Czy te gumki to jakiś sposób weterynaryjny? Czy "domowy"? Nie wyobrażam sobie męki, jaką przechodzi taki koziołek, zanim jądra zgniją(??) -nie mówiąc juz o mozliwości infekcji i padnięcia.
Ciekawa jestem, który facet założyłby sobie taką gumkę na mosznę, żeby sie wykastrować

Czy ludzie nie wiedzą, że zwierzęta też odczuwaja ból i cierpią? (bo księża o tym nie mówią na kazaniach

)
Proponuję zwykłą kastrację wykonaną przez weterynarza.