No,a moja koza Łańcuszek kilka dni temu "zrzuciła kolczyk".
Była w boksie.Zachodzę wieczorem,a tu ucho zakrwawione i rozerwane na pół
Widać inna koza musiała jej wyrwać kolczyk.W boksie nie ma możliwości,żeby zahaczyła o coś i wyrwała go.
Szlak już trafia mnie z tymi kolczykami.
Druga już koza,która wyrwane ma kolczyki.
Była w boksie.Zachodzę wieczorem,a tu ucho zakrwawione i rozerwane na pół
Widać inna koza musiała jej wyrwać kolczyk.W boksie nie ma możliwości,żeby zahaczyła o coś i wyrwała go.
Szlak już trafia mnie z tymi kolczykami.
Druga już koza,która wyrwane ma kolczyki.