Kozolin2 forum o…

Wypadki przy kozach
T#341894
Facebook
Reklama



LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#2318440 10.08.2016 17:41:34
Ucz, że nie wolno do panci z łbem. Koz ajest inteligentna. Nauczy się.
vader2
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: pod Łęczycą
#2318536 10.08.2016 22:10:35
Mój kozioł Figaro też jest agresywny i bardzo inteligentny ( jak na kozła), próbuje mnie atakować przy każdej okazji, gdy wchodzę do jego kojca.
Do tego prawie niczego się nie boi, nie było na niego żadnego sposobu do pewnego czasu.
Przez przypadek zauważyłem kiedyś, że bardzo nie lubi deszczu i wszelkich rozbryzgów wody.
Teraz podchodzę do niego z taką małą, ręczną sikawką, jaką dzieci używają w Śmigus-Dyngus i wystarczy, że ją zademonstruję, to natychmiast się uspokaja i ustępuje, ale na początku kiedyś, musiałem jej użyć i to już teraz skutkuje.
Nawet kozła można nauczyć porządku, posłuszeństwa, wpoić mu hierarchię ważności, ale trzeba działać stanowczo i zdecydowanie, w myśl żołnierskiej zasady: "nie przyje..esz kota z rana, nie zatrybi sierść je..na"
Specjalnie wykropkowałem, bo nie lubię wulgaryzmów,jestem na to zbyt wrażliwy, ale one najlepiej oddają expressis verbis takiego działania.
LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#2318623 11.08.2016 08:04:59
Ile Ty lat, Vader w tych beretach byleś, że aż takie piętno to na Tobie odcisnęło?
vader2
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: pod Łęczycą
Ilość edycji wpisu: 2
#2318728 11.08.2016 11:22:37
Ale Ty się LadyM zrobiłaś zgryźliwa, ile Tobie już dziesiątków lat musiało już minąć, jeśli nie wyczuwasz już nosem pewnej dozy swoistego humoru, co?
wpis edytowany 11.08.2016 11:26:44
Ela1980
poziom 2
Użytkownik
Lokalizacja: Żyrardów
#2318835 11.08.2016 14:18:17
    LadyM. pisze:

    Ucz, że nie wolno do panci z łbem. Koza jest inteligentna. Nauczy się.

Staram się, ale te moje kozuchy, to jakby bystrzejsze coraz się robią. Każdy dzień zaczynają od obwąchiwania moich kieszeni i są baaardzo niezadowolone jak nic w nich nie ma oczko Zdarza się, że dostanę bęcki od Lucy za brak smakołyków.
vader2
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: pod Łęczycą
#2318839 11.08.2016 14:24:05
Ela1980
Bo Ty za dobra i łagodna jesteś , na zbyt wiele im pozwoliłaś.
Weź przykład z LadyM, u niej to kozucha staje na baczność jak tylko pani pokaże palec, a nie jakieś tam bezczelne obwąchiwanie kieszeni.

Oj niejeden mógłby się pokory, dyscypliny od szanownej LadyM nauczyć, oj tak...lol
Ela1980
poziom 2
Użytkownik
Lokalizacja: Żyrardów
#2318863 11.08.2016 15:36:18
    vader2 pisze:

    Ela1980
    Bo Ty za dobra i łagodna jesteś , na zbyt wiele im pozwoliłaś.
    Weź przykład z LadyM, u niej to kozucha staje na baczność jak tylko pani pokaże palec, a nie jakieś tam bezczelne obwąchiwanie kieszeni.

    Oj niejeden mógłby się pokory, dyscypliny od szanownej LadyM nauczyć, oj tak...lol

Niedługo wejdą mi moje panny na głowę, a ja dziwiła się będę pan zielony
Staram się zdyscyplinować towarzystwo, ale nie bardzo mi wychodzi płacze
vader2
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: pod Łęczycą
#2318868 11.08.2016 15:48:02
A może takim spryskiwaczem na zwykłą wodę, jakim zraszamy rośliny doniczkowe?
Może Twoje też będą się bały wody?zakręcony
Ela1980
poziom 2
Użytkownik
Lokalizacja: Żyrardów
#2318877 11.08.2016 16:20:19
    vader2 pisze:

    A może takim spryskiwaczem na zwykłą wodę, jakim zraszamy rośliny doniczkowe?
    Może Twoje też będą się bały wody?zakręcony

gorzej jak pójdą w pola lol
vader2
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: pod Łęczycą
#2318893 11.08.2016 17:04:17
Jak użyjesz węża strażackiego to pójdą!
Ale mały spryskiwacz ich tak nie przestraszy bardzolol
Reklama



Ela1980
poziom 2
Użytkownik
Lokalizacja: Żyrardów
#2318899 11.08.2016 17:10:53
[quote=vader2]Jak użyjesz węża strażackiego to pójdą!
Ale mały spryskiwacz ich tak nie przestraszy bardzolol[
Fakt-wielkość ma czasem znaczenie aniołek
Spróbuję ze spryskiwaczem-może się uda
LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
#2319120 12.08.2016 07:51:12
Mały spryskiwacz je przestraszy wystarczająco. Na każdego zwierzaka takie psiknięcie woda w nos działa.

Więc jak się nie da inaczej to psikaj. Właśnie takim spryskiwaczem, jak do kwiatków, nie sikawką wielkanocną, choć ta poręczniejsza by byłą, bo w kieszeni się zmieści. Jest to niewygodne nieco, ponieważ wypadałoby poruszać się wśród kóz ze spryskiwaczem w ręku. Bo przecież nie popsikasz ich "na dzień dobry", tylko w momencie, gdy widzisz, że koza ma zamiar Cię zaatakować.
Tyle ,że to psikanie może w końcu doprowadzić do tego, że koza będzie się bała podejść.

Vader, wybacz, nigdy nie byłam w wojsku, więc jakoś nie trafia do mnie "ten specyficzny" poziom humoru.
Podejrzewam, że liczba dziesiątków lat jest podobna u mnie, jak u Ciebie, w związku z czym, po doktórze spodziewałam się humoru wyższych lotów. (Jakoś idealistycznie podchodząc do sprawy, nie biorąc pod uwagę ostatnich licznych kontaktów z doktórami, z których wynikało, że nie należy się spodziewać. Uprzedzająć - nie, nie jestem na wymarciu. Mam cięzko chorą, samotną osobę w rodzinie, którą się zajmuję)

    Weź przykład z LadyM, u niej to kozucha staje na baczność jak tylko pani pokaże palec, a nie jakieś tam bezczelne obwąchiwanie kieszeni.


No, widzisz? To jest siła autorytetubardzo szczęśliwy
Ale obwąchiwanie kieszeni, nawet wyciąganie z niej chleba, wtykanie łeba pod paniną pachę, nawet ciągnięcie za bluzę ((dawaj babo, szybciej to żarcie!)są dozwolone. Niedozwolone jest tylko walenie z łba...
Ela1980
poziom 2
Użytkownik
Lokalizacja: Żyrardów
#2319162 12.08.2016 08:47:40
    LadyM. pisze:

    Mały spryskiwacz je przestraszy wystarczająco. Na każdego zwierzaka takie psiknięcie woda w nos działa.

    Więc jak się nie da inaczej to psikaj. Właśnie takim spryskiwaczem, jak do kwiatków, nie sikawką wielkanocną, choć ta poręczniejsza by byłą, bo w kieszeni się zmieści. Jest to niewygodne nieco, ponieważ wypadałoby poruszać się wśród kóz ze spryskiwaczem w ręku. Bo przecież nie popsikasz ich "na dzień dobry", tylko w momencie, gdy widzisz, że koza ma zamiar Cię zaatakować.
    Tyle ,że to psikanie może w końcu doprowadzić do tego, że koza będzie się bała podejść.

    Vader, wybacz, nigdy nie byłam w wojsku, więc jakoś nie trafia do mnie "ten specyficzny" poziom humoru.
    Podejrzewam, że liczba dziesiątków lat jest podobna u mnie, jak u Ciebie, w związku z czym, po doktórze spodziewałam się humoru wyższych lotów. (Jakoś idealistycznie podchodząc do sprawy, nie biorąc pod uwagę ostatnich licznych kontaktów z doktórami, z których wynikało, że nie należy się spodziewać. Uprzedzająć - nie, nie jestem na wymarciu. Mam cięzko chorą, samotną osobę w rodzinie, którą się zajmuję)

      Weź przykład z LadyM, u niej to kozucha staje na baczność jak tylko pani pokaże palec, a nie jakieś tam bezczelne obwąchiwanie kieszeni.


    No, widzisz? To jest siła autorytetubardzo szczęśliwy
    Ale obwąchiwanie kieszeni, nawet wyciąganie z niej chleba, wtykanie łeba pod paniną pachę, nawet ciągnięcie za bluzę ((dawaj babo, szybciej to żarcie!)są dozwolone. Niedozwolone jest tylko walenie z łba...

A ssanie ucha też dozwolone? Moja Malwinka jak tylko na stołek siadam do dojenia, to od razu(chyba, że jabłek nakroję)odkręca głowę i albo włosy mi strzyże smutny, albo właśnie ucho posysa, a nawet podskubuje zmieszany.
Włosy mam już każdy innej długości, ale o uszy, to się troszkę boję-a jak jej przyjdzie do głowy zęby zacisnąć podczas tych pieszczot?
Marnie widzę siebie bez ucha eh
Co do Lucy i opryskiwacza, to mam opory tego typu, że obawiam się, że była bita u poprzedniego właściciela i stąd jej reakcje.
Nie bardzo wiem co czynić.
Dzisiaj np. powitała mnie przerażona, wbita w róg pomieszczenia. Aż mi się serce ścisnęło. Podchodzę, przemawiam łagodnie, pogłaskać próbuję, a ta kłap zębami-całą kozią szczękę mam odbitą na dłoni smutny I jeszcze z dyńki chciała poprawić, ale w porę odskoczyłam.
Boję się, że jak ją jeszcze postraszę, to już nawet dojenie przy udziale męża nie będzie możliwe.
vader2
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: pod Łęczycą
Ilość edycji wpisu: 1
#2319227 12.08.2016 10:01:39
Ad LadyM
Zapewniam, że nie jestem do cna wyzuty i wyprany z ludzkich uczuć,empatii, współczucia, zwłaszcza wobec nieszczęść i chorób w Twojej i nie tylko, rodzinie.
Dlatego też daje oficerskie słowo honoru, że nie tylko daruję sobie specyficzny , zupacki humor( w stosunku do Ciebie), ale nawet nie będę takim odpowiadał na podejrzane komentarze z Twojej strony.
Po raz pierwszy od przedszkola nadstawię drugi policzek. Oj czuję, że będzie bolało...zawstydzony
P.S.
Będę niebawem w Urzejowicach k/Przeworska po sadzonki orzecha włoskiego, (zawsze kupuję u p. A. Jankowskiej), to
mogę wpaść do Ciebie , ( nie musisz nawet herbaty robić, wszystko mam ze sobą), kto wie może mógłbym jakoś pomóc?
No nie osobiście, ale jak się domyślasz w moim wieku zna się już wielu profesorów, generałów...
wpis edytowany 12.08.2016 10:20:36
gawron
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: Południowo-wschodnie Mazo
#2319546 13.08.2016 05:12:09
Elu. Kózki podczas dojenia lubią okazywać kozie pieszczoty czyli lizanie szczypanie itd. Moim zdaniem aby zabezpieczyć się przed nimi należy odpowiednio skonstruować swoją ławkę do dojenia. Utrudnić kozie odwracanie się poprzez przystawienie ławki do ściany na której jest krótki uwiąz oraz poprzez zamontowanie długiej (wysokiej) deski w przedniej części ławki, która to nie pozwoli lub utrudni odwracanie się kózki. Dodał bym jeszcze jakiś pojemnik na zborze aby w czasie dojenia mogła jeść co bardzo pomaga niezbyt wprawnej osobie. Aby dłużej jadła należy owies wymieszać z małą ilością otrąb pszennych.
Jeśli chodzi o kózkę, która gryzie to może ona nie lubi ludzkich pieszczot lub jest zbyt krótko u Ciebie i jeszcze Ci nie ufa. Daj jej więcej czasu na oswojenie się do nowych warunków. Smakołyki podawane z ręki bardzo pomagają przełamać lody choć nie zawsze. Bywają takie zwierzęta, które nie chcą pieścić się z ludźmi i nic tego nie zmieni. Każda ma swój indywidualny charakterek jak ludzie.
Ela1980
poziom 2
Użytkownik
Lokalizacja: Żyrardów
Ilość edycji wpisu: 1
#2319571 13.08.2016 08:05:23
    gawron pisze:

    Elu. Kózki podczas dojenia lubią okazywać kozie pieszczoty czyli lizanie szczypanie itd. Moim zdaniem aby zabezpieczyć się przed nimi należy odpowiednio skonstruować swoją ławkę do dojenia. Utrudnić kozie odwracanie się poprzez przystawienie ławki do ściany na której jest krótki uwiąz oraz poprzez zamontowanie długiej (wysokiej) deski w przedniej części ławki, która to nie pozwoli lub utrudni odwracanie się kózki. Dodał bym jeszcze jakiś pojemnik na zborze aby w czasie dojenia mogła jeść co bardzo pomaga niezbyt wprawnej osobie. Aby dłużej jadła należy owies wymieszać z małą ilością otrąb pszennych.
    Jeśli chodzi o kózkę, która gryzie to może ona nie lubi ludzkich pieszczot lub jest zbyt krótko u Ciebie i jeszcze Ci nie ufa. Daj jej więcej czasu na oswojenie się do nowych warunków. Smakołyki podawane z ręki bardzo pomagają przełamać lody choć nie zawsze. Bywają takie zwierzęta, które nie chcą pieścić się z ludźmi i nic tego nie zmieni. Każda ma swój indywidualny charakterek jak ludzie.

Dziękuję za radę odnośnie dojenia- jeszcze dzisiaj wprowadzę w życie.
Odnośnie gryzącej, to zauważyłam, że nic smakołyki nie dają, a wręcz przeciwnie-ma moją rękę w zasięgu zębów płacze
Dam jej czas- nic na siłę.
Z drugiej strony, to nie jestem nastawiona na to, aby każde zwierzę w moim domu chodziło za mną jak pies. Chociaż jest to miłe, to wiem, że nierealne oczko
Najważniejsze, aby były zdrowe i szczęśliwe. Na przyjaźń może jeszcze przyjdzie czas pytajnik
wpis edytowany 13.08.2016 08:05:49
LadyM.
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Użytkownik
Lokalizacja: Podkarpacie
Ilość edycji wpisu: 1
#2319578 13.08.2016 08:17:51
Nie chodzi o to, żeby chodziły za nami, jak pies. Chodzi o wzajemne "zaufanie" i nieutrudnianie sobie życia nawzajem.
W kontaktach ze zwierzetami wszelka nerwowość jest przez nie natychmiast wyczuwana i wtedy zachowują się różnie: albo wpadają w popłoch, co się wyraża różnymi zachowaniami, albo próbują Cię zdominować i robić swoje.

Moja Andzia to oaza spokoju, taka prawdziwa "królowa matka". Wczoraj chciałam ją przeprowadzić, luzem, w inne miejsce pasienia się. Przy bramce stał mąż, więc Andzia nie podeszła. A ja byłam wqrzona i zaczęłam na nią wrzeszczeć. Skończyło się ganianiem po całym wybiegu i jeszcze większym wqrzeniem.

Ela, czemu dojenie przy udziale męża? Co on robi z tą koza w trakcie dojenia?
Może najlepiej chodzić do nich w pojedynkę?
I tak, jak mówi Gawron - kozę uwiązać i dać jej owsa na dojenie. Tylko nie do wiadra na ziemi postawionego, a umieścić karmidło na wysokości pyska, tak, żeby sie koza do niego nie schylała.
wpis edytowany 13.08.2016 08:22:21
vader2
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: pod Łęczycą
#2319667 13.08.2016 11:37:41
No właśnie, podać owies na wysokości pyska.
Dokładnie tak jak kiedyś doiło się krowy, a z krową nie było już żartów, jej kopniak mógł skończyć się kalectwem lub nawet zgonem.
artambrozja
poziom 6

Użytkownik
Lokalizacja: małopolskie
#2319701 13.08.2016 13:20:09
Różnie to bywa z kozami - u mnie Jadźka (najstarsza w stadzie) potrzebowała ponad pół roku żeby mi zaufać. W poprzednim gospodarstwie była bita więc trochę to trwało zanim dala się spokojnie pogłaskać.A i tak do dzisiaj obcy do niej nie podejdzie.



MANUFAKTURA AMBROZJI
vader2
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: pod Łęczycą
#2319733 13.08.2016 14:19:34
Najgorzej jest , oczywiście z kozami po przejściach, podobnie jest z psami, mój wierny , stary wyżeł niemiecki, cudem kiedyś odratowany z powodu pogryzienia, a raczej zmiażdżenia tylnej nogi przez watahę dzikich psów, dochodził do zdrowia pół roku, a i tak ma skróconą i krzywą tylną łapę z tego powodu, nie pozwala się tam dotykać, trudno go zaszczepić co roku przeciw wściekliźnie itd.
Ma traumę do końca życia, niestety...
Reklama



Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt - postaw kawę! · rss