NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » POGADUSZKI » ROZSTANIA Z KOZAMI

Przejdz do dołu strony<<<Strona: 3 / 4>>>    strony: 12[3]4

Rozstania z kozami

  
reneta
20.09.2016 18:17:28
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Posty: 194 #2334649
Od: 2013-8-6
Moja Mela odeszła w poniedziałek wieczorem, a przyjechali po nią w środę rano. Też było gorąco i Mela "rosła". Traumatyczne przeżycie, ale synowie zawinęli ją po śmierci w prześcieradła i ten pan, który przyjechał, powiedział że nie musimy jej odwijać. Przynajmniej tyle... zresztą był bardzo delikatny (że tak powiem) i zabrał ją w taki sposób, że nie było to takie okropne.
  
Electra21.02.2018 12:18:46
poziom 5

oczka
  
vader2
20.09.2016 18:35:03
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: pod Łęczycą

Posty: 204 #2334651
Od: 2014-1-10


Ilość edycji wpisu: 1
Ja też kiedyś, wiele lat temu, przeżyłem odejście na Wiecznie Zielone Łąki mojego pierwszego, takiego białego rogatego kozła, którego dostałem od wdzięcznego pacjenta, co tu dużo mówić padł jak żołnierz na stanowisku, zagryziony przez sforę zdziczałych psów, które w letnią noc podkopały się pod ogrodzenie mojej wiejskiej "haciendy". Bronił się zapewne, bo jeden z napastników, dzikich psów, dał farbę, czyli krew, co z tego , skoro mój Matołek( tak miał na imię) leżał z przegryzionym gardłem.
Jak tylko zrobiło się widno, skoro świt razem z moim wyżłem Figaro i automatem samopowtarzalnym Steyr AUG kaliber 223 Remington poszedłem tropem zranionego psa, ,trop wiódł do pobliskiego lasku.
Były tam cztery różne zdziczałe, ogromne psiury, jeden zaczął nawet na mnie warczeć, z trudem powstrzymałem mojego wyżła, przywiązałem go do drzewa, żeby mi nie wszedł w drogę i nie przeszkadzał.
No i zabiłem je, zabiłem je wszystkie!
Opróżniłem cały 10-cio nabojowy magazynek w chyba w dwie, trzy sekundy, później zmieniłem na nowy i też go opróżniłem...
Po powrocie pochowałem Matołka w rogu ogrodzenia, nie oddałem do żadnej utylizacji, nie było wtedy jeszcze kolczyków. Może to śmieszne, ale w tym miejscu wbiłem własnoręcznie wykonany z surowej brzozy krzyż, chociaż Matołek nie był wierzący. Ale przecież zginął w walce, prawda?
Niektórym się wydaje, że można rozpaczać po stracie bliskiej tylko osoby, ale to nieprawda, zwierzak czasem bliższy jest sercu niż człowiek, zwłaszcza jak żyje obok wiele lat.
  
Mena69
20.09.2016 19:26:14
poziom 1

Grupa: Użytkownik

Posty: 34 #2334669
Od: 2013-12-16
Szkoda Matołka, szkoda psów, z utylizacja jest dobrze wymyślone,bo jak np ja wzrostu siedzącego psa, miałabym w tej suszy grób wykopać sama.A starczył 1 tel. Po tym wszystkim jeszcze mi ciśnienie z nerwów podskoczyło do 250
To puchnięcie to jakaś masakra u przeżuwaczy jest. Kozina była chuda, pod pachą można było nosić, a potem jak balon nabrała 60 kg, ledwie ja na taczki wsunęłam i do garażu do chłodu wwiozłam. Chłopak młody co przyjechał w pon. wieczorem po nią, nie chciał otwierać tego auta,(chciał mi widoku zaoszczędzić tego co tam wiózł)tylko od góry ją wrzucić, ale nie dał rady nawet wyciągarką, taki był ciężar.
  
vader2
20.09.2016 19:36:49
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: pod Łęczycą

Posty: 204 #2334673
Od: 2014-1-10
Puchnięcie dotyczy nie tylko kóz, także ludzi, sam się o tym przekonałem 33 lata temu, kiedy mój ojciec zmarł wycieńczony ostrą białaczką szpikową, ważył przed śmiercią 38kg, umarł w czasie wielkich upałów, w czwartek, do poniedziałku musiał leżeć w prosektorium, gdzie nawaliły chłodnie i ledwo nam się udało go ubrać w garnitur bo strasznie spuchł, niestety nie mogłem nawet zapiąć mu guzików w garniturze, taki był opuchnięty. Przewiązałem go tylko skórzanym paskiem. Takie życie, niestety...
  
Mena69
20.09.2016 20:04:36
poziom 1

Grupa: Użytkownik

Posty: 34 #2334686
Od: 2013-12-16
płacze to dopiero jest przykresmutnyco tam koza..jeśli jest jakiś Bóg i go spotkam to wp...dostanie ode mnie za takie urządzenie świata.....
  
LadyM.
20.09.2016 22:28:54
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4537 #2334758
Od: 2013-3-22
Vader, na koniec trzeba było jeszcze postrzelać pod stópki tym sq..synom, którzy kiedys te psy wzieli do siebie, a potem im się znudziły. Może by gnój jeden z drugim po takim przezyciu zapamietał, że jak się bierze zwierzaka, to się do końca swego lub jego życia za niego odpowiada, a nie wypiernicza w las jak się znudzi.
  
reneta
20.09.2016 22:57:53
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Posty: 194 #2334768
Od: 2013-8-6
Iwonka, podpisuję się!
  
vader2
21.09.2016 09:29:39
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: pod Łęczycą

Posty: 204 #2334880
Od: 2014-1-10


Ilość edycji wpisu: 1
U mnie w okolicy jest taki dziwny zwyczaj, że wielu gospodarzy trzyma, posiada nawet 10 psów i więcej.
Nie wiem skąd to się bierze, ale te psy nie mogą się u takiego, pożal się Boże gospodarza , wyżywić.
Dlatego też są one wypuszczane nocą do lasu, aby sobie coś znalazły do żarcia. Jeśli w pobliżu znajduje się jakieś gospodarstwo , czy zwierzęta gospodarskie, to często dochodzi do takich rzeczy.
Policja i służba leśna przyjeżdża do takiego kretyna, a ten z rozbrajającym uśmiechem wzrusza ramionami i mówi , że to nie jego pies.
Jeszcze kilka lat temu, myśliwi mieli prawo odstrzelić w lasach takie drapieżne, zdziczałe psy, dzisiaj już nawet tego nie mogą( oczywiście zgodnie z prawem)
Co do kwestii, że należałoby potraktować ołowiem takich właścicieli psów , to się oczywiście zgadzam, ale opowiem jak to się skończyło dla mojego kolegi-myśliwego, którego w lesie, w zimie obskoczyły takie głodne psy.
Otóż ów myśliwy , wystrzelił w powietrze na postrach, ale to nie poskutkowało, więc jednego z tych psiurów zastrzelił. Niedługo po tym przybiegł do niego właściciel tych psów, mieszkał nieopodal lasu i usłyszał strzały, miał w ręku widły, był też pod wpływem alkoholu i z wiązanką przekleństw rzucił się na niego. Kolega załadował i głośno go ostrzegł, że będzie strzelać, jeśli ten nie zatrzyma się.
Wystrzelił dwa razy pod nogi pijaka z widłami, dopiero wtedy tamten się zatrzymał.
I co zrobił ten bandzior?
Wyjął komórkę i zadzwonił na policję, że ktoś chce go zabić i zastrzelił już mu psa. Policja szybko w takich przypadkach przyjeżdża, wtedy też przyjechała i mimo, że napastnik był pijany i niewiarygodny , to sprawa ciągnie się w sądach do dzisiaj, a kolega jest zawieszony w prawach myśliwego.
Jak w takich warunkach prawnych, człowiek może bronić siebie, czy rodziny, nie mówiąc już o obronie kogoś obcego. Teraz każdy z nas myśliwych odwraca się plecami, patrzy w niebo, nawet jak widzi , że takie psiury rozdzierają komuś obcemu owcę , czy porywają gęś.
Oczywiście ja osobiście, jak tylko zobaczę coś takiego i upewnię się, że nie ma świadków, zrobię co trzeba, ale problemu to nie rozwiązuje.
  
Mena69
21.09.2016 12:40:51
poziom 1

Grupa: Użytkownik

Posty: 34 #2334985
Od: 2013-12-16
smutny Co do "kolegów myśliwych" to każdy chyba ma swoje zdanie...koło mnie nie ma juz ani 1 zajączka, a kilka lat temu było ich sporo, kilka nawet odchowałam na kozim mleku, było tez stadko saren, 8 samic i koziołek, ale odstrzelone juz wszystkie. Szkody rolnicze robiły na nadwiślańskich łakach zapewnesmutny
Inna sprawa ze 2 lata temu w październiku zawsze w weekendy," coś" zagryzało u sąsiadów moich rodziców, kury, kaczki, kozy, owce w stajniach i oborach, nikt tego nigdzie nie zgłaszał, bo koze to za 50 zł mozna tam kupic. Ale jak u moich rodziców ogrodzenie kurnika zostało zniszczone, woliery drzwiczki powyrywane z zawiasów i około 100 sztuk ozdobnych ptaków pogryzione to wezwaliśmy policje. PAni policjantka z rumieńcem mowi..."pewnie szczur", za tydz około 16 myśliwi chodzili po polach a ich psy od razu do kurnika moich rodziców...zagryzły kilka sztuk , które sie Cudem wcześniej schowały, mój brat , który usłyszał i wybiegł został pogryziony...policja, prokurator, świadkowie...wszystko umorzone...nikt nie chciał już walczyc prywatnie z panem myśliwym doktorem kardiologiem u którego się większośc leczy...
# sprawa mam autystycznego syna, który jest nadwrazliwy słuchowo, funkcjonuje całkiem dobrze dzieki terapiom, jest w normalnym liceum, kiedyś, po strzale koło okna "pana myśliwego" 11 lat terapii legło w gruzach, przestał mówic, siedział na dywanie z zatkanymi uszami i kiwał sie tak jak wtedy gdy był malutki....kilka lat zajęło przywrócenie go do stanu sprzed strzału,zrezygnowałam z pracy, większośc kasy którą zarobi mąż idzie na terapie. A najnowsza ustawa którą mają w rządzie podpisywać... to nie wiem co będzie...teraz koło domu mi nie łaża, pogadałam w lokalnym kole ale co będzie od października....
  
vader2
21.09.2016 13:11:02
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: pod Łęczycą

Posty: 204 #2334998
Od: 2014-1-10
Różnie to bywa, różni są też myśliwi, nie brakuje tam też zwykłych kanalii.
Jeśli chodzi o zające, to w moim kole nie polujemy na nie już od 10 lat, stale dokupujemy i wpuszczamy do łowiska po 100 szt rocznie, a i tak ich jest mało. Za to odpowiadają głównie chemizacja rolnictwa, tzw białaczka zajęcza, nadmiar lisów i wałęsających się psów. Do tego dochodzą też wycinki śródpolnych remiz drzewnych i monokultury rolne, np. kukurydzy.
Kiedyś myśliwi strzelali 20 razy więcej zajęcy i to im nie szkodziło.
Co do psów myśliwskich to rzadko się zdarzają takie przypadki niesubordynacji i braku posłuchu , takie psy należy odstawić od polowań.
W kwestii nowej planowanej ustawy łowieckiej, to powiem krótko, daje za dużo praw myśliwym, zgadza się , nie powinno tak być.
  
evlin
31.10.2016 22:37:34
poziom 1

Grupa: Użytkownik

Posty: 38 #2352560
Od: 2014-4-16
Dziś straciłam moją najukochańszą kózkę miała imię MIKOSIA ..... w wyniku błędnej diagnozy weterynarza mordercy ogromnie cierpiała przez 8 godzin a ja nie mogłam zrobić NIC tylko patrzeć jak się męczy i dzwonić praktycznie wszędzie . Można było cierpienia tak strasznego uniknąć gdyby nie była zakolczykowana NIGDY WIĘCEJ REJESTRACJI KÓZ . To ma być dobrostan zwierząt ? jak zwierze kona z bólu i czeka na swoją śmierć bo inaczej wyrejestrowanie nie przejdzie bo ubojnia tylko z papierami musi być weterynarz zastrzyku na uśpienie nie poda bo ON LECZY NIE UŚMIERCA , ja bez auta a dziś prawie święto jak mi powiedziano . Bardzo to przeżyłam cały dzień płakałam i pisząc też płacze nawet mój pies jej nie opuścił leżał przy niej cały czas i nie dał się zabrać bo warczał jak odeszła wtedy ją zostawił..... Kocham zwierzęta można się od nich wiele nauczyć .....
  
Electra21.02.2018 12:18:46
poziom 5

oczka
  
reneta
31.10.2016 23:10:39
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Posty: 194 #2352570
Od: 2013-8-6
evlin, bardzo Ci współczuję. To taki farmazon, ale naprawdę wiem co czujesz i rozumiem dokładne. Mam za sobą dwie śmierci moich kózek, nie były koźlątkami.Ściskam
  
LadyM.
01.11.2016 11:01:35
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4537 #2352702
Od: 2013-3-22
A co, jak by nie była zakolczykowana, to sąsiad by poderżnął?

Istnieją tez leki p.bólowe ludzkie, które można zwierzętom podawać (No-spa i Pyralgina to tak na przyszłość warto wiedzieć, można dać na raz 2 tabletki nospy, albo 2 tabl pyralginy).

Tak czy siak współczuję, bo ciągle pamiętam Stefana. Za każdym razem jak wchodzę do kóz. Niestety.
Trzymaj się.
  
jakubpiotr
01.11.2016 12:03:18
poziom 5

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Tylin k/Częstochowy

Posty: 796 #2352718
Od: 2013-4-5
Współczuję.

Również nie rozumiem co mają kolczyki do cierpienia zwierzęcia. Z kolczykami, czy bez cierpienie należy bezwzględnie skrócić i przepisy na to pozwalają.
  
CheNelly
02.11.2016 11:02:33
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Dzierżoniów, Dolnośląskie

Posty: 241 #2353049
Od: 2015-5-28
Dokładnie, weterynarz nawet nie tylko mógł, a musiał uśpić zwierzę, które kona i jest w stanie agonalnym. Kolczyki nic nie mają do moralności weterynarza. Poza tym jest coś takiego, jak ubój z konieczności.
  
LadyM.
02.11.2016 11:21:58
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4537 #2353052
Od: 2013-3-22
Ubój z konieczności dotyczy zdrowych zwierząt, które doznały urazu uniemożliwiającego dalsze życie.
  
jakubpiotr
02.11.2016 12:59:29
poziom 5

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Tylin k/Częstochowy

Posty: 796 #2353080
Od: 2013-4-5
Lady nie koniecznie. Może to też zależy od Piw-u, ale ja miałem taki przypadek, że musiałem uśpić chorego, zarejestrowanego kozła i w piwie wpisałem: eutanazja.
  
vader2
02.11.2016 16:20:08
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: pod Łęczycą

Posty: 204 #2353137
Od: 2014-1-10
No nie wiem, czy określenie eutanazja jest tutaj na miejscu, bo chyba nie skróciłeś życia tego kozła na jego prośbę? Chociaż pewnie gdyby umiał mówić , to pewnie wyraziłby taką wolę....eh
  
jakubpiotr
02.11.2016 16:46:19
poziom 5

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Tylin k/Częstochowy

Posty: 796 #2353146
Od: 2013-4-5
no tak, powinienem wziąć w cudzysłów.
  
Mena69
02.11.2016 19:19:27
poziom 1

Grupa: Użytkownik

Posty: 34 #2353182
Od: 2013-12-16
zdziwionya cóz to za wetsmutny ja bym go gdzieś zgłosiła, co ma rejestrowanie do uśpienia. Jeśli nie dało sie inaczej pomóc, to powinien dać zastrzyk...nikt by sie nie przyczepił do tego w agencji ani w PIWie ...
  
Electra21.02.2018 12:18:46
poziom 5

oczka

Przejdz do góry strony<<<Strona: 3 / 4>>>    strony: 12[3]4

  << Pierwsza     < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » POGADUSZKI » ROZSTANIA Z KOZAMI

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | CyberCiekawostki | darmowe forum | sklepy
opinie, testy, oceny | katalog stron | toplsta