Gradobicie przeszło bokiem, w Przeworsku wytłukło rzepaki do zera, a gradu było tyle, że trawnika nie było widac. Szło to jakoś pasami. Na trasie z Rzeszowa do nas, ok 14.00 widac było miejscami slady strasznej ulewy, a miejscami sucho. U nas tylko lunęło koło 13.00. I załatwiło sprawę.
A teraz siedzimy i czekamy na kombajn spoglądając co chwila w niebo. Dziecko chore strasznie, więc prosimy Boga, żeby to juz wymłócić i odwieźć, coby się mógł kurować.
A teraz siedzimy i czekamy na kombajn spoglądając co chwila w niebo. Dziecko chore strasznie, więc prosimy Boga, żeby to juz wymłócić i odwieźć, coby się mógł kurować.