Kozolin2 forum o…

Bardzo młoda kotna koza
T#367959
Facebook
Reklama



monia8366
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Administrator 
Lokalizacja: Częstochowa
Ilość edycji wpisu: 1
#1782471 18.03.2014 13:22:19
Nie no widzę że tworzy się nowe teorie wesoły aż się chyba skuszę by skomentować. oczywiście zasuszanie więc odstawienie pasz treściowych ale to nie może trwać 2 miesiące i skarmianie zbożem 2 tygodnie przed ? Nie no profesorowie kłaniajcie się nisko idzie rewolucja wesoły
wpis edytowany 18.03.2014 13:24:35



http://powr-t.blogspot.com/
WildBirdPark
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: Warszawa
Ilość edycji wpisu: 1
#1782969 18.03.2014 19:59:53
    szoszona pisze:

    Przejście na siano + słoma na 2 MIESIĄCE przed wykotem = zasuszanie i odpoczynek wymienia


Strasznie długo odpocznie to wymię... Nie ma co... Moja koza zasuszała się bardzo ciężko, w zasadzie dopiero po 2,5 miesiąca się zasuszyła.. Nawet gdyby założyć że zasuszyła by się po miesiącu, to wymię miało by jakieś 2-3 tygodnie odpoczynku. Jeśli ktoś chce tak eksploatować kozę to jego wybór - dla mnie koza to nie maszynka do mleka lecz przede wszystkim żywe zwierzę. U mnie już w 2 miesiącu ciąży koza jest zasuszona.
I to nie są domorosłe obserwacje lecz opracowania zootechniczne - postaram się znaleźć źródło i wkleić. Ja nie mówie o hodowli wielkotowarowej nastawionej na mleko gdzie kozy się eksploatuje i wyciska każdy litr mleka - mówie o chowie gospodarskim gdzie koza to podopieczny dający mleko.
wpis edytowany 18.03.2014 20:01:54
szoszona
Użytkownik
#1783286 19.03.2014 02:30:31
zapraszam serdecznie na Uniwersytet Poznański, Wrocławski (wydział zarówno zootechniczny jak i medycyny weterynaryjnej) i AR w Krakowie na wykłady z chowu i hodowli oraz żywienia przeżuwaczy , zarówno małych jak i dużych, od wielu lat sensacyjnych nowości raczej się nie usłyszy, choć może niektórzy i owszem.
W życiu nie widziałam kozy która zasuszyłaby się w 2 miesiącu ciąży. Osobiście żywię super ekstensywnie,bo w ogóle bez treściwego, chyba że któraś osiągnie wydajność powyżej 4 l /dzień,wtedy daje trochę gniecionego owsa, ale nawet wtedy nie tyle ile każą dać podręczniki. Mleka nie sprzedaję więc nie mam parcia na wydajność, a stado mam młode więc i tak będzie rosła sama z siebie. Latem spasają wyłącznie pastwisko i odpad ogrodowy (nać marchwiana,liście buraczane,jabłka,śliwki i obierki) jesienią i zimą dobre siano, słoma owsiana i buraki z marchewką. Nie stosuję ani stymulacji świetlnej ani dźwiękowej. Zdarzało mi się trafiać na światłe artykuły w których np.zalecało się skarmiać cielętom mleko z wymienia z zapaleniem, a jakże, brawo! Może wyróżnienia za ukończenie zarówno studiów inżynierskich jak i magisterskich z zakresu żywienia przeżuwaczy trafiły mi się przypadkiem, może moi profesorowie, w tym członkowie PANu prowadzą prace badawcze oderwane od rzeczywistości, może studiując weterynarię też samych bzdur się nasłuchałam.To na pewno przypadek że wszystkie moje kozychy są absolutnie zdrowe. Zapewne jest super ekstrawagancją z mojej strony to ze nie muszę się bać mojego kozła, bo zamiast trzymać go cały dzień w boksie, pozwalam mu zażywać na wybiegu ruchu tak długo aż sam poprosi o powrót do niego. Może poczytam jeszcze trochę postów, bo dopiero wtedy będę umna że łochocho
Esti
poziom 6

Użytkownik
Lokalizacja: podlaskie
#1783332 19.03.2014 07:02:36
U mnie kozy kryte są najczęściej wrzesień-październik a zasuszane na przełomie listopada i grudnia. Do świąt wszystkie kozy są już zasuszone.



http://ostatnizakret.blogspot.com/
jola1979
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
Lokalizacja: Buk okolice Poznania
Ilość edycji wpisu: 1
#1783430 19.03.2014 09:34:59
szoszona,ukończonych z wyróżnieniem studiów i magistratu z żywienia przeżuwaczy nie mam,wiec pewnie "guzik wiem",ale mam jedno pytanko co do Twojej wypowiedzi.Czy w czasie okresu pastwiskowego nie dajesz kozom siana?
wpis edytowany 19.03.2014 10:30:14
monia8366
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Administrator 
Lokalizacja: Częstochowa
#1783534 19.03.2014 11:12:02
ja jedno widzę tylko że przez fora o hodowli kóz przesunęło się trochę "speców" hodowli kóz w tym też wykszatłconych ale wypowiadają się dość pewnie w sprawie żywienia i wyglądu rasowych kóz a jak wystąpi problem choroba cichutko siedzą i słowem nie pochwalą się swoją wiedzą. Ja żywię absolutnie inaczej, mam bardzo zdrowe kozy do tego piękne i urodzajne koźlęta nie mówiąc o ładnej laktacji bez pakowania w kozę zboża na siłę. Eksploatacja jest mi obca ale żywię je tak by im nie szkodzić. A w trakcie ciąży tak uboga dieta to szkodzenie nie tylko matce ale i młodym. I to w każdym gatunku bo zawsze jest nacisk by dieta była urozmaicona. Tym bardziej książki weterynaryjne dość dosadnie mówią o żywieniu kóz w trakcie ciąży zbożem dokładnie 0,5 kg na dzień w dwóch opasach. Nie wiem gdzie się uczyłaś, i nie wiem na jakich książkach ale ja mam kilka przed sobą i to co ty nam tu piszesz nie ma związku z naukami. Druga sprawa przeżuwacze, już tu gafa na całego bo inaczej żywi się konie inaczej bydło inaczej kozy inaczej owce. Szufladkowanie wszystkich przeżuwaczy do jednego pudła to już makabryczna gafa i ty jako osoba wykształcona w tym temacie tak piszesz ?



http://powr-t.blogspot.com/
Esti
poziom 6

Użytkownik
Lokalizacja: podlaskie
#1783658 19.03.2014 12:59:33
Napiszę tak, bardzo cenię sobie wiedzę na temat kóz i ludzi którzy ją posiadają. Ja nie posiadam wykształcenia weterynaryjnego ani zootechnicznego więc często radzę się mądrzejszych. Z drugiej strony szanuję doświadczenie a te niejednokrotnie odstaje od wiedzy akademickiej. A jeśli zarzut nieudzielania się w przypadkach chorób jest do mnie to odpowiadam: nie jestem lekarzem a jeśli z czymś nie spotkałam się w swoim stadzie to nie mam doświadczenia więc wolę nie doradzać.



http://ostatnizakret.blogspot.com/
monia8366
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Administrator 
Lokalizacja: Częstochowa
#1783687 19.03.2014 13:16:02
Esti ale ja do ciebie wpisu nie kierowałam. Tylko dokładnie do szoszony.



http://powr-t.blogspot.com/
izka
poziom 2
Użytkownik
#1783692 19.03.2014 13:21:04
monia ja też żadnych studiów nie mam ale to co się dowiesz na forum plus doświadczenie daje trochę wiedzy.X lat temu jak miałam kozy i nie było gdzie się dowiedzieć robiłam dużo błędów.Też były na sianie plus trawa,buraki i marchew.Zboża ani witamin nie dawałam ,bo nie miałam pojęcia że się daje!Miałam taką kozę a później jej córkę i na tej diecie owszem ,dawały ok. trzech litrów mleka ale tylko w sezonie .Przychodził październik rujki,koniec zielonego i automatycznie mleko się kończyło.Ta którą mam teraz bardzo mleczna nie jest 1,5 do dwóch litrów ale miała mleko całą zimę. Ja mam mleko dla siebie to te dwa litry mi wystarczą .Zasuszać się sama zaczęła w drugim miesiącu ciąży. Wątpię żeby dawała tyle mleka zimą bez zboża i witamin.Zresztą tu nie chodzi o samo mleko ale też o kondycję i zdrowie zwierzaka.I żaden autorytet mnie nie przekona żeby kozę co daje mleko, czy ma małe trzymać na samym sianie i warzywach.A patrząc ekonomicznie to jak kupuję zboże to i tak taniej mi wyjdzie jej wyżywienie, niż kupowanie mleka .U nas mleko od krowy jest 2 zł. za litr. A witaminy to naprawdę grosze.Calwet to 12 zł.Dla jednej czy dwóch kóz starcza na tyle że ostatnio mi się przeterminował i musiałam wyrzucić.
Esti
poziom 6

Użytkownik
Lokalizacja: podlaskie
#1783693 19.03.2014 13:21:12
Ok Monia jęzor



http://ostatnizakret.blogspot.com/
Reklama



monia8366
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Administrator 
Lokalizacja: Częstochowa
Ilość edycji wpisu: 1
#1783698 19.03.2014 13:31:03
izka i dlatego tak mnie dziwi że ktoś kto ma studia i jakieś doświadczenie w tym temacie pisze takie bzdury by trzymać kozę na sianie i warzywach. Nie wiem co to ma być do dobrego żywienia tym bardziej kóz kotnych dlatego nie mogę się z tym zgodzić. No ale świadomość naszych wetów sama za siebie mówi bo leczą kozy jak krowy jak konie dobrze że nie jak psy. I ja też studiów w tym kierunku nie posiadam ale dużo dużo uczę się sama, czytam i robię wszystko by wzbogacać swoją wiedzę od innych co mają duże raczej ogromne doświadczenie i staram się by moje "praktyki" miały sens.
wpis edytowany 19.03.2014 13:34:19



http://powr-t.blogspot.com/
Gosiab
poziom 2
Użytkownik
Lokalizacja: szamotuły,wielkopolskie
#1783787 19.03.2014 14:36:56
Mądry profesor kiedyś mówił,że żadne książki tyle nie nauczą co kontakt z doświadczonym oborowym.Hodowli uczy się w praktyce.Dlatego,chociaż skończyłam kiedyś zootechnikę grzecznie słucham co mówią praktycy,i dopasowuję to do swoich warunków.Człowiek uczy się całe życie.
A co do systemów hodowli kóz(intensywny,półintensywny lub ekstensywny)wszystko zależy od zwierząt jakie się posiada oraz warunków jakimi się dysponuje(pastwiska,pasze).Prymitywne rasy świetnie sobie radzą bez pasz treściwych pod warunkiem że mają dobre pastwiska czy siano.Nowoczesne wysokomleczne -mięsne rasy mają większe wymagania.Tak że każdy z Was ma trochę racjizakręcony
szoszona
Użytkownik
#1783903 19.03.2014 15:38:40
Jaka szkoda że nawet czytać ze zrozumieniem niektórzy nie potrafią. W sprawach hodowli kóz saneńskich współpracowałam z Instytutem Zootechnicznym w Krakowie już 24 lata temu, więc to oczywiste że wiedzy poszukiwać będę u administratora forum,który ze 2 może 3 lata temu na innym forum zadawał pytania świadczące o kompletnym braku jakiejkolwiek wiedzy na temat hodowli zwierząt jakichkolwiek, a nawet na tym forum jego wypowiedzi świadczą o braku znajomości podstawowych potrzeb behawioralnych "ukochanego" zwierzęcia. Ta dobra wydajność kóz szanownej Pni znana jest mi również z ogłoszeń o sprzedaży koźląt, w których uczciwie chociaż przyznaje się to znikomej wydajności ich matek. Nie wiem tylko jak ustosunkować się do próby sprzedaży kozy która w czasie krótszym niż rok zdechła "ze starości", choć w ramach moich doświadczeń aż tak dramatycznie stara nie była. Ci którzy faktycznie mają rzetelne pojęcie o leczeniu zwierząt nie wypowiadają się na forach, bo wiedzą że diagnozę można postawić jedynie osobiście zwierze badając i zbierając dodatkowy wywiad zadając pytania, często nie mające według hodowcy związku ze sprawą. Przez telefon na temat leczenia konstruktywnie może sobie porozmawiać lekarz z lekarzem, w innym przypadku efekt będzie równie skuteczny co rozmowa między chińczykiem a hindusem, niby jeden i drugi na "HA" ale nie wiedzieć czemu się nie zrozumieją. Nader często wymieniam się z kolegami i koleżankami ze studiów anegdotkami, jak to dzwoni właściciel pacjenta i chce uzyskać przez telefon diagnozę i ściśle określony koszt leczenia i strofuje lekarza że chce zobaczyć zwierzę zanim wyrok wyda, bo "na forum" to już mu powiedzieli co to i czym to i za ile. W naszym wspaniałym kraju 3 na 4 ludzi to lekarze, jednocześnie mechanicy i znawcy absolutnie wszystkiego i właśnie tacy znawcy najczęściej wymieniają się mądrościami, a potem się okazuje że puszka elektryczna z kubeczka po Danonkach i czemu się spaliła?
monia8366
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Administrator 
Lokalizacja: Częstochowa
Ilość edycji wpisu: 1
#1784048 19.03.2014 16:32:35
    szoszona pisze:

    wiedzy poszukiwać będę u administratora forum,który ze 2 może 3 lata temu na innym forum zadawał pytania świadczące o kompletnym braku jakiejkolwiek wiedzy na temat hodowli zwierząt jakichkolwiek, a nawet na tym forum jego wypowiedzi świadczą o braku znajomości podstawowych potrzeb behawioralnych "ukochanego" zwierzęcia. Ta dobra wydajność kóz szanownej Pni znana jest mi również z ogłoszeń o sprzedaży koźląt, w których uczciwie chociaż przyznaje się to znikomej wydajności ich matek. Nie wiem tylko jak ustosunkować się do próby sprzedaży kozy która w czasie krótszym niż rok zdechła "ze starości"

Jestem bardzo ciekawa do kogo dokładnie kierujesz te wypowiedzi, bo czytając mam wrażenie że tworzysz kolejne dziwne historie. Jeśli mają podłoże to przynajmniej wymień osoby po nicku jeśli tak bardzo chcesz pokazać swoją wyższość.
Jeśli takie anegdotki tworzycie "po fachu" to mnie zastanawia co szukasz na forum? Chcesz pisać- pisz, nikt nie broni ale po pierwsze nic o tobie nie wiemy i naprawdę każdy może napisać że ma papier, druga sprawa ja chętnie poczytam twoich rad w innych działach np. Zdrowie i Higiena, profilaktyka. Jeśli jednak coś czytam co niby z tego studenci korzystają na weterynarii i widzę własnymi oczyma a ty piszesz zupełnie coś odrębnego. To komu mam wierzyć ? Tobie ? osobie która nawet nie straciła chwili by się przedstawić w odpowiednim temacie, grzecznie powitać i z szacunkiem innych użytkowników? Czy mam kierować się swoim doświadczeniem ( aczkolwiek tylko czteroletnim) i do tego 25-letnim doświadczeniem mojego weterynarza, nie wspomnę doświadczeniem innych hodowców z o wiele większym doświadczeniem niż nie jeden studencik ? Oczywiście wybieram literaturę i doświadczenie.
wpis edytowany 19.03.2014 17:27:36



http://powr-t.blogspot.com/
monia8366
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Administrator 
Lokalizacja: Częstochowa
#1784066 19.03.2014 16:40:01
i dodam że znam i takich co 10 lat hodują kozy i nic nie wiedzą, popełniają takie błędy że włos się na głowie jeży. Nie ważne jak długo się hoduje kozy ważne JAKĄ się ma wiedzę i co przez te 2-3 lata się osiągnęło zrobiło i nauczyło. Nie rzucaj tutaj takimi hasłami jakbyś chciała pokazać swoją wyższość. Znam i hodowcę co ma kozy rok czasu a nie jedna osoba powinna się od niego uczyć, jego mądrości pokory i utrzymania kóz. Tak więc wiek hodowcy czy ilość lat doświadczeń nie gra takiej roli jak wiedza jaką się zbiera, ma lub nabywa. Już nie wspomnę o wiedzy po niektórych weterynarzy co mają taki staż pracy że wstyd jakimi bzdurami sieją i zabobonami!



http://powr-t.blogspot.com/
jola1979
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
Lokalizacja: Buk okolice Poznania
#1784389 19.03.2014 20:06:24
O kozie,która padła ze starości,to być może pisze o mnie,bo chyba Monika, Tobie ze starości żadna koza nie padła?
Jednak nie pasuje tu fakt,że niby próbowałam ją jak szanowna koleżanka napisała "bezskutecznie "sprzedać.Otóż mojej Matyldy nigdy,ale to nigdy sprzedać nie zamierzałam.Wiedziałam,że ma u mnie zapewnioną emeryturę i spokojną starość.Tak,że jeśli o mojej staruszce pisała,to nie wiem skąd informacje o rzekomej sprzedaży.
No,a to,że podobno nie była aż tak stara,to może na fotkach na taką nie wyglądała.No,a wet,który ją widywał,to pewnie też ślepy,bo sam mówił,że już staruszka z niej.
Esti
poziom 6

Użytkownik
Lokalizacja: podlaskie
#1784497 19.03.2014 20:44:19
No a moja staruszka jeszcze nie padła, wciąż żyje i nie usiłowałam jej też nigdy sprzedać. pan zielony Pomyślałam o Moni ale przecież jej żadna koza ze starości nie zeszła. lol Ciekawość mnie zżera.



http://ostatnizakret.blogspot.com/
WildBirdPark
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: Warszawa
Ilość edycji wpisu: 1
#1784505 19.03.2014 20:56:06
    szoszona pisze:

    W życiu nie widziałam kozy która zasuszyłaby się w 2 miesiącu ciąży.


No przykro mi, ale u mnie do 2 miesiąca ciąży koza jest już zasuszona. Jeśli jest taka mozliwość to staram się zasuszyć zaraz po kryciu kozy. To że nie widziałaś nie znaczy że nie istnieje...

    szoszona pisze:

    Zapewne jest super ekstrawagancją z mojej strony to ze nie muszę się bać mojego kozła, bo zamiast trzymać go cały dzień w boksie, pozwalam mu zażywać na wybiegu ruchu tak długo aż sam poprosi o powrót do niego.


I tutaj też pokazujesz że chyba niewiele miałaś z kozłami do czynienia... Agresja zależy nie tylko od tego czy kozioł jest stale zamknięty, lecz również od jego charakteru, nabuzowania testosteronem, rują kóz itd. Bardzo, ale to bardzo chciał bym zobaczyć jak się przekłada Twoja teza do mojego Wieśka, który całe dnie spędza wolno biegając po wybiegu lub pastwisku, a gdybyś spróbowała go pogłaskać, to przetrącił by Ci ręke...
I nie jest ekstrawagancją z Twojej strony że puszczasz kozła - chyba większość osób tutaj puszcza kozły w ciągu dnia.
wpis edytowany 19.03.2014 20:58:15
Esti
poziom 6

Użytkownik
Lokalizacja: podlaskie
#1784522 19.03.2014 21:05:43
Nie no, sorki Szoszona ale słowa o koźle to bzdura. Mój łazęga był cały czas z kozami, całe dnie na pastwisku a był agresorem do tego stopnia, że po 7 latach wspólnego życia musieliśmy się pożegnać. płacze



http://ostatnizakret.blogspot.com/
piotr555
Użytkownik
#1784524 19.03.2014 21:06:18
mam kozę która została niestety zakocona gdy miała 6 miesięcy , dostawała calwet do jedzenia kilogram śrutowanego jęczmienia (namoczonego) ziemniaki, buraki pastewne, marchew , urosła jak na ciąże w tak młodym wieku waży 36 kilogramów , teraz jest w 143 dniu ciąży ,od 2 dni nie chce jeść treściwego jedzonka tylko siano , jest niespokojna z sromu wyciekają małe jlości śluzu , czuć ruchy kozlątka czy ktoś wie co jej może dolegaćpłacze
Reklama



Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!