Kozolin2 forum o…

KOZA POTRAFI
T#364145 wyczyny naszych kóz powodujące opad szczęk
Facebook
Reklama



wchelminiak
poziom 4

Użytkownik
Lokalizacja: Czarnków --> Gajewo
#1914858 11.08.2014 16:05:45
To tak spokojnie oczko



Waleria

www.pracowniarw.blogspot.com
kasiabasia
poziom 1
Użytkownik
Lokalizacja: okolice Mińska Mazowiecki
#1919102 17.08.2014 21:51:08
Po dokładniejszych oględzinach:
- zżarła wszystkie główki słoneczników - badyle zostawiła - słoneczniki byłe mikre ale były smutny
- pomidory tylko skubnęła - chyba nie smakowały kozinie wesoły
- napoczęła czarne porzeczki - sadzone w zeszłym roku - a takie ładne miały listki - młodych listków nie mają wcale
- najgorsze - zżarła mój bluszcz domowy - wystawiłam na deszcz, żeby trochę wilgoci nałapał bo zasuszyłam go nieco - cały opitoliła, z gałązkami - a czytałam, że bluszcze są trujące...
Ale koza ma się dobrze wesoły a ja może piłam toksyczne mleko neutralny
LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
Ilość edycji wpisu: 1
#1919120 17.08.2014 22:04:36
Ale ten bluszcz domowy to może Cissus raczej niż Haedera helix? Tak sie potocznie mówi -bluszcz, bluszcz, ato cissus jest jakiś. Nie wiem, czy cissusy sa dla kóz trujące, ale, jak żyje, to albo był mały, albo nietrujący...

A ja sobie któregoś dnia, kiedy kozy miały areszt domowy, przyniosłam dla nich zielska w płachcie. Część dałam za drabinki, a reszte położyłam nieopodal Stefkowego boksu. I poszłam, miało byc na dokładkę.
Jak po niejakim czasie przyszłam, żeby dołozyć, to płachta cała była u Stefunia w kojcu, a traweczka zeżarta bez śladu.....
Scianka boksu jest jakieś min 15cm nad ziemią (żeby sie nie moczyła, przy zimowym dywaniku i sobie chłopina dołem wciągnął. Ale jak?
wpis edytowany 18.08.2014 07:51:00
kasiabasia
poziom 1
Użytkownik
Lokalizacja: okolice Mińska Mazowiecki
#1919277 18.08.2014 07:40:09
Bluszcz to była hedera niestety
Ale Stefana to już lubię wesoły
LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#1919282 18.08.2014 07:56:20
Liście pomidorów sa trujące też i pewnie w dodatku niesmaczne, albo źle pachnące. Jakoś nie zauważyłam, żeby moje się na pomidory rozpędzały. W drodze na/z wypasu moje kozy mijają pomidory sąsiadki. Czasem się zapędzają w ich stronę, ale nie zdarzyło się, żeby skubnęły. Natomiast "czepiają" się różnych rzekomo trujących, jak wisteria, winobluszcz, powojnik, jaskółcze ziele. Od tego ostatniego goniłam, natomiast pozostałe szamią z upodobaniem. Również i dziki bez, do którego wspinają się po płocie.
KoAla
poziom 3

Użytkownik
Lokalizacja: Klępina, lubuskie
#1933857 05.09.2014 12:06:48
Moja Milka umie już wychodzić z zamkniętego ogrodzenia...A tak się z niego cieszyłam. Na szczęście wiem, kiedy wyjdzie, bo dwie pozostałe podnoszą wielki krzyk, gdy tylko Mila zejdzie im z oczu. Uciekinierka znalazła wgłębienie w ziemi i przeczołguje się pod siatką. Wielkie "śledzie" do powbijania w ziemię i już kupione. Może to pomoże i się skończą wycieczki zanim młodsze nauczą się tego procederu.lol
jola1979
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
Lokalizacja: Buk okolice Poznania
#1937733 10.09.2014 10:36:19
No,a moja koza Łańcuszek kilka dni temu "zrzuciła kolczyk".
Była w boksie.Zachodzę wieczorem,a tu ucho zakrwawione i rozerwane na pół smutny
Widać inna koza musiała jej wyrwać kolczyk.W boksie nie ma możliwości,żeby zahaczyła o coś i wyrwała go.
Szlak już trafia mnie z tymi kolczykami.diabeł
Druga już koza,która wyrwane ma kolczyki.
LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#1937738 10.09.2014 10:45:10
Wiesz Jola, ponieważ one potrafią takie rzeczy, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć, to mogła sobie sama.
Przecież ta druga jej pyskiem nie wyżarła tej ozdoby.
Co robisz z tym uchem? U Wandy goiło się niespecjalnie i psikałam "takim zielonym z tetracykliną".
Pomijam, że ja byłam zielona i ścianki boksu, ale cos tam jednak na to ucho wpadło, z wierzchu i od spodu.
Dotknąć i posmarować czymkolwiek nie było szans. Dobrze, że wymyślili spreje.
jola1979
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
Lokalizacja: Buk okolice Poznania
#1938084 10.09.2014 18:41:22
Możliwe,że sama sobie to zrobiła,ale od czasu wyrwania kolczyka chowa łepetynę przed Łaciatą.
Wcześniej tego nie robiła.No,ale .......koza potrafi.
W sumie to robię to co przy poprzedniej kozie.........niewiele.pan zielony
Nie dała się dotknąć,więc mój facet przytrzymał ją,niestety siłą i porządnie zlałam ranę wodą utlenioną.
Powtórzyłam kilka razy i ucho zagojone ładnie.
Niech mówią co chcą,ja do każdej rany(zwłaszcza u mojej roztrzepanej córki)używam wodę utlenioną.Nie używam jodyny.Kupiłam ją i stoi,nie mam jakoś przekonania do niej,kolor mnie przeraża wesoły
Woda utleniona zawsze, od wielu już lat u nas działa.No,a jak coś skutecznie działa,to nie widzę potrzeby tego zmieniać wesoły
LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#1938085 10.09.2014 18:43:43
tak, tylko jodyna i tak nie jest na ranę, a wokół rany. Chyba, że teraz sa jakieś wodne roztwory.
Reklama



jola1979
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
Lokalizacja: Buk okolice Poznania
#1938168 10.09.2014 20:04:31
Na 100% nie wiem,więc nie będę się sprzeczać,ale moja sąsiadka używa właśnie jodyny do odkażania ran.
No,ale ja nie próbowałam,kupiłam i postawiłam wesoły
LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#1938194 10.09.2014 20:47:43
złazimy Jola z tematu, ale (żeby znowu wyszło na mojediabełlol:, wiesz, bo ja stara harcerka jestem, a w tym komunistycznym harcerstwie było cos takiego, jak samarytanka. Wtedy człowiek inna głowę miał i różne rzeczy mu zostawały na dłużej) to jest z ulotki jodyny:
"Dawkowanie
Zewnętrznie, otarte miejsca i bezpośrednie okolice ran przemyć wacikiem nasączonym preparatem. Nie dotykać otwartych ran"
LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#2129360 21.06.2015 15:10:49
O Wandzie - kozie latającej nad płotami:

Zagrodziłam częśc podwórza siatką drucianą, zwykłą. Ta siatka idzie od ściany dawnej obory do ściany domu, cęściowo przylega do podestu schodów. Zagrodziłam dla psa, którego miałam na przechowaniu, ale świetnie sprawdza się dla kóz. No i wczoraj kozy tam się werandowały. Pojechaliśmy grządki podlać, a tu zaczęło padać, więc Dziecko wróciło traktorem, a ja za nim na piechotkę. Dochodzę, Dziecko stoi przy furtce do tej zagrody i minę ma jakąś niewyraźną. Okazało się, że otworzył furtkę, żeby kozy wypuścić, coby poszły do obórki. Wanda wyparowała na schody prowadzące do domu, po czym wierzchem pokonała siatkę. I"weź ty sprawdź, czy ona aby cycków częściowo nie zostawiła na płocie".
Z podestu ta siatka była niska, jakieś 60cm, tylko z drugiej strony było półtora metra w dół. Cycki uchowały się w całości.

Podobno zwierzęta mają wyczucie "głębi"/wysokości. Czy 1,5m to żadna "głębia" dla kozy?
maszka
poziom 3
Użytkownik
#2129377 21.06.2015 15:31:31
1,5 m wysokości? O czym Ty mówisz!pan zielony



TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA

LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#2129435 21.06.2015 17:14:26
No dobra, ale gdzie jest powiedziane, że one z tego drzewa zeskakują na glebę?
maszka
poziom 3
Użytkownik
#2130035 22.06.2015 15:52:37
Zeskakują z gałęzi na gałąź. Chodzi o to, że nie mają "lęku wysokości". Widziałam kozę, która wskakiwała (etapami) na dach domu i stała dumnie na kalenicy koło kominabardzo szczęśliwy
kasiabasia
poziom 1
Użytkownik
Lokalizacja: okolice Mińska Mazowiecki
#2130504 23.06.2015 09:41:12
Mój koziołek wspina się po siatce jak małpa, ostatnio wydarł sobie kępkę sierści jak próbował sforsować ogrodzenie. Spadł jak worek na ziemię - otrząsnął się i pobiegł wyjadać kurom ziarno...
LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#2136385 02.07.2015 08:55:26
Bo miały ochotę na urozmaicenie diety kwiatkami z grobowców
artambrozja
poziom 6

Użytkownik
Lokalizacja: małopolskie
#2276435 28.04.2016 19:54:22
to się pochwalę, jak moja Jadziulka zeżarła mi dzisiaj kolczyk.
Siadam, doje a ta codziennie to samo - trzeba pańci zajrzeć do kieszeni w polarku, poobgryzać suwak i pomemłać ucho, a jak na złość dzisiaj miałam kolczyki ( malutkie kuleczki sztyfty ). No i dziabnęła mi z ucha szybciutko wesoły
Próbowałam jej wydrzeć z paszczy ale już poleciało. Mam nadzieje, ze bedzie bez problemów bo kolczyk był naprawdę maleńki.



MANUFAKTURA AMBROZJI
Reklama



Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt - postaw kawę! · rss