OSWAJANIE ZDZICZAŁEJ KOZY - PROSZĘ O RADY.

Przejdz do dołu strony<<<Strona: 3 / 4>>>    strony: 12[3]4

Oswajanie zdziczałej kozy - proszę o rady.

  
annorl1
23.01.2015 13:55:25
poziom 5

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 434 #2029133
Od: 2014-1-18
Koza ma 2,5 roku
  
Electra24.05.2018 08:05:07
poziom 5

oczka
  
LadyM.
23.01.2015 16:25:04
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4537 #2029236
Od: 2013-3-22
Myślę, że Ania nie będzie się siłować z kozą za rogi. Nie wiem zresztą czy to jest najlepszy sposób.
Moja Wanda jest szajbnięta totalnie, na wybiegu walczy z każdą z pozostałych. Ale to są walki, a nie, że którąś tłucze z tyłu z boku itd. Czasem w kojcu jej się zdarza przyjąć "pozycje bojową" do mnie.
Ale jej na szczęście wystarcza podniesiony palec i "nie wolno"
  
annorl1
23.01.2015 17:03:44
poziom 5

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 434 #2029274
Od: 2014-1-18
Iwona ma rację, nie mam zamiaru szarpać się z kozą, tym bardziej, że mam nadzieję, że koza jest w ciąży i bała bym się, ze jej zwyczajnie krzywdę zrobię.
U Dzikiej tak to wygląda, że jak próbowałam ostatnio wyjść z nimi na pole, od razu dopadła do Kaśki i rogami ją w brzuch walnęła płacze krzyknęłam na nią, ale krzyk nie działa. musiał mąż interweniować, dobrze ze był, złapał Dziką za obróżkę i wróciły do stajenki.
Na razie jak będę chciała z nimi wychodzić, to trzeba będzie obie palikować. Do tej pory Dzika zawsze chodziła luzem, to Kaśka była palikowana. Bo Dzika młoda i musiała się wyszaleć. Ale niestety jej wolność się skończyła, przynajmniej póki co.
Mam jednak nadzieję, że to hormony i jak się wykoci, to wszystko wróci do normy.
  
jola1979
23.01.2015 20:35:15
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Buk okolice Poznania

Posty: 2239 #2029452
Od: 2013-3-21
No,a może za duża dawka owsa?Kozy są teraz w koziarni(przynajmniej większość czasu),nie mają gdzie spożytkować nagromadzonej energii i dlatego tak wariuje.
  
annorl1
23.01.2015 20:43:19
poziom 5

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 434 #2029457
Od: 2014-1-18
Jolu, kozy dostają litr owsa dziennie. Ale teraz miały 3 tygodnie przerwy i jak Kasiulkę zasuszałam, w ogóle nie dostawały, dopiero od kilku dni znowu owies mają w diecie.
Zresztą, taka agresywna zrobiła się po 3 tygodniach pobytu kozła u nas. A jak był kozioł, to na polu były codziennie. I potem też jeszcze na pole chodziły.
No ale z drugiej strony to może i ten owies pytajnik Tylko nie chciała bym jej trzymać do ewentualnego wykotu na samym sianie i słomie smutny
  
jola1979
24.01.2015 10:43:20
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Buk okolice Poznania

Posty: 2239 #2029742
Od: 2013-3-21


Ilość edycji wpisu: 1
Nie,no na samym sianie i wodzie to nie,nie o to mi chodziło pan zielony
Wtedy,ta koza zmizernieje(jest w ciąży,to potrzebuje tym bardziej "dobrze zjeśćwesoły.No,a nie o to chodzi.

No,a litr owsa to jak dla mnie dawka ok.Myślałam,że jakieś wielkie ilości tego owsa dostaje.
Chociaż powiem Ci szczerze,że moje zakocone kozy też w tym roku jakieś dzikie(zwłaszcza te,które pierwszy raz młode będą miały),latały po boksach jak szalone,waliły się łbami(rogate,zakocone mam pojedynczo w boksach),podgryzały.Nie wiem,czy wiosnę czuły,a tu nagle "zima wyskoczyła".
Ja moim zaokoconym kozom,zaczęłam mieszać owies z jęczmieniem.
Na dwie dawki owsa,jedna dawka jęczmienia-oczywiście zboża w całości.Zobaczymy,czy zmniejszona dawka owsa,zastąpiona jęczmieniem coś zmieni w ich zachowaniu.
W sumie nie wiem tak do końca jak się owies ma u kóz,jeśli chodzi o "max energii",bo wiem,że z końmi jest tak,że jak koń siedzi w boksie,nie fika po dworze,czy nie "pracuje",to wtedy mniej owsa powinien dostawać,bo "owies mu w dupie gra"(takie u nas jest powiedzenie).Nie wiem jak to ma się w takim wypadku do kóz.

Co do metody acerprzemo to nie jest to dobra metoda.Tu już nie chodzi nawet o to,że koza jest w ciąży(tym bardziej nie powinno się jej "rzucać"na glebę),ale sam fakt metoda "do gleby",według mnie jest zbyt dobrym sposobem na pozbawienie kozy agresji.

Tak reasumując,to Dzika jest jakoś na półmetku ciąży,tak?
  
annorl1
24.01.2015 13:00:37
poziom 5

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 434 #2029806
Od: 2014-1-18
Jolu, tak. jeśli Dzika jest zakocona to wypadało by, że to półmetek.
Najgorsze jest to, że zupełnie nie widziałam objawów rujki u niej. Więc termin wykotu może być od końca marca, do końca kwietnia.
Moje kozy obecnie jedzą jęczmień, dopiero jak mi się skończy, to kupię znowu u gościa na wsi. On ma mieszankę owies/jęczmień z niewielką ilością pszenicy. Ale puki co 2 wory jeszcze muszę skarmić wesoły Nie bardzo mam gdzie takich ilości trzymać.
Ale może skoro Twoje też takie niespokojne, to może co niektóre pierwszy raz zakocone kozy takie wariatki się robią? Oby tylko potem to przeszło jęzor Bo niech by była wyżej w hierarchii od Kaśki, ale niech jej tak nie tłucze, bo będę musiała je wciąż palikować...
Dzisiaj, jak Dzika po raz kolejny próbowała rozwalić przegródkę dzielącą ją od Kaśki krzyknęłam na nią i o dziwo, na chwile poskutkowało. Najlepsze jest to, ze krzyknęłam "Dzika, zostaw!" Kaśka spokojnie sobie dalej jadła, a Dzika popatrzyła na mnie i wróciła spokojnie do paśnika wesoły No ale całymi dniami w stajence nie siedzę smutny Ech, mam nadzieję, że jak tylko się wykoci, to będzie tak spokojna jak wcześniej wesoły
  
LadyM.
24.01.2015 13:29:19
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4537 #2029828
Od: 2013-3-22
Ania, moja Wanda kiedyś złapała taka szajbę, zresztą pewnie obie, że porozwalały deski od przegrody między nimi. Bodły się "przez deskę" I tak naparzały łbami, że deska pękła wzdłuż na pół,oraz puściły gwoździe z jednej z tych podłużnych połówek. Dobrze, że mnie cos nawiedziło i poszłam zerknąć, bo leżała sobie na ściółce gwoździami do góry. Miałam Wielkanoc z wkrętarką (dobrze, że cicha, bo by się sąsiedzi zbulwersowali, co ja robię w święto, ale niestety, zostawić tak nie można było) Przykręciłam deskę wkrętami a im przeszłą ochota na dalsze boje. Ale te wyrostki, co mają zamiast rogów miały zdrowo pokrwawione.
To był jeden jedyny raz, kiedy była taka walka
  
annorl1
24.01.2015 13:34:39
poziom 5

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 434 #2029831
Od: 2014-1-18
Ale w tym wszystkim najgorsze jest to, że moja Kaśka nic a nic się nie broni. Gdyby dały sobie "po razie" to może Dzika widziała by, ze Kaśka jej ustępuje i byłby spokój, a tak? Kaśka się chowa jak najdalej od przegródki, a jak to jest na polu, to za mnie i Dzika ciągle atakuje.
  
LadyM.
24.01.2015 17:57:43
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4537 #2029989
Od: 2013-3-22
Kiepsko jednym słowem
  
jola1979
24.01.2015 20:01:35
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Buk okolice Poznania

Posty: 2239 #2030077
Od: 2013-3-21
annorl1 u mnie też jakiś sajgon się zrobił w tym sezonie.
Kozy,które normalnie są razem(dwie bezrogie po Reniowe,zakocone),to Pysia odgania Maję od żarcia,więc muszę pilnować.Kiedyś były we trzyjęzorysia,Maja i Pina(jedyna z nich rogata).No,ale Pina ewidentnie upodobała sobie Maję i Maja ciągle pod korytkiem siedziała.Wywaliłam Pinę do innego boksu.
Teraz mam wszystkie boksy pozajmowane i nie mam w sumie gdzie oddzielić Mai i Pysi.Muszą być razem.
W sumie nie są zakocone :Mela,Gosia,Basia i dwie ubiegłoroczne po Reniowe.Mela jest sama w dużym boksie.Próbowałam dać do niej Gosię,to normalnie masakra,Gosia tak atakowała Melę,że myślałam,że ją rozniesie po tym boksie.Musiałam Gosię zabrać tam gdzie była wcześniej.No,a dodam tylko,że Mela "od zawsze"była główną "agresorką"w stadzie,tak więc nie wiem co się porobiło.
Nawet dwa "gówniarze" zeszłoroczne Fifi(córka Łaciatej,Łaciata to przyrodnia siostra Meli) i Fiona(córka Meli),walą się jak zwariowane.Właściwie Fifi wali Fionę.
Tak,że mam kilka dużych boksów,a w nich po 1 max 2 kozy,bo nie mogą być z innymi.
Nie wiem co się w tym sezonie porobiło.Czy ta pogoda ma wpływ na to wszystko?
A i dodatkowo jeden boks zajmuje Bingo,a nie chcę go mieć na uwięzi,więc łazi luzem.Tyle,że ostatnio wkurzyłam się,bo mi wyskoczył smutny Szlak normalnie człowieka trafia.
  
Electra24.05.2018 08:05:07
poziom 5

oczka
  
annorl1
24.01.2015 20:06:23
poziom 5

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 434 #2030087
Od: 2014-1-18
Jolu, ja na szczęście mam tylko 2 kozy. Na szczęście dlatego, że mogłam spokojnie stajenkę przegrodzić na pół. każda ma swoje miejsce, ale aż sie boję pomyśleć o wiośnie, jak Dzikiej nie przejdzie. W planach było ogrodzenie jednego poletka coby kóz nie trzeba było palikować. Wprawdzie na razie to tylko były plany, ale jak tak będzie, to kozy dalej na łańcuszku zostaną.
Ech, ja ciągle mam nadzieję, ze to jednak hormony i Dzika dlatego tak wariuje...
  
jola1979
24.01.2015 20:45:22
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Buk okolice Poznania

Posty: 2239 #2030137
Od: 2013-3-21
Na dość dużym wybiegu-wypasie nie będzie takich "akcji".Moje kozy,wszystkie razem na wypasie łażą i tylko od czasu,do czasu,gdy któraś wejdzie w drogę tej "nieprzyjaciółce"wtedy walną się raz,czy dwa i idą każda,w swoją stronę.No,a mój wypas dla kóz,to nie są jakieś "hektary",tylko kilkaset m2(200,czy 300)
  
arto121
13.05.2015 20:27:18
Grupa: Użytkownik

Posty: 7 #2105112
Od: 2013-8-26
Witam . Tydzień temu kupiłem 5 miesięcznego koziołka i kózke , od czasu kupna kozy się zachowują strasznie dziko , nie ma opcji pogłaskania czy choćby postania przy nich bo zaraz uciekają i skaczą gdzie popadnie. Mam nadzieje że mi coś doradzicie co z tym robić , bo ja już po całym tygodniu męk i nerwów z nimi trace nadzieje że będą spokojne i da sie do nich choćby podejść.
  
katolik
13.05.2015 21:21:27
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Posty: 140 #2105162
Od: 2015-2-20
Moja rada jest taka: uwiązać kózki i próbować je przekupić np kromką chleba. Daj im spróbować a następnie pokazuj z bliska aż podejdą same do chlebka.Może to potrwać kilka dni.U mnie zdawało egzamin. Powodzenia
  
LadyM.
13.05.2015 21:27:13
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4537 #2105166
Od: 2013-3-22
Skakać gdzie popadnie i tak będą, bo taka jest kozia natura. Zwłaszcza, że sa to kozie dzieciaki jeszcze.
Ale przekupuj chlebkiem, jabłuszkiem ito, jak radzi Krzysio. Tyle, że ja bym nie wiązała.
  
arto121
13.05.2015 21:34:16
Grupa: Użytkownik

Posty: 7 #2105168
Od: 2013-8-26
Próbowałem już je przekupić nieraz i nie ma opcji będą stały jak słupy ale nie podejdą a jak ja będe sie zblizać to one uciekają. Wcześniej jak kupiłem koze tyle że starszą to nie miałem takich problemów a te to takie dzikusy że szkoda gadać.
  
annorl1
13.05.2015 21:51:13
poziom 5

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 434 #2105181
Od: 2014-1-18
Na początek proponuję przysmaki, ale nie od razu z ręki wesoły To było by za proste...
Napisze jak ja oswajałam Uszatka [syna. Łysej] bardzo szczęśliwy bardzo szczęśliwy bardzo szczęśliwy Bo oswajanie Dzikiej, jest tu opisane jęzor
Przychodziłam z przysmakiem, ale Uszatek był za mały na chleb, do tej pory go nie bierze, tylko od razu wypluwa jęzor W miseczce miałam dla niego starta marchewkę. Najpierw stawiałam mu przed "nosem" i odchodziłam jak najdalej, ale tak żeby mnie widział. Co dzień, zostawałam kawałek bliżej. Przyszedł moment, że Uszaty jadł z ręki, ale maksymalnie wysuniętej do przodu wesoły W końcu jak tylko wchodziłam z charakterystyczną miseczką do stajenki, Uszaty sam przychodził pod drzwi do mnie wesoły
Teraz to ogromny pieszczoch bardzo szczęśliwy
A jak dzielę wieczorem jabłko między nim, a Dziką to ręce chcą mi zjeść jęzor

Oswajanie nie jest trudne, trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość i broń boże, nie krzyczeć, nie robić gwałtownych ruchów, nie wiązać . Zwierzę samo musi Ci zaufać, a Ty musisz pokazać, że jesteś wart tego zaufania.
  
LadyM.
13.05.2015 21:52:15
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4537 #2105183
Od: 2013-3-22


Ilość edycji wpisu: 1
No, a jak się te kozy zachowywały u siebie, tam skąd je wziąłeś? Tak samo?

Jak tak samo, było nie brać.

Koźleta przyzwyczajone do ludzi nie będą uciekać nawet przed "obcym".


Dodam do tego jeszcze:
moja Wanda też była dzicz, dotknąc się nie dała, wieczne matrixy po ścianach, choć przyszła do mnie z matką. Ale jakoś dałyśmy rade.Śmiechem i cierpliwością.

Tylko taka uwaga. Ja tego nie wiedziałam wtedy. Jeżeli koza nie jest przyzwyczajona do dotykania (głaskania, poklepywania itp) - nie nalezy próbowac głaskać jej po głowie. Bo to rodzi odruch "Bodę, bodę, bodę". Jak mi ktoś przystawia się do łba, to znaczy, że należy mu przywalić.

Takiego dzikusa można poklepać po karku (z boku), po łopatce (no, tak jak przednia noga, z boku) Delikatnie poklepać. "poczochrać" po kregosłupie - niektóre to bardzo lubią.

Jedynie Stefana moge myziac po pyszczku, po czółku skrobać między "nibyróżkami". Ale on tak myziany od niemowlaka.
  
annorl1
13.05.2015 21:58:34
poziom 5

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 434 #2105190
Od: 2014-1-18
Iwona, no nie wiem. Uszatego mam od Kuby, a myślę, że on jednak nie ma zdziczałych kóz. Jednak Uszaty zanim sie do mnie przyzwyczaił, to dosłownie po ścianach uciekał.
Moje maluszki, a jest ich 3 też niby razem chowane, znają mnie, a Koziołek i Śliczna przychodzą do mnie po swoją dawke pieszczot, natomiast Kózka [ciągle bezimienna] nie da sie pogłaskać i sama do mnie za nic w świecie nie przyjdzie.
Tak więc tutaj nie ma reguły...
  
Electra24.05.2018 08:05:07
poziom 5

oczka

Przejdz do góry strony<<<Strona: 3 / 4>>>    strony: 12[3]4

  << Pierwsza     < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » FORUM OGÓLNE » OSWAJANIE ZDZICZAŁEJ KOZY - PROSZĘ O RADY.

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | CyberCiekawostki | darmowe forum | sklepy
opinie, testy, oceny | katalog stron | toplsta