NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » NASZE HODOWLE » UPRAWA ZIEMI W NATURALNY SPOSÓB

Przejdz do dołu stronyStrona: 1 / 3>>>    strony: [1]23

Uprawa ziemi w naturalny sposób

  
monia8366
09.12.2013 11:10:41
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3202 #1680833
Od: 2013-3-21
    gawron pisze:

    Całe szczęście, że jeszcze nie ma co chroni nas przed „plastikową” żywnością. Pewnie nie masz możliwości a wystarczy porównać smak mleka od krowy „fabryki” ze smakiem mleczka od krówki karmionej po gospodarsku – paszami naturalnymi. Ech zwolennicy tych dodatków zepsuli już warzywa, owoce itd. a teraz chcą zmarnować ostatnie zwierzątko, które do niedawna lekceważyli. Wyraźnie kurczy się mój świat choć nowy jest powstrzymywany przez tzw. choroby cywilizacyjne czyli kompletny brak poszanowania życia ludzkiego.

    EcoGypsy pisze:

    Niestety, produkty gmo (nie mowiac juz o chemikaliach) wchodza bocznymi drzwiami, nawet karmiac po gospodarsku nie ma sie zupelnej pewnosci w obecnych czasach czym dokladnie sie karmi, o ile samemu sie nie wyhoduje. Trujaca chemia jest wszechobecna, dlatego ja mam na celu wlasna produkcje, i tym samym wykorzystanie wylacznie wlasnej paszy, bo tylko sobie moge popatrzec na rece.

    LadyM. pisze:

      EcoGypsy pisze:

      Permakultura jeszcze nie jest dziedzina bardzo w Polsce popularna oczko.


    A co ma permakultura do chwastów? Jak sieję butaki, to mam mieć buraki, a nie działkę eklektyczną, na której chwastnica, chrzan i inne takie te buraki skutecznie zagłuszaja.
    Tyle, że w przypadku burakó odchwaszczenie jest proste. W przypadku zboża -niestety nie. A chwasty w zbożu rosną ochoczo, zdecydowanie obniżają plon i wpływaja na niską jakość zbioru, bo ziarnoi jest zanieczyszczone chwastami.

    Ja kupuje owies od takich ludzi, którzy go tak sieją bo sieją. Ziarno zanieczyszczone nasionami chwastnicy, przytulii, wyczki. Moja wialnia tego nie odbierze z owsa, muszę przesiewać przetakiem, bo kozy tego nie jedzą. Może nawet jest szkodliwe dla nich. Ja nie przesieję, to potem wybieram z karmideł. To sie nazywa uprawa ekologiczna.

    LadyM. pisze:

    I ja sie w pełni ze Złotowa zgadzam. Nie jestem rolniczką, ale mój mąż jest rolnikiem z dziada pradziada. Gospodarstwo mamy niewielnie, ale i tak 3 razy większe niż średnie na podkarpaciu. Mój mąż gospodarował z rozmysłem. Nikt nie wali nawozów nad miarę, bo sa drogie. Ale trzeba dać. Gdy były zwierzęta, to pod niektóre uprawy szedł obornik, np buraki cukrowe, pastewne, ziemniaki. Gdy było dużo ludzi w gospodarstwie, a potem, gdy można było nająć, to buraki np. odchwaszczało się ręcznie -mechanicznie. Ale nikomu do głowy nie przyjdzie odchwaszczac ręcznie zboże.
    Więc tak: nawóz musi być. To może być obornik, kompost itd. Najlepiej zrobić próbkę gleby, określą kwasowość i poziom mikroelementów typu magnez, fosfor, potas. Ziemię trzeba odkwasić czyli zwapnować, najlepiej kredą, bo na kwaśnej żaden nawóz nie działa jak należy, a mikroelementy uzupełniać. Bez nich rośliny chorują, sa anemiczne, bardziej podatne na grzyba itd.
    Odchwaszczać. Niestety, chwasty zagłuszają. Rozwijające się chwasty wypieraja roślinę uprawną i odbierają jej składniki pokarmowe z gleby. Nie wszystkie metody permakulturowe można stosować przy wszystkich uprawach. Jak sobie wyobrażasz ściółkowanie pszenicy? Zresztą zaleca się ściółkowanie np. gazetami. Zastanowiłabym się nad tym mocno - jaka chemia jest w farbie drukarskiej.
    Chronić przed grzybami. Ziarno porazone grzybem nie nadaje sie do konsumpcji. Na grzyba są metody ekologiczne np. miedzian, czy ciecz kalifornijska, wymagające wielu (niestey) oprysków w sezonie.

    Tam masz pewnie ugory na tym Podlasiu. I niestety ugór nie obejdzie się bez głebokiej orki, nie ma cudów. A potem najlepiej owies -robi super sprawę z glebą, po nim można motylkowe np jako śródplon, a dopiero potem właściwa uprawa.

A pomidorki- owszem na końskim i kozim nawozie wyszły wspaniale.[/quote]
    Kluska pisze:

    Co do ekologii, to patrząc na sposób prowadzenia upraw naszego polskiego Dobrego "żarcia", to aby być pro-eko, należałoby wszystko samemu uprawiać, a kozinę i mleko mieć w cenie kompletnie nieopłacalnej. Mnie to nie interesuje, bo mam jak wiecie tylko 2 kozy w tym jedną właściwie mleczną (druga to darmozjad aniołek) i tylko dla użytku domowego. Jednak wraz z rozbudową stajni, planuję wycieczkę do Rawy Maz po 2 białe mleczne kózki+ w hotelu będzie konik z jedną taką więc na lato zrobi się ich aż 5 zdziwiony.
    A pomidorki- owszem na końskim i kozim nawozie wyszły wspaniale.

    LadyM. pisze:

      EcoGypsy pisze:

      ... A zboza na zasiew to mam zamiar takie kupic, zeby byla 100% pewnosc ze nic tam nie ma - zdaje sie ze bede musiala kupic w Austrii bo blizej nie znalazlam na razie niestety. ...


    Przepraszam, a Ty to zboże na zasiew TAM, czy już TU chcesz z tej Austrii sprowadzać?
    Bo jak TU, to trochę bez sensu.
    W Polsce mamy świetne własne odmiany pszenicy, materiał nasienny u nas produkowany. Miałabym większe zaufanie niż do "zgniłego" zachodu. Materiał siewny od ZHR jest stuprocentowo pewny. Nie od jakiegos Jasia co sprzedaje ziarno na siew. Bo cwaniaków nie brakuje nigdzie. (Myśmy sprzedawali z ogłoszenia pszenice pierwszy rok po kwalifikacie. Pszenica była jak złoto, Tylko kombajn do dupy, wiec trafiały sie plewy. Zgłosił sie jakis gacek, że chce 400kg. Przewialiśmy to z synem, coby te plewy odwiać. Gacek wziął pierwszy z brzegu worek, zaczął gmyrać i znalazł nasienie stokłosy. I w krzyk "Panie, co to jest! Kwalifikat tak nie wygląda! Mi tego nikt nie kupi!" II koniecznie chciał, żeby mu dac etykietke z worka kwalifikatu. Pewnie by sobie nadrukował identycznych i sprzedawał jako kwalifikat.) Kwalifikat ma mieć np sprawdzoną siłe kiełkowania, ziarno musi być idealnie wyrównane, na etykiecie powinna być podana ilość wysiewu. W naszych okolicach kupujemy materiał siewny z Mikulic. Bliżej Podlasia też jakieś ZHR=y pewnie są.
    Jednak polski rolnik tak tego nawozu sztucznego w glebę nie wali, jak na zachodzie. Może trochę niefrasobliwie czasem do ochrony roślin podchodzi. Ale metody, np. pryskania glifocydem przed żniwami, dla równomiernej dojrzałości kłosa nie są jeszcze u nas powszechne. A weź daj takie ziarno zwierzętom.
    MInęły już czasy, gdy wszyscy wierzyli w to, że Roundap (czyli glifocyd) jest biodegradowalny, jak zapewniało Monsanto

    EcoGypsy pisze:

    Mnie chodzi o stare odmiany, bardzo odporne, ktore ewentualnie moglabym znalezc rowniez na Syberii, ale juz w Polsce na pewno nie. W Austrii uprawia je tylko jedna osoba, ktora nie uzywa zadnej chemii, od 40 lat.

    Zlotowa pisze:

    Chcesz powiedzieć, że ktoś uprawia zboże przez 40 lat na dużym areale bez sztucznego nawożenia i oprysków?

    EcoGypsy pisze:

    Dokladnie.

    LadyM. pisze:

    A co robi z chwastami? Plewi?
    Poza tym zboże, zresztą nie tylko, się "wyradza". Siane rok po roku, z tego samego materiału, jest coraz gorsze.

    EcoGypsy pisze:

    Pozwala rosnac.

    jola1979 pisze:

    No,tak się zastanawiam,ile ma zboża na tym polu z chwastami ? smutny

    EcoGypsy pisze:

    Permakultura jeszcze nie jest dziedzina bardzo w Polsce popularna oczko.

    LadyM. pisze:

    I jak potem oddziela nasiona chwastów od ziarna zbóż? Bo jest to dość trudne, np oddzielenie nasienia stokłosy od pszenicy, albo chwastnicy jednostronnej od owsa. Chyba przetakiem. tak, to się udaje, ale wialnia juz nie każda.

    LadyM. pisze:

      EcoGypsy pisze:

      Permakultura jeszcze nie jest dziedzina bardzo w Polsce popularna oczko.


    A co ma permakultura do chwastów? Jak sieję butaki, to mam mieć buraki, a nie działkę eklektyczną, na której chwastnica, chrzan i inne takie te buraki skutecznie zagłuszaja.
    Tyle, że w przypadku burakó odchwaszczenie jest proste. W przypadku zboża -niestety nie. A chwasty w zbożu rosną ochoczo, zdecydowanie obniżają plon i wpływaja na niską jakość zbioru, bo ziarnoi jest zanieczyszczone chwastami.

    Ja kupuje owies od takich ludzi, którzy go tak sieją bo sieją. Ziarno zanieczyszczone nasionami chwastnicy, przytulii, wyczki. Moja wialnia tego nie odbierze z owsa, muszę przesiewać przetakiem, bo kozy tego nie jedzą. Może nawet jest szkodliwe dla nich. Ja nie przesieję, to potem wybieram z karmideł. To sie nazywa uprawa ekologiczna.

    EcoGypsy pisze:

    Sa metody ktore nie wymagaja pielenia, ani uzywania chemii, a chwasty niczego nie zagluszaja. Ale to dluzszy temat.
    Oczywiscie ze chemia wyeliminuje chwasty - tyle ze ja daze do wyeliminowania chemii.

    Zlotowa pisze:

      EcoGypsy pisze:

      Sa metody ktore nie wymagaja pielenia, ani uzywania chemii, a chwasty niczego nie zagluszaja. Ale to dluzszy temat.
      Oczywiscie ze chemia wyeliminuje chwasty - tyle ze ja daze do wyeliminowania chemii.


    Sorry ale piszesz bzdury.
    Jakie to są metody?
    Mam mini gospodarstwo 5 lat. I przez te lata nie stosowałem nawożenia sztucznego ani żadnych oprysków. Czysta ekologia. Przed kupnem mojego rancza, ziemia leżała odłogiem 17 lat. Używałem tylko obornik, siałem poplony. Całą rodziną pieliliśmy ziemniaki, buraki, warzywa. Zbieraliśmy stonkę do kubełków. A uwierz mi, że nie jest łatwą i prostą sprawą zebrać to dziadostwo z 40-u arów ziemniaków. W tym roku zebrałem z pół hektara pszenicy ozimej 550 kg. Ziemniaki mam wielkości orzechów włoskich i jest ich żałośnie mało. O warzywach nie wspomnę. Za to na wszystkich polach mam taką ilość chwastów, że głowa boli. Po oddaniu ziemi do analizy okazało się, że wyeksploatowałem ją do bólu. Nie ma innego sposobu żeby uzupełnić wszystkie składniki jak tylko nawozy sztuczne. Różnica polega na tym, że muszę wydać na to teraz wór pieniędzy.
    Mój Świętej Pamięci Dziadek, jak by się podniósł z grobu to by mi kijów natłukł co nie miara, że do tego dopuściłem.
    Nawożenia należy stosować tyle, żeby rośliny wydały godny plon. Żeby zużyły całość tych nawozów sztucznych na swój wzrost i żeby nic się w nich nie odłożyło z tej chemii.
    Co do kiszonek to moje kozy jedzą je niechętnie. Próbowałem już kiszonki z kukurydzy, z liści buraków, sianokiszonki. Popyskają w kubełku szukając czegoś i zostawiają.

    EcoGypsy pisze:

    Jedna z metod jest sciolkowanie, polecam zaglebic temat permakultury. Niestety nie znam zadnych ksiazek po polsku; na zachodzie (gdzie zapalency wracaja do metod sprzed setek lat) jest tego mnostwo.


_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
Electra27.05.2018 09:29:45
poziom 5

oczka
  
LadyM.
09.12.2013 11:25:09
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4537 #1680855
Od: 2013-3-22
monia, jednego mojego posta zjadłaś, tego po Zlotowie
  
jakubpiotr
09.12.2013 12:03:50
poziom 5

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Tylin k/Częstochowy

Posty: 796 #1680887
Od: 2013-4-5
ja mojego owsa nie pryskałem przeciwko chwastom i... fakt, kombajn pracował wolniej,ale plon w ilości większej niż z intensywnie pryskanej uprawy kombajnisty..i kozy nic nie zostawiają w żłobach.. a sita kazałem ustawić tak,żeby najmniejsze ziarno owsa na szło na pole..
  
monia8366
09.12.2013 12:32:11
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3202 #1680908
Od: 2013-3-21
Złotowa kiedyś stosowano taki sposób że nie uprawiano ziemi przez rok by odpoczęła. Obornik i gnojownica są dobrymi naturalnymi nawozami ważne by oba były stosowane. Jeśli ziemia jest "pusta" nawoziłabym ją przez rok maksymalnie obornikiem i gnojownikem i dałabym jej odpocząć. Kiedyś dzielono pola na te co odpoczywają i na te które są pod uprawę. Ja rolnikiem nie jestem raczej teoretycznie szukam informacji w starych książkach które posiadam i tam nie ma słowa o sztucznych nawozach bo jeśli w latach 1930 nie było granulatów i oprysków radzono sobie inaczej. Z tego co czytałam ważne jest by siać zboże czyste by nie rozsiewać sobie chwastów oraz ciągła uprawa ziemi. Także z tej książki wzięłam rady na temat jak wyprowadzić ugory do funkcjonalnej dobrej łąki. Po woli wprowadzam plan a łąka co roku jest bogatsza a te chwasty których nie chcę po woli tępię. Przez 10 lat u mnie nikt tego pola nie uprawiał więc było dziadostwo teraz jest dobra łąka nie doskonała ale już dobra, nie poszłam za radami rolników żeby pryskać Randapem i orać poszłam trybem naszych pradziadków i ziemi nie ruszałam , nie orałam nie pryskałam. naturalne sposoby są skuteczne ale czasochłonne.
_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
LadyM.
09.12.2013 12:44:30
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4537 #1680916
Od: 2013-3-22
PO pierwsze:
"ZboŜa jare są mniej podatne na presję chwastów niŜ ozime. Jednocześnie owies lepiej
konkuruje z chwastami aniŜeli jęczmień jary czy pszenica jara [Adamiak 1980,
Adamiak i Zawiślak 1990, 1992, Adamiak 1992, Rudnicki i in. 1996, Wanic 1997].
Jego przewagę nad innymi zboŜami jarymi uzasadnia się wczesnym siewem, dynamicznym
narastaniem masy nadziemnej i korzeniowej, dłuŜszym źdźbłem i bogatym ulistnieniem,
dobrze ocieniającym glebę"

Po drugie, nawiązując do wypowiedzi Zlotowy:
To nie jest tak, jak pprapradzaidowie mówi, że ugór sobie poleży, ziemia odpocznie itp srele morele. Jeżeli na tym ugorze rosna chwasty jak las, to go wyjałowią, może bardziej nawet nićż roślina uprawna.
Taki ugór pod uprawę, bez głębokiej orki na dzień dobry sie nie obejdzie. Potem można na nim posiać owies. Ze względów, jak wyżej. Owies bardzo dobrze poprawia strukturę gleby, wypiera nieco chwastów jednorocznych. Po nim motylkowe w śródplonie, a potem plon właściwy.

I nie ma uprawy bez nawożenia.Oczywiście nawozy naturalne. Ale w nich nigdy nie wiadomo, jaka jest zawartość postawowych składników, czyli NPK Ugór jest najpewniej silnie zakwaszony i konieczne jest jego zwapnowanie, najlepiej kredą, bo działa szybko i mniejszych ilości wymaga, niż inne wapno. A najlepiej zbadać próbki. Określą nie tylko odczyn, ale i poziom mikroelementów. Które niestety trzeba uzupełniać, bo bez nich rośliny gorzej rosną, są np. mniej odporne na choroby grzybowe itp

Ziarno porazone grzybem nie nadaje się do konsumpcji. I tu niestety bez oprysków się nie obejdzie. Można miedzianem, albo ciecza kalifornijską, ale o wiele częściej. I ciecz kalifornijska sobie trzeba ugotować.

O ściółkowaniu czytałam. Ale nie wszystko wyściółkować się da. To raz, a dwa -zastanowiłabym się nad ściółkowaniem gazetami. Chyba to pomysł nie najlepszy. Sciółkowanie jest bardzo czaso i pracochłonne i trzeba mieć czym ściółkować. Czasem ściółkując zrobimy gorszą robotę niż nie, bo przyniesiemy ze ściółka nasiona chwastów.

Wyczytałam, ze można ściółkowaś trawą spod kosiarki mechanicznej. I tak zrobiłam z pomidorami. Wysłane były naprawdę grubo. Po pewnym czasie przeklęłam dzień, w którym przyszedł mi ten pomysł do głowy, bo chwasty ściółke przerastały i trzeba je było usuwać ręcznie, bo motyką się nie dało.
  
jola1979
09.12.2013 16:15:41
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Buk okolice Poznania

Posty: 2239 #1681113
Od: 2013-3-21
Skąd ja to znam.
W tym roku "upadłam na łep"i wyściółkowałam truskawki słomą,grubą warstwą słomy.
Super sprawa-długo utrzymuje wilgoć.Cieszyłam się,że chwasty nie rosną.No,ale........właśnie,jest jedno "ale".
Jak chwasty zaczęły rosnąć,to klnęłam truskawki,ściółkę ze słomy i samą siebie.Odgarniałam słomę,wyrywałam chwasty........Tak w kółko Macieju.No,a można było nie ściółkować,motykę wziąść i wypielić to pieroństwo w pół godz,a tak "ekologiczne ściółkowanie"-dało mi tyle,że pieliłam truskawki 2 dni..........
  
Mati10
09.12.2013 16:35:55
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: kujawsko-pomorskie

Posty: 342 #1681121
Od: 2013-12-7
Dobra do tego jest włóknina ogrodnicza. Robi się dziury, w nie wsadza się truskawki i ona wodę przepuści, a chwastów nie.
  
LadyM.
09.12.2013 16:41:59
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4537 #1681131
Od: 2013-3-22
Oczywiście, że włóknina ogrodnicza. ale ona raczej ma zastosowanie w momencie zakładania grządki z truskawkami. Jak już rosną, to trudno ucelować z dziurami. Niemniej jednak, ma wielką przewagę nad ściółkowaniem słomą. Dwa lata jest w zasadzie spokój.
  
jola1979
09.12.2013 17:49:46
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Buk okolice Poznania

Posty: 2239 #1681198
Od: 2013-3-21
W ubiegłym roku posadziłam truskawki na włókninie,ale w tym roku "chciałam spróbować czegoś innego"smutny
Wyszło mi to bokiem.Na wiosnę kupię włókninę,potnę ją na szerokie paski,przysypię ziemią i ......pa pa ściółko ze słomy
  
Zlotowa
09.12.2013 18:18:39
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Garwolewo/Londyn

Posty: 178 #1681217
Od: 2013-4-28
Wszystkie te sposoby są dobre, wymagają jednak czasu. Jak dam odpocząć ziemi przez rok to co mam dać jeść zwierzakom? Analizę ziemi zrobiłem jak tylko doprowadziłem ugór do porządku. Wykazała, że ziemia jest w dobrej kulturze i właściwie nic jej nie brakuje. W pierwszym roku poszedł obornik pod ziemniaczki i plon jaki uzyskałem zaskoczył nawet sąsiadów, wytrawnych rolników. Każdy następny rok był coraz gorszy. Aż w tym roku nastąpiło apogeum. Pszenicy jest śmieszna ilość, a ziemniaków jeszcze mniej. W każdym roku nadwyżkę ziemniaków sprzedawałem i miałem kasę na owies czy kukurydzę.
Ściółkowanie pszenicy?! Ściółkowanie ziemniaków?! Mamy 21 wiek. Jak wykopać takie ziemniaki które są zasłane słomą? Czym? Mam wynajmować kombajn na 40 arów? Jakie to są koszta?
Truskawki też mam. Ściółkuję je ale nie przeciwko chwastom ale żeby truskawki były czyste podczas zbiorów, a po zbiorach wjeżdżam glebogryzarką i rozdrabniam słomę mieszając ją z ziemią.
Na jesieni siałem pszenicę zimową. Z badania gleby wynika, że przedsiewnie powinienem rozsypać na pół hektara 300 kg polifoski 8 żeby uzupełnić braki w ziemi. Czyli 2 razy więcej niż normalnie się sypie. Oczywiście na wiosnę znowu trzeba posypać. Będę musiał rozłożyć to na kilka lat żeby wrócić do normy bez tak dużych kosztów. Zdając sobie jednocześnie sprawę, że plony będą niższe przez jakiś okres. Gdybym się w porę zorientował to wystarczyło co nieco wspomóc ziemię nie tylko obornikiem czy poplonem ale także niedużymi ilościami nawozów. Nie zrujnował bym ziemi. Wszystko z umiarem, a będzie dobrze.
_________________
Robert
  
monia8366
09.12.2013 18:20:45
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3202 #1681220
Od: 2013-3-21
ja włókninę położyłam truskawki po flancowałam i myślałam że szlak mnie trafi jak chwasty a przede wszystkim pokrzywy wyrastały w dziurkach z truskawkami. W tym roku zerwałam i zrobiłam zwykłe grządki. Ścielać słomą będę tuż przed owocowaniem by truskawki były czyste. W tym roku za to zmieniłam sposób obornikowania ziemi, zawsze przekopywałam w tym roku grubo wywaliłam obornika na ziemię. Przykryłam ją po prostu, taki sposób wyczytałam a wiosną pozostałości słomy spowodują że chwasty tak szybko nie wzejdą i będę miała spokojne siewy wesoły
_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
Electra27.05.2018 09:29:45
poziom 5

oczka
  
Mati10
09.12.2013 18:45:20
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: kujawsko-pomorskie

Posty: 342 #1681249
Od: 2013-12-7
Monika może za duże dziury zrobiłaś?
  
monia8366
09.12.2013 18:50:16
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3202 #1681251
Od: 2013-3-21
nie , normlane małe
_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
jola1979
09.12.2013 19:00:39
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Buk okolice Poznania

Posty: 2239 #1681262
Od: 2013-3-21
Mi też chwasty wyłażą tuż przy truskawkach w dziurach włókniny.
Najgorsze,że najczęściej mniszek tam wyłazismutnyNo,a wtedy tylko nóż z cienkim ostrzem i "jechane"
  
LadyM.
09.12.2013 20:21:40
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4537 #1681368
Od: 2013-3-22


Ilość edycji wpisu: 1
Obornik, żeby zafunkcjonował jako nawóz musi być przyorany/przykryty ziemią jeszcze njlepiej tego samego dnia. A wywieziony w pole najlepiej po południu. W przeciwnym razie cały azot w nim zawarty poszybuje sobie w dziure ozonową i szkoda Twojego wysiłku.
Ciekawe, gdzie to wyczytałaś, że w ten sposób się nawozi obornikiem?

Tu jest fachowy artykuł o nawożeniu obornikiem.


TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI » DARMOWA REJESTRACJA



Trzeba jednak odróżnić zwykły obornik, jaki bierzemy z płyty gnojowej od obornika przekompostowanego. Ten drugi ma nico inne właściwości i można go nieco inaczej stosować.

Tak się zastanawiam, ponieważ obornikiem nawozi sie na ogół co 2 lata, czy z tegorocznego obornika nie zrobić pryzmy kompostowej. Bo i tak nie będę miała co nim nawozić, a usunąć będzie trzeba.

Co ciekawe: na wsi obornika jest w tej chwili jak na lekarstwo, a nie bardzo chcą go na grządki. No, bo to pracy wymaga: załadować na jakąś przyczepę, z niej zrzucić, rozrzucić. Obornik jest ciężki. Łatwiej czymś sypnąć z garści lub chlapnąc z podlewaczki. Tyle, ż eto coś sypnięte, bądź chlapnięte, nie wzbogaci gleby w próchnicę
  
monia8366
09.12.2013 21:35:59
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3202 #1681445
Od: 2013-3-21
LadyM ale w oborniku posiadamy wiele cenniejsze związki niż tylko azot. Azot pół biedy można wyrównać ( np. podlewaniem gnojówką pod rośliny) innymi sposobami a reszta wchłania się bez problemu jak: sole potasowe i sodowe,fosfor,wapno,magnez
_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
LadyM.
09.12.2013 21:49:12
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4537 #1681466
Od: 2013-3-22
Monia, przeczytaj ten artykuł. Nie ma co tu dyskutować. Tak czy siak, taka jest praktyka tradycyjna, że obornik sie przyoruje i takie same sa zalecenia nowoczesnej technologi oraz Dobrej Praktyki Rolniczej,
A jak Ty sobie chciałas rozsypać na polu, to Twoja wola.
  
monia8366
10.12.2013 00:56:10
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3202 #1681615
Od: 2013-3-21
Na temat obornika na czytałam sumie w brud i w permakulturze także. Mam kilku znajomych u nich świetnie się sprowadzają takie użytkowania. Dlatego wiem co robię bo robiłam to przez 4 lata w foliowcu a pomidory miałam ogromne słodkie i bez zarazy.
_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
LadyM.
10.12.2013 07:42:58
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4537 #1681641
Od: 2013-3-22
W tunelu na ogół są bez zarazy. Szkoda, że ja się wciąż nie dorobiłam tunelu.
  
Zlotowa
10.12.2013 11:34:56
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Garwolewo/Londyn

Posty: 178 #1681824
Od: 2013-4-28
Nie porównujcie uprawy w tunelu z uprawami po kilkadziesiąt arów. To nie ma sensu.
_________________
Robert
  
Electra27.05.2018 09:29:45
poziom 5

oczka

Przejdz do góry stronyStrona: 1 / 3>>>    strony: [1]23

  << Pierwsza      < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » NASZE HODOWLE » UPRAWA ZIEMI W NATURALNY SPOSÓB

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | CyberCiekawostki | darmowe forum | sklepy
opinie, testy, oceny | katalog stron | toplsta