Kozolin2 forum o…

Perfekcyjna Pani Domu
T#213297
Facebook
Reklama



jola1979
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
Lokalizacja: Buk okolice Poznania
#1308494 10.04.2013 09:31:49
LadyM. co do pieluszek,to ja pieluchowałam córkę tylko Pampersami(tymi oryginalnymi).No i powiem Wam tak,że było to po pierwsze wygodne(córka urodziła się pod koniec września),po drugie ekonomiczne(pranie tetrówek-prąd,woda,proszek-to kosztowało o wiele więcej).Poza tym czas,którego i tak ciągle było za mało,gdybym miała prać pieluchy tetrówki.No i co najważniejsze,moja córka nigdy nie miała problemów ze skórą.Skóra "w okolicach pieluszki"zawsze była sucha,czysta,bez żadnej krostki itd.Spokojnie przesypiała noc i budziła się z suchą pupą.Próbowałam używać tetrówek,to szlak mnie trafiał.Skóra ciągle mokra,drogie maści,"przeciwatopowe"kremy,nic nie dawały,a skóra ciągle czerwona,krostki i ciagle dziecko w dyskomforcie.
Wróciłam do Pampersów i używałam tylko chusteczek dla dzieci,poza tym żadnych maści,pudrów czy kremów.No,a jak jeździłam na szczepienia czy bilans do ośrodka zdrowia,panie w punkcie szczepień dziwiły się,że Sandra(córka)ma taką skórkę(twierdziły,że śliczna skóra,jak brzoskwinia).Mówiły wtedy,że chyba drogich kremów używam,to zaczęłam się śmiać,że wystarczą Pampersy i chusteczki.Były zdziwione,że "tylko tyle".
No i wbrew pozorom,moja córka przed skończeniem półtora roku nie sikała już w pieluszki w dzień.Gorzej było w nocy,ale po skończeniu 2lat pieluszki wogóle nie były potrzebne.
Tak,że może jestem zbyt wygodna,ale jak widziałam skórę mojej córki po używaniu Pampersów,drugi raz zrobiłabym to samo.
LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#1308539 10.04.2013 09:48:45
Moje dzieci urodziły sie w tym najgorszym momencie, kiedy nic nie można było dostać. Nawet pieluchy kombinowałam, tu parę tam parę, na kartę ciązy można byo cos kupić, a jak się syn urodził, to już nic całkiem. Troche tych pieluch po córce zostało i znajoma przyniosła mi ze szpitala takie chusty gazowe, do obkładania pola operacyjnego. Jak pisałam, roboty miałam od groma, ale dawałam radę, czasem na pysk padając, bo nie było innego wyjścia. Nic się nie działo ze skórą, tylko syna wybrałam ze szpitala poodparzanego tak, że skóra w pachwinach i pod paszkami schodziła. Ale cudem jakimś dostałam paczkę ze Szwajcarii, z jakiejś kościelnej organizacji. I był tam taki krem w pudełeczku, który działał cuda, a wcześniej alantan.
Jeżeli chodzi o chusteczki dla dzieci, to proponuje poczytać skład.
Kolega, któremu sie trafiło niemowlę twierdzi, że sa super do usuwania plam z długopisu. Plamie z długopisu nie bardzo co da radę, więc musi być tam w tych chusteczkach bomba ładna.
W czasach niemowlęctwa moich dzieci była oliwka i alantan
wchelminiak
poziom 4

Użytkownik
Lokalizacja: Czarnków --> Gajewo
#1308544 10.04.2013 09:56:09
Chusteczki dziecięce są jednym z najlepszych środków czyszczących różne różniactwa wesoły
Moje pieluchowanie szmatami zaczęło się przy drugim. Przy pierworodnym miałam chęci, ale, że na studiach się jeszcze było i mamusie z głowy wybiły, to pamperchy szły, choć bardzo szybko z nich wyszedł.
Drugi miał uczulenie na każdy rodzaj pieluch jednorazowych, więc tym razem nie było gadania - szmatki wesoły
Na wizytach kontrolnych traktowali mnie jak dziwoląga cool



Waleria

www.pracowniarw.blogspot.com
monia8366
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Administrator 
Lokalizacja: Częstochowa
#1308551 10.04.2013 10:04:50
hehhe to jak mnie traktowali za dziwoląga że nie karmię słoiczkami tylko sama dzieciom gotowałam bardzo szczęśliwy



http://powr-t.blogspot.com/
LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#1308553 10.04.2013 10:16:40
No, i to powinno dawać do myślenia: może być uczulenie na pampersy! A na tetrę? Nie odnotowano chyba.
O ile u większego dzieciaka, które sika różnie tolerowałabym zakładanie pampersa na wyjście z domu (na spacer, do lekarza itp) to noworodka bym w pampersa nie wsadziła w życiu.
wchelminiak
poziom 4

Użytkownik
Lokalizacja: Czarnków --> Gajewo
#1308931 10.04.2013 14:57:00
Monia, możemy sobie łapki podać wesoły
Mój mąż tylko na starcie miał kłopot, bo gotowanie dla jednego dzieciaczka w ilości mikro było bez sensu, więc gotowałam obiadki dziecięce dla całej rodzinki.
Jednak podziękował mi za ponowne odkrycie smaku warzyw, bez magi bardzo szczęśliwy



Waleria

www.pracowniarw.blogspot.com
monia8366
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Administrator 
Lokalizacja: Częstochowa
#1308944 10.04.2013 15:06:37
No ja osobno gotowałam dla dziecka i osobno dla nas ale wyrosły dwa silne szkraby co wcinają za dwoje dorosłych wesoły i najważniejsze że moje nigdy nie miały nadwagi jak to dzieci słoiczkowe mają przykład. Bo bez sensu jak to widzę że robią dla 2 latków spaghetti w słoiczku. kompletna paranoja moje jak miały rok jadły już normalny obiad i te wszystkie ceregiele dla mnie jakieś urojone. Kiedyś chowano dzieci zdrowo bo jadły normalnie a nie te przetworzone niby kluski w proszku!!!!!Moja córka ma rocznikowo 6 lat syn 4 lata nigdy fast foodu czy napojów nie miały w ustach za to tony warzyw i owoców które sam hoduję i przetwarzam. Po co kupować dziadostwo niby dżem w słoiku jak trochę można poświecić czasu niż robić domowe zdrowe wesoły Moje biegają z udkiem gęsim pieczonym po podwórku i wcinają i to jest natura wesoły



http://powr-t.blogspot.com/
acerprzemo
poziom 5
Użytkownik
UŻYTKOWNIK ZABLOKOWANY
#2004778 19.12.2014 17:10:03
Widzę ze wszyscy milosnicy koz to takze nie tylko perfekcyjne Pamie domu ale i Panowie. Jak przygotowania do świąt. Cisza i spokój na forum. Ja dzis z szefem w pracy udekorowalosmy nasza restauracje a w domu tez ruszyly przedswiateczne przygotowania. A co tam u Was?
LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#2004945 19.12.2014 21:38:57
W ramach prac przedświątecznych rozmroziłam lodówkę, przygotowałam grzyby do uszek/pasztecików (ze wskazaniem na paszteciki, bo mam lenia w tym roku strasznego i jak się rozwinie jeszcze bardziej,to te paszteciki będa we francuskim z biedronki). A na podsumowanie dnia "wymasowałam" mięcho na kiełbasę, coby przez noc nabrało mocy urzędowej i jutro mogło iść w jelita. Jutro zapowiada się dzień wyrazów strasznych, bo ostatnio kupiłam pękające jelita. I taka zabawa trochę, jak po 20cm strzeli.
acerprzemo
poziom 5
Użytkownik
UŻYTKOWNIK ZABLOKOWANY
#2004960 19.12.2014 21:56:41
Mmm swojska kielbach ale ladyM narobila smaka. Ja jutro po karpie jadę i juz widzę jak dzieciaki id siostry będą miały atrakcje ze w wannie akwarium wuja zrobil.
Reklama



annorl1
poziom 5
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#2004968 19.12.2014 22:00:40
U mnie wstępnie święta przygotowane wesoły
Piernik staropolski dojrzewający upieczony, w niedzielę przekładanie, dzisiaj byłam odebrać od gospodarza wiejską kiełbaskę, wędzoną szyneczkę i boczuś, wszystko świeżutkie bardzo szczęśliwy
Zakupy praktycznie zrobione, jeszcze tylko choinka we wtorek na rynku do kupienia. porządków nie robię, bo cały rok sprzątam, jedynie fugi w kuchni mam do umycia.
Jutro bigos nastawiam.

Śniegu nie ma, więc i świąt nie czuć smutny Jutro chyba pisanki zacznę malować diabeł
acerprzemo
poziom 5
Użytkownik
UŻYTKOWNIK ZABLOKOWANY
#2004977 19.12.2014 22:09:23
Ha ha bodru pomyśl zamiast bombek pisanki. Może drzewko do Wielkanocy wytrzyma. U mnie siostrzenice codziennie ozdoby na choinki robią. Caly dom w papierkach zlotkach ze mama i siostra tylko z odkurzaczem latają. A ja się cieszę na święta po mimo dużej ilości pracy bo po pierwszy te święta mam cale wolne a po drugie mogę wszystko jeść bo rok temu bylem po operacji i mogłem tylko patrzeć jak inni jedza rybki makówki a ja sucharki. No i święta w pełnym składzie tzn ze nas w domu ani nie przybylo ani nie ubylo ...na szczęście lol
acerprzemo
poziom 5
Użytkownik
UŻYTKOWNIK ZABLOKOWANY
#2004987 19.12.2014 22:15:30
A tak dla śmiechu to zobaczcie na youtoube film BASKA BLOG PERFEKCUJNA PANI DOMU PARODIA MALGORZATY ROZENEK. PADLEM ZE SMIECH
Leosia
poziom 5
Użytkownik
#2005200 20.12.2014 13:01:58
Ale ten karpik w wannie... co Ci biedak zrobił? Raczej Wszyscy tu lubimy zwierzęta, to zróbmy karpiowi te przysługę i dajmy mu szybką śmierć. Niby tylko ryba ale... też czuje i się stresuje. Niech umrze bez zbędnych ceregieli i głaskania w wannie czy leżąc w reklamówce aż sama zejdzie bo nie ma odważnego w domu. Mój karp zginie zaraz przy zakupie. Od dziecka taki żal we mnie budził świąteczny los karpia.
annorl1
poziom 5
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#2005204 20.12.2014 13:20:00
apropo karpia. pracowałam kiedyś na stanowisku rybnym w sklepie. nigdy w życiu nie kupię żywej ryby!! wielki basen, a w niej ogrom ryb. ryby oczywiście nie są karmione, bo przecież jak zaczną wydalać co zjadły, to by śmierdziało, a karpie w sklepie są od początku grudnia do świąt.
LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#2005455 20.12.2014 20:05:46
Zadnych karpi u mnie. Raz, że mam uraz, bo jako dziecko dławiłam się ością z wigilijnego karpia, a ości to to ma od groma. Na inną wigilię Mama zrobiła po żydowsku, w galarecie. Wyszły dwie salaterki tego. Ale ja oglądałam jak był sprawiany i cześć pieśni -już nie tknęłam. A podobno jest to danie pycha.

Dwa, że nic, czego śmierć widzę, przez gardło mi nie przejdzie. I niech mi nikt nie mówi o tych warunkach uboju itd. ja to wszystko wiem, mięsa w zasadzie nie jem. Ryby najchetniej sztywne.

I tak w ogóle nie rozumiem tego karpiowego szału: strasznie kłopotliwy w użyciu i spozyciu poza tym-sa smaczniejsze ryby.
acerprzemo
poziom 5
Użytkownik
UŻYTKOWNIK ZABLOKOWANY
#2005460 20.12.2014 20:15:14
No racja tylko ze czy ryby czy mięso to tak czy tak trzeba zabić.
jola1979
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
Lokalizacja: Buk okolice Poznania
Ilość edycji wpisu: 1
#2005498 20.12.2014 21:07:03
U nas zawsze w święta był karp w wannie.
W tym roku zrobiłam bunt(oczywiście co niektórym domownikom się to nie podobało,bo jak to święta bez karpia w wannie?) i kupione zostały gotowe płaty z karpia.
Najbardziej w szoku mój Darek,że poszłam "na gotowca".
W sumie można powiedzieć,że dzisiaj wyprawialiśmy "przed święta".Mój Darek "imieninowy",więc zjechała się jego rodzinka na imieniny.No,to zrobiłam filety rybne w zalewie pomidorowej,do tego ulubione Darka golonki po bawarsku,bigosik gotowy kupiony,bo szczerze mówiąc"nie chciało mi się go robić"wesoły
No,a golonek kupiłam tyle,żeby nie bawić się i nagotować od razu tyle,żeby najedli się ich.
Okazało się,że nie mam takiego dużego garnka,bo mam największy 6l pan zielony
No,ale poratowała mnie mama i pożyczyła mi 15l garnek,w którym bigos kiedyś gotowała i potem w słoiki kładła.
Mało co,a nie zmieściłyby się te golonki,bo jak wlałam browara,to garnek był prawie pełen wesoły
wpis edytowany 21.12.2014 15:19:28
LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#2005504 20.12.2014 21:19:27
No, to poszłaś Jola na całość. Ciekawe ile browarów przyjęły te golonki? W sumie to niezły pomysł taka golonka -jest alkohol, jest zagrycha - 2 w 1. To tak żartem oczywiście, bo najbardziej pijana przy tych golonkach może być kucharka.
acerprzemo
poziom 5
Użytkownik
UŻYTKOWNIK ZABLOKOWANY
#2005505 20.12.2014 21:22:03
A ja golonki robię w brytwannie i w piekarnik 4.5 godziny. I miód malina pycha palce lizać do tego ziemniaki pieczone z majerankiem i poczkiem i wegeta. Karpie czekają aż dzieciaki pójdą spać.
Reklama



Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!