Ja w ub. roku, jak mi te kozy w sierpniu przywędrowały, a ja nic nie miałam przygotowane - skosiłąm w tym sadzie. Ale wiecie jak w ub roku było w lecie - susza jak licho. I z tej trawy wyschła jedna mała kopka. Na przyczepie to było tak ledwo w burtach. Wsadziliśmy z synem traktor z przyczepą do stodoły i nakryli plandeką, bo lać chciało a u mnie dach w stodole jak durszlak. No i sie zpomniało, a plandeki te niebieskie, to zabezpieczają, żeby ziarnka z przyczepy nie wywiewało, jak się do "żyda" wiezie. Wilgoć przepuszczą w jedna strone, ale w druga -zatrzymają. No i potem połowę prawie musiałam wyrzucić. Byłam wściekła sama na siebie za sklerozę i niedbalstwo.
U mnie wczoraj piękne słońce, a późnym południem rozpętała się burza Potem wyszła piękna, wielka tęcza! A dzisiaj, jak to w Boże Ciało, leje i ponownie burza!
Ja czekam z koszeniem trawy do przyszłego tygodnia.Mam nadzieję,że wtedy już deszczu nie będzie. U mnie przed południem było ładnie,słońce,dość ciepło.No,a po południu cały czas leje i grzmi.
Dzisiaj prawie cały dzień lało i tak ma być do środy!Ale ciesze się i tak bo udało mi się przed tymi deszczami schować sianko i dosycha w stodole,przewracam go co dzień.I jeszcze dostałam od znajomego kopę pięknie wysuszonego suchego sianka prawie gratis bo za flaszkę od znajomego,i mam obiecane drugie tyle jak skosi drugi raz.A innego znajomego spotkałam parę dni temu i powiedział że jak mi braknie w zimie, to on ma dużo i mogę sobie wziąść!Naprawdę odzyskałam wiarę w człowieka ,utraconą ostatnio.Zdarzają się jeszcze dobrzy ludzie.Warzywa też nawet ładnie wyszły,też się cieszę.Lady M mi też się owies skończył a nawet jak bym chciała kupić to nie ma gdzie bo wszyscy wysprzedali.Mam obiecane u koleżanki worek mieszanki,owies jęczmień za 30 zł ale znowu mój małżonek nigdy nie ma czasu jechać.Na dodatek dostałam na przymus koziołka.U nas jast taki walnięty facet po prostu go przyprowadził i mówi że mu nie ma co dawać jeść.Ja mówię że nie chce a on go uwiązął i poszedł.Normalnie psychol!Miałam go zaprowadzić z powrotem ale żal mi się go zrobiło bo wiem jakie u niego miał warunki.Tylko na co mi kozioł do jednej kozy.Ale trudno koziołek jest fajny i wcale nie agresywny,nie taki wariat jak ten co kiedyś był u nas.Chyba zostanie więc muszę mieć więcej sianka.No ale to trochę nie na temat.
U mnie po południu (ok 17-18.00) była taka okropna burza, lało aż dudniło i to chyba grad był. A mi sie nie chciało za okno popatrezc. Ja jednak mam chyba trochę szczęścia. Poszłam wczoraj z sąsiadem na wymiane wiaderko pszenicy za wiaderko mieszanki. I jak u sąsiadki podawałam przez płot, coby przez wies z ziarnkiem nie ganiać, to gadka szmatka i sąsiadka mówi, ż eona jeszcze troche mieszanki ma i worek może mi sprzedać. Trzymała, bo miała prosięta kupić, ale drogie bardzo i zwleka. jak w końcu kupi, to może już nowe ziarnko będzie. Ale już nie ma dobrego ziarna niestety. Do tej pory to wołki wszędzie.
My mamy kosić siano po niedzieli, wtedy ma PONOĆ być pogoda! Z nowej trawy, z której pierwszy raz będzie siano! Wielka, bujna, specjalna odmiana dla koni! Zwierzakom będzie smakować! Tylko módlmy się o pogodę!!
Wiesz, Ty sie będziesz modlic o pogodę na siano, a sąsiad o deszcz, bo mu jarzyny schną. I co? Wygra, kto sie będzie dłużej modlić? Co ma być to będzie.
Lady - Dobrze mówisz Gdzie mieszkasz jak można spytać? Bo ja mieszanki i zboża mam pod dostatkiem, więc może popytam dziadków i byśmy Ci sprzedali co nieco, bo na polu czeka jeszcze sporo do urośnięcia, a potem skoszenia [mowa o mieszance ] Tylko nie wiem, czy dziadkowie nie mają planów związanych z tym, bo mamy dużo zwierzaków!