NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » ROZMNAŻANIE » PORÓD U KOZY

Przejdz do dołu strony<<<Strona: 17 / 47>>>    strony: 12345678910111213141516[17]181920

Poród u kozy

Występowanie problemów w trakcie porodu, porady
  
Szymon
03.03.2014 12:09:04
poziom 1

Grupa: Użytkownik

Posty: 44 #1765791
Od: 2013-4-4
Nic nie ma. Chodzi normalnie i tylko co jakiś czas wraca się położyć do obórki. Zaczynam się poważnie martwić, a jeszcze żaden weterynarz nie chce przyjechać :/ . Szyjka macicy jest otwarta na pewno stąd myśl o oksytocynie, która powinna wywołać skurcze. Jeżeli to poronienie to i tak muszę coś zrobić, żeby maluchy wyszły ! Są tam na pewno, bo czuję je...
  
Electra16.10.2019 17:50:08
poziom 5

oczka
  
Szymon
03.03.2014 14:11:26
poziom 1

Grupa: Użytkownik

Posty: 44 #1765884
Od: 2013-4-4


Ilość edycji wpisu: 1
Jestem po wizycie u weterynarza i po telefonicznej konsultacji weterynaryjnej.
Przez telefon od weterynarza, który ponoć zna się na zwierzętach gospodarskich dowiedziałem się, że mam ją zostawić w spokoju, bo je i pije. Na koniec usłyszałem, że i tak nie można jej pomóc, bo i jak...
Zdążyłem być u weterynarza, u którego miałem praktyki oraz u jeszcze jednego i oboje stwierdzili, że czas zacząć działać. Tym bardziej, że poród powinien nastąpić niedługo po pojawieniu się pęcherza.
Ze względu na to, że wyszedł czop, a szyjka macicy jest otwarta, to podałem oksytocynę. Jeżeli to nie przyniesie efektu, to czeka nas cesarka smutny ...
Nie rozumiem co idzie źle. Balbina to doświadczona matka, która zawsze rodzi przed terminem z powodu licznych młodych (zawsze w miocie ma od 3 do 5). Od poprzedniej właścicielki dowiedziałem się, że zawsze wszystko pięknie szło i nikt nigdy jej nie pomagał. Teraz zamknąłem ją w obórce i zobaczymy czy to przyniesie efekt.
  
monia8366
03.03.2014 14:20:36
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3517 #1765899
Od: 2013-3-21
Może jednak koza ją bodnęła i wywołała poronienie. Nie rozumiem po co cesarka jeśli jest rozwarcie wystarczy włożyć dłoń ( dezynfekowaną) i wymacać ułożenie koźląt. Mogą być ustawione bokiem, wet niech ułoży je w dobrej pozycji i ( jak poda oksytocynę) to skurcze się pojawią i wyciągać. Chyba że rozwarcie jest za małe to już cesarka. Maluchy mogą mieć problem z ssaniem ( jak przeżyją) i z oddychaniem. Może jednak poród jest terminowy to się powinno udać.
_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
Szymon
03.03.2014 15:45:35
poziom 1

Grupa: Użytkownik

Posty: 44 #1765984
Od: 2013-4-4
Nie ma rozwarcia na tyle dużego, żeby rękę włożyć, a ja mam za wielkie ręce.
Na pewno koza nie została bodnięta, bo jest oddzielona od mojego karzełka.
Ja bym tylko bardzo chciał, żeby było już po wszystkim i koza to przeżyła :/ .
  
monia8366
03.03.2014 16:05:49
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3517 #1766019
Od: 2013-3-21
Szymon daj znać co z kozą i co robi wet z tym problemem smutny
_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
Leosia
03.03.2014 17:59:47
poziom 5

Grupa: Użytkownik

Posty: 551 #1766161
Od: 2013-4-2
Zuzia 2 tygodnie przed wykotem miała obfite śluzowe upławy. Ganiałam przez ten czas do stajni i nic się nie działo.Pęcherz a czop to kolosalna różnica.
  
jola1979
03.03.2014 18:51:54
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Buk okolice Poznania

Posty: 2239 #1766220
Od: 2013-3-21
Magda,to samo chciałam napisać.
Nie podałabym kozie oksytocyny,żeby wywołać poród.Zwłaszcza,że nie ma pewności,że to "już".
Wiem,że nie widzimy tej kozy,ale ja osobiście oksytocyny na wywołanie nie podałabym.Jeśli jednak to nie czas porodu,to oksytocyna może zaszkodzić.
  
Szymon
03.03.2014 19:14:52
poziom 1

Grupa: Użytkownik

Posty: 44 #1766259
Od: 2013-4-4
W końcu doprosiłem się o przyjazd weterynarza...powiedział, że mam czekać na młode ale żebym się nie nastawiał na to, że maluchy przeżyją. Chciał podać oksytocynę, ale powiedziałem, że już dostała. Mam czuwać przy kozie i ewentualnie pomóc wyciągnąć.
Przemyślałem sobie to na spokojnie i raz jeszcze policzyłem dni. Dzisiaj jest 140 dzień, a nie 136 jak pisałem wcześniej. Miałem już wcześniej kozy i nigdy coś takiego się nie działo. Wiem, co widziałem i nigdy nie podałbym żadnego leku, gdybym nie miał do tego przekonania.
  
Esti
03.03.2014 19:21:00
poziom 6



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: podlaskie

Posty: 898 #1766265
Od: 2013-3-22
Szymon- koza może wydalać pod koniec ciąży śluz, jedna dużo, druga mało a trzecia wcale. I to jest normalne także byłabym ostrożna z takim ingerowaniem. Moim zdaniem podanie oksytocyny było błędem. Tym bardziej, że jak piszesz koza zachowuje się normalnie. Ja poczekałabym na wizytę lekarza i jego decyzję w tej sprawie. Niestety mogłeś bardziej zaszkodzić niż pomóc. Obym się myliła.
_________________
http://ostatnizakret.blogspot.com/
  
WildBirdPark
03.03.2014 19:41:22
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Warszawa

Posty: 356 #1766284
Od: 2013-7-31
Kochani ale Szymon napisał przecież że:

    Szymon pisze:

    Tym bardziej, że poród powinien nastąpić niedługo po pojawieniu się pęcherza.
    Ze względu na to, że wyszedł czop, a szyjka macicy jest otwarta, to podałem oksytocynę.


Czyli pęcherz płodowy jest na zewnątrz, a Szymon pisząc "czop" ma na myśli właśnie pęcherz płodowy. Dodatkowo szyjka macicy otwarta. Jeśli jest tak jak pisze to to zdecydowanie nie są "przygotowania do porodu" lecz rozpoczęty poród... Jeśli pęcherz faktycznie pojawił się wczoraj i koza do dziś nie urodziła to nie było innej mozliwości jak podać oksytocynę, no chyba że cesarskie cięcie. Ja i tak obawiam się że koźlaki już są martwe biorąc pod uwagę czas który upłynął...
  
Esti
03.03.2014 19:46:57
poziom 6



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: podlaskie

Posty: 898 #1766293
Od: 2013-3-22
Jeśli pęcherz płodowy wyszedł na zewnątrz to owszem, trzeba działać natychmiast. Może Szymon trochę zawile to opisuje. oczko
_________________
http://ostatnizakret.blogspot.com/
  
Electra16.10.2019 17:50:08
poziom 5

oczka
  
monia8366
03.03.2014 22:09:18
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3517 #1766543
Od: 2013-3-21
Szymon i co z kozą????????
_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
jola1979
04.03.2014 15:52:04
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Buk okolice Poznania

Posty: 2239 #1767367
Od: 2013-3-21


Ilość edycji wpisu: 1
Trochę dziwi mnie brak skurczy,parcia itd.
Jedna z moich kóz nie mogła się wykocić.Od rana była nerwowa,raz się kładła,raz wstawała,od czasu do czasu parła.
No,a że był to jeden z pierwszych porodów kozich u mnie "byłam kompletnie zielona".
Mój facet stwierdził,że skoro nic nie wychodzi,to znaczy się,że koza się jeszcze nie będzie kocić.Ok,posłuchałam go.Jednak żadnego pęcherza,czy większego śluzy nie było,a koza parła coraz częściej.Nic nie wychodziło.Dzwoniłam po weta.Wet przyjechał po 3godz diabeł
Wyciągnął zdrowego,żywego i strasznie wielkiego koźlaka.
Tak,że bardzo zastanawia mnie dlaczego Szymona koza nie prze?Czemu nie ma skurczy?
Chyba,że akcja porodowa zaczęła się,gdy Szymona nie było i koźlaki zaklinowały się w środku.
Jednak według mnie błędne jest podejście weta.Czy zbadał kozę,czy stwierdził,że koźlak/koźlaki są martwe?
W tak krótkim czasie przed wykotem spokojnie badając stetoskopem może wyczuć bicie serc koźlaków.
Druga sprawa to jeśli koźlaki są martwe,to nie powinien czekać "aż koza je urodzi",bo może urodzić,a nie musi.
Powinien zrobić cesarkę,jeśli jest pewien,że koźlaki są nieżywe.
Jeśli drogi rodne się zamknęły,to koza może tych koźlaków nie urodzić.
Im dłużej martwe koźlaki zostaną w kozie,tym większe prawdopodobieństwo zakażenia,powikłań,
Tak,że dla mnie podejście weta jest chore.
Miałam do czynienia z takim wetem,więc nie rozumiem dlaczego nie zadział.
  
WildBirdPark
04.03.2014 17:31:20
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Warszawa

Posty: 356 #1767511
Od: 2013-7-31
jola1979 a gdzie Szymon napisał że wet stwierdził że koźlaki są martwe...? Bo ja doczytałem tylko że powiedział, aby Szymon nie nastawiał się że koźlaki przeżyją - to różnica... zmieszany
Koza może nie przeć bo jak sama napisałaś - koźlaki zaklinowały się podczas porodu. U wielu samic parcie ustępuje przy martwych płodach - wtedy trzeba płody usunąć "ręcznie" za pomocą cesarki albo fetotomii. Ale skoro dostała oksytocynę to trzeba zobaczyć czy ta zadziała bo jaki miało by sens podawanie oksytocyny i po chwili zabieranie się do cesarki...? Jakby nie było lepiej dla kozy gdyby sama urodziła choćby martwe płody niż miała przechodzić cesarkę.
Szymon od tamtego czasu nie napisał - na pewno jest już po wszystkim - niezależnie jak to się skończyło. Od czasu podania oksytocyny nie wiemy co się wydarzyło - być może po jej podaniu wszystko poszło "gładko" - po co więc dorabiać sobie historie i wieszać psy na wecie i to jeszcze nie słuszne, bo nigdzie nie jest napisane że wet stwierdził że koźlaki są martwe i że trzeba czekać aż sama je urodzi...

Przecież Szymon napisał jasno że czeka na przyjazd weterynarza który powiedział że do jego wizyty Szymon ma czuwać przy kozie po podaniu oksytocyny i w razie porodu pomóc jej przy wyciągnięciu koźląt. Napisał też że "jeśli to nie pomoże, czeka nas cesarka"...
  
monia8366
04.03.2014 19:10:40
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3517 #1767630
Od: 2013-3-21
a ja uważam że jeśli poszło by gładko dawno by się z radości pochwalił. W takich sytuacjach ludzie nie maja głowy do pisania na forum.
_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
WildBirdPark
04.03.2014 19:52:10
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Warszawa

Posty: 356 #1767676
Od: 2013-7-31
A ja uważam że powinniśmy po prostu poczekać aż napisze i nie snuć domysłów...
  
jola1979
04.03.2014 20:02:40
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Buk okolice Poznania

Posty: 2239 #1767686
Od: 2013-3-21
    WildBirdPark pisze:


    Koza może nie przeć bo jak sama napisałaś - koźlaki zaklinowały się podczas porodu. U wielu samic parcie ustępuje przy martwych płodach - wtedy trzeba płody usunąć "ręcznie" za pomocą cesarki albo fetotomii.


No właśnie,jeśli koźlaki żyją,to koza prze.
Nie chcę robić domysłów,bo to bez sensu.Mam tylko nadzieję,że u kozy Szymona jednak wszystko będzie dobrze.
Co do wetów?Hm,dużo by pisać.Przez czekanie "nie wiadomo na co"pozbyłam się kozy.W moim przypadku definitywnie zawinił wet.Właściwie było takich dwóch winnych.
Dobra,kończę wywody,bo jeszcze komuś się narażę.
Mam nadzieję,że Szymon szybko napisze.
  
WildBirdPark
04.03.2014 20:53:23
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Warszawa

Posty: 356 #1767749
Od: 2013-7-31
Ja też na dwóch bardzo zaufanych wetach swego czasu się zawiodłem i straciłem przez nich bardzo cenne (zarówno pod względem finansowym jak i emocjonalnym) zwierzęta - ale to jest profesja jak każda inna - jeden jest partaczem a inny człowiekiem z duszą na ramieniu - to że jeden wet jest partaczem nie znaczy że cała reszta też nimi jest...
  
owca_we_mgle
04.03.2014 21:05:01
poziom 1

Grupa: Użytkownik

Posty: 28 #1767768
Od: 2014-2-27
Ja wiem, że suka, to nie koza, ale czasem w przypadku dużej ciąży ( pod względem liczby, wielkości szczeniąt, bądź ilości wód płodowych) ścianki macicy są tak rozciągnięte, że są cienkie jak papier i wtedy też nie ma skurczy. Może wszystko będzie dobrze? Najlepiej w takiej sytuacji byłoby zrobić USG, ale wiem że w przypadku zwierząt gospodarskich jest to trudniejsze.
TRZYMAM KCIUKI ŻEBY WSZYSTKO SKOŃCZYŁO SIE DOBRZE.
  
owca_we_mgle
04.03.2014 21:47:15
poziom 1

Grupa: Użytkownik

Posty: 28 #1767804
Od: 2014-2-27
    Roger pisze:

      Mag2271 pisze:

      No, no rewolucje nam nowy kolega tutaj wprowadza na forum i do tego dowcipniś, no fakt nudą zawiewało ostatnio a tak mamy możliwość dowiedzieć się czegoś nowego, a może i nawet wnioski wyciągnąć na przyszłość. Tyle że moje kozy niereformowalne jakieś i gdybym zostawiła wszystkie razem w trakcie wykotów to myślę, że małe by na tym ucierpiały. No ale mam takie marzenie, zgodne, zintegrowane stado, gdzie wszystkie kozy się lubią, nie tłuką siebie ani swoich dzieciaków. Jakoś tylko to wspólne karmienie mnie nie do końca przekonuje, ale każdy jest Panem swojej obory, postępuje jak uważa za słuszne, a nam nic do tego.
      Roger witamy na forum bardzo szczęśliwy. Może nam zdradzisz jak liczne jest Twoje stado i gdzie rezydujecie ?


    No,,,, nie... nie, broń mnie Panie Boże , żaden ze mnie rewolucjonista.. na Majdanie nie byłem.....
    Stadko moje, liczy tylko 12 dorosłych mlecznych kóz,i 1 cap,,Tak więc jest to mini stadko ,ale w pełni kontrolowane, tzn kontrola rozrodu..Na 12 kóz tylko 2 zakocone,jedna już po zabiegu( parka)
    Kozy nie są, rokrocznie wszystkie zakacane ,ze względy na niepotrzebny dla mnie , nadmierny rozrost stada.
    No bo co zrobić, z takimi np. capkami ? Wydać komuś ,żeby zjadł ?nieeeee .lepiej zrobić to humanitarnie, samemu zjeść ,ale ile żalu przy tym ..........
    Po wykoceniu się tych trzech , reszta będzie się zachowywać tak ,jak by też się wykociła. Nie żartuję, serio

    Mleczność tych pozostałych,wzrośnie do poziomu tych,które się wykociły. Dlaczego ? Dlatego, że macierzyństwo siedzi im w głowie,jak karmią to czują się matkami,i zwiększają mlecznośc,mają dla kogo mleko produkować..
    Po wykocie, małe są wylizywane ,non stop przez wszystkie,przebywające kozy, karmione również...

    Mini stadko, znajduje się w okolicy, Jaskinia Raj w Górach świętokrzyskich,,

    Pozdrawiam


ROGER, ja się z tobą nie zgodzę.
W naturze ( na którą się tu powołujesz) większość ciężarnych samic szuka odosobnienia na czas porodu lub początek odchowu maluchów. W tym czasie między maluchem/maluchami i matką wywiązuje się silna więź( umiejętnośc rozpoznawania zapachu i odgłosów) dzięki którym matka i młode bez problemu odnajdują sie nawet w wielkich stadach. Potem dołączają do stada i w niektórych gatunkach młode są karmione przez kilka samic, ale doskonale wie, kto jest jego mamą?
Ta więź jest też niezbędna matce, a dokładnie jej komfortu psychicznemu. Zdajesz sobie jakim stresem musi być dla matki, kiedy musi rywalizować z innymi samicami o własne dziecko, tylko dlatego, że po porodzie wszystkie je wylizywały, przez co maluch nabrał zapach wszystkich samic i sam nie wie kto jest mamą, a kto tylko nianią?
Ja nie mam jeszcze kozy, ale jestem koniarą i wiem jak to się odbywa w dużych stadninach. Np w Janowie Podlaskim, klacze zostają z matka w boksie przez pierwsze dni, potem są z nią wyprowadzane indywidualnie żeby nauczało się podążać za mamą, a dopiero potem są wprowadzane do stada pozostałych klaczy z młodymi. Stadnina arabów z J.P. jest klasą sama dla siebie, a araby to baaaardzo stara rasa, a jednak nie puszcza się ich "samopas".
  
Electra16.10.2019 17:50:08
poziom 5

oczka

Przejdz do góry strony<<<Strona: 17 / 47>>>    strony: 12345678910111213141516[17]181920

  << Pierwsza     < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » ROZMNAŻANIE » PORÓD U KOZY

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | CyberCiekawostki | darmowe forum | sklepy
opinie, testy, oceny | katalog stron | toplsta