NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » FORUM OGÓLNE » WYPADKI PRZY KOZACH

Przejdz do dołu strony<<<Strona: 4 / 4    strony: 123[4]

Wypadki przy kozach

  
Ela1980
13.08.2016 21:09:49
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Żyrardów

Posty: 58 #2319884
Od: 2016-7-28
    LadyM. pisze:

    Nie chodzi o to, żeby chodziły za nami, jak pies. Chodzi o wzajemne "zaufanie" i nieutrudnianie sobie życia nawzajem.
    W kontaktach ze zwierzetami wszelka nerwowość jest przez nie natychmiast wyczuwana i wtedy zachowują się różnie: albo wpadają w popłoch, co się wyraża różnymi zachowaniami, albo próbują Cię zdominować i robić swoje.

    Moja Andzia to oaza spokoju, taka prawdziwa "królowa matka". Wczoraj chciałam ją przeprowadzić, luzem, w inne miejsce pasienia się. Przy bramce stał mąż, więc Andzia nie podeszła. A ja byłam wqrzona i zaczęłam na nią wrzeszczeć. Skończyło się ganianiem po całym wybiegu i jeszcze większym wqrzeniem.

    Ela, czemu dojenie przy udziale męża? Co on robi z tą koza w trakcie dojenia?
    Może najlepiej chodzić do nich w pojedynkę?
    I tak, jak mówi Gawron - kozę uwiązać i dać jej owsa na dojenie. Tylko nie do wiadra na ziemi postawionego, a umieścić karmidło na wysokości pyska, tak, żeby sie koza do niego nie schylała.

Malwina ma w nosie, kto jest przy dojeniu-pułk wojska i armaty też mogą towarzyszyć oczko Można ją wydoić zarówno na polu jak i w kojcu- dla niej wszystko jest ok aniołek
Za to Lucy- moja kózka po przejściach- w kojcu szarpie się i stara schować, a jak tylko da radę, to gryzie, kopie, wali z dyńki.
Na dworze jest jeszcze gorzej, bo ucieka jak szalona i nie da się dotknąć, a jak przytrzymuję za łańcuch, to jw-gryzie itp.
Nie interesuje ją jedzenie, ani nic innego- tylko UCIEKAĆ płacze
I tu wkracza do akcji mój mąż- głaszcze ją delikatnie przytrzymując za obrożę, przemawia do niej czule i wtedy dopiero wkraczam do akcji ja zmieszany
Jakimś dziwnym trafem Lucy go akceptuje-moim zdaniem ewidentnie ma traumę na punkcie kobiet( boi się również mojej babci i mamy )zakręcony
  
Electra24.05.2018 07:46:31
poziom 5

oczka
  
mikser
13.08.2016 21:36:03
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Skierniewice

Posty: 185 #2319895
Od: 2015-11-21
Albo nigdy nie miała kontaktu z kobietami i dlatego się Ciebie boi. Niech twój mąż ją doi.
  
Ela1980
13.08.2016 21:44:41
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Żyrardów

Posty: 58 #2319897
Od: 2016-7-28
    mikser pisze:

    Albo nigdy nie miała kontaktu z kobietami i dlatego się Ciebie boi. Niech twój mąż ją doi.

Być może nie miała kontaktu z kobietami- wolę tą opcję, niż opcję jakiegoś bicia, czy straszenia.
Niestety mój mąż pracuje i może towarzyszyć przy dojeniu tylko wieczorem i w weekendy- rano na tygodniu pomagają mi inne osoby.
Wiem, że nie jest to dla kozy sytuacja komfortowa, ale na tą chwilę tak musi pozostać płacze
  
artambrozja
14.08.2016 20:51:09
poziom 6

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: małopolskie

Posty: 1397 #2320216
Od: 2013-3-25
Ela, a może zrób tak - przywiąż ją na krótko w obórce ( tak żeby mogła max. zrobić 1 krok) na nogę od strony od której siadasz do dojenia załóż pętlę i drugi koniec sobie na stopę, żeby się nie szarpała. Usiądź i najpierw do niej gadaj i głaski, po kilku minutach bierz się za dojenie - cały czas do niej mów - cokolwiek, ale mów. Nie ustępuj jak się zacznie szarpać, głaszcz ją wtedy i dalej gadaj i dój. Jak już tu pisałam mam kozule po przejściach - na początku była masakra z dojeniem, po 2 tygodniach koza się uspokoiła, ale musisz być stanowcza w działaniu. Ona nie może czuć, że ma nad Tobą przewagę.
_________________
MANUFAKTURA AMBROZJI
  
Ela1980
15.08.2016 12:44:59
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Żyrardów

Posty: 58 #2320456
Od: 2016-7-28
    artambrozja pisze:

    Ela, a może zrób tak - przywiąż ją na krótko w obórce ( tak żeby mogła max. zrobić 1 krok) na nogę od strony od której siadasz do dojenia załóż pętlę i drugi koniec sobie na stopę, żeby się nie szarpała. Usiądź i najpierw do niej gadaj i głaski, po kilku minutach bierz się za dojenie - cały czas do niej mów - cokolwiek, ale mów. Nie ustępuj jak się zacznie szarpać, głaszcz ją wtedy i dalej gadaj i dój. Jak już tu pisałam mam kozule po przejściach - na początku była masakra z dojeniem, po 2 tygodniach koza się uspokoiła, ale musisz być stanowcza w działaniu. Ona nie może czuć, że ma nad Tobą przewagę.

Zrobiłam tak: doję w obórce uwiązaną na krótko, ale tak żeby sięgnęła do jedzenia- daję pokrojone warzywa i owoce( jabłko, marchew, ogórek), lub owies. Zajęta jedzeniem przestała się szarpać i gryźć- zawsze pół sukcesu aniołek
Lepiej reaguje jak się nie odzywam, tylko robię swoje.
Z kopaniem zrobię jak radzisz-pętla i pod stopę. Nie miałam bardzo na Lucy pomysłu, ale dzięki Wam widzę znaczną poprawę.
Zresztą jak nie jest taka spięta i zdenerwowana, to dużo łatwiej ją wydoić, niż na siłę bardzo szczęśliwy
  
Electra24.05.2018 07:46:31
poziom 5

oczka

Przejdz do góry strony<<<Strona: 4 / 4    strony: 123[4]

  << Pierwsza     < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » FORUM OGÓLNE » WYPADKI PRZY KOZACH

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | CyberCiekawostki | darmowe forum | sklepy
opinie, testy, oceny | katalog stron | toplsta