Temat przeniesiony z
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA
Dawido97 pisze:
wczoraj przed południem pierwiastka Baska urodziła 2 małe kozki
śliczne .. zdjęcia wrzuce jutro . a dzis sie obawiam bo nadal zauważyłem że ona je nie karmi. wymie ma prawie pod samo ziemie . i małe nie mogą znaleźć . a on a odchodzi . ;( jak podchodze żeby sprawdzić czy ma mleko to też ucieka . :/ co poradzicie ? maluchy becza.. mam spróbować zdoic jakoś i je nakarmić ? probowalem je dosunąć do cycka ale matka odchodzi ...
wczoraj przed południem pierwiastka Baska urodziła 2 małe kozki
LadyM. pisze:
A sznurka nie masz, żeby uwiązać na chwilę?
Nie zostaw tak tego na żywioł, bo koza dostanie zapalenie, a koźlęta padną.
Jeżeli nie da się podstawić ich do cycka, to trzeba zdajać i karmić butelką. I to często, a niedużo.
Nie ma takiej opcji, żeby koza ci poszła gdzie chce, a ty będziesz za nia patrzył.
A sznurka nie masz, żeby uwiązać na chwilę?
Nie zostaw tak tego na żywioł, bo koza dostanie zapalenie, a koźlęta padną.
Jeżeli nie da się podstawić ich do cycka, to trzeba zdajać i karmić butelką. I to często, a niedużo.
Nie ma takiej opcji, żeby koza ci poszła gdzie chce, a ty będziesz za nia patrzył.
artambrozja pisze:
Dawid też to przerabiałam - obowiązkowo musisz nakarmić!, kozę na sznurek i musisz ją przytrzymać żeby dupskiem nie wierzgała, niech Ci ktos pomoże, podstawić młode pod cycka, a jak nie dasz tak rady to zdajac i do butelki. Powiem ci z własnego doświadczenia, ze lepiej niech sie kozy chwycą bo z butelką to jest masakra. ja teraz karmię czwórkę - 3 razy dziennie , ale na początku latałam co 2 godziny
Dawid też to przerabiałam - obowiązkowo musisz nakarmić!, kozę na sznurek i musisz ją przytrzymać żeby dupskiem nie wierzgała, niech Ci ktos pomoże, podstawić młode pod cycka, a jak nie dasz tak rady to zdajac i do butelki. Powiem ci z własnego doświadczenia, ze lepiej niech sie kozy chwycą bo z butelką to jest masakra. ja teraz karmię czwórkę - 3 razy dziennie , ale na początku latałam co 2 godziny
Leosia pisze:
Gratuluje i trzymam kciuki z nakarmienie maluszków. Trzeba czasem na siłe, pomoc się przyda. U nas matki troskliwe bez takich niespodzianek.
Gratuluje i trzymam kciuki z nakarmienie maluszków. Trzeba czasem na siłe, pomoc się przyda. U nas matki troskliwe bez takich niespodzianek.
pastkowa1 pisze:
Dawid ja zrobiłam tak, że zdoiłam aż wymię zrobiło się miękkie. Potem podkarmiłam trochę siarą ze strzykawki takiej co dają dzieciom do Nurofenu. Dawałam palca do ssania i bokiem wlewałam. A później podstawiałam pod wymię i trzymałam w trakcie ssania (kozę mąż, koźlę ja). Rano i wieczorem. Macałam brzuchy czy najedzone
Generalnie po 2 dni tak podstawiałam z dokarmianiem. A potem już widziałam, że brzuchy pełne to zostawiłam mamom pod opiekę 
Dawid ja zrobiłam tak, że zdoiłam aż wymię zrobiło się miękkie. Potem podkarmiłam trochę siarą ze strzykawki takiej co dają dzieciom do Nurofenu. Dawałam palca do ssania i bokiem wlewałam. A później podstawiałam pod wymię i trzymałam w trakcie ssania (kozę mąż, koźlę ja). Rano i wieczorem. Macałam brzuchy czy najedzone
Dawido97 pisze:
ale obawiam się że przy tej strzykawce to mogły by się zaksztucic ... zdoilem dość sporo bo z 4 litry zeby nie miała żadnego zapalenia . zostawiłem trochę gdyby chciały doic sobie . namaczalem im pyszczki i tyle że parę razy się oblizaly ( jeden troszku pił ) . :/ palca zamoczonego w mleku nie biorą do buzi ( pewnie ze strachu ) ... jak podstawiam pod cycek to 'nie wiedzą o co chodzi', a jak są same to kasaja matke w okolicach przednich nóg, pewnie w poszukiwaniu .
ale obawiam się że przy tej strzykawce to mogły by się zaksztucic ... zdoilem dość sporo bo z 4 litry zeby nie miała żadnego zapalenia . zostawiłem trochę gdyby chciały doic sobie . namaczalem im pyszczki i tyle że parę razy się oblizaly ( jeden troszku pił ) . :/ palca zamoczonego w mleku nie biorą do buzi ( pewnie ze strachu ) ... jak podstawiam pod cycek to 'nie wiedzą o co chodzi', a jak są same to kasaja matke w okolicach przednich nóg, pewnie w poszukiwaniu .
pastkowa1 pisze:
Dawid nie zakrztuszą się spokojnie. Ja dawałam mały palec do sssania i w tym czasie lałam mleko.
Moja duża też okociła się jak byłam w pracy, wróciłam po 8 h brzuchy puste, młode beczą. Druga okociła się na sam wieczór. Jak zobaczyłam, że 3 to od razu rozmroziłam siarę i 2 a później jednego dokarmiałam. Sprawdz im brzuchy. Po zachowaniu też widać. To też moje pierwsze wykoty a jakoś byłam w stanie ocenić czy młode są głodne czy nie. Ty też dasz radę.
U mnie na początku tez maluchy nie bardzo wiedziały o co chodzi. Skoro już i tak zdoiłeś to daj im tą siarę-butelką, łyżeczką strzykawką czymkolwiek.
Dawid nie zakrztuszą się spokojnie. Ja dawałam mały palec do sssania i w tym czasie lałam mleko.
Moja duża też okociła się jak byłam w pracy, wróciłam po 8 h brzuchy puste, młode beczą. Druga okociła się na sam wieczór. Jak zobaczyłam, że 3 to od razu rozmroziłam siarę i 2 a później jednego dokarmiałam. Sprawdz im brzuchy. Po zachowaniu też widać. To też moje pierwsze wykoty a jakoś byłam w stanie ocenić czy młode są głodne czy nie. Ty też dasz radę.
U mnie na początku tez maluchy nie bardzo wiedziały o co chodzi. Skoro już i tak zdoiłeś to daj im tą siarę-butelką, łyżeczką strzykawką czymkolwiek.
Dawido97 pisze:
mógłbym latać co godzine gdybym wiedział że będą zdrowe maluchy ;/ a myślicie że przeżyły by te 30 godz od porodu bez pobierania pokarmu ???
mógłbym latać co godzine gdybym wiedział że będą zdrowe maluchy ;/ a myślicie że przeżyły by te 30 godz od porodu bez pobierania pokarmu ???
LadyM. pisze:
Nic sie nie zakrztusi. Jak nie ssą, to strzykawka. Głowa koźlęcia do góry, strzykawke wkładasz w ""kącik ust" i naciskasz delikatnie. Ja na strzykawkę nakładałam taki kawałek wężyka, wtedy tak się nie rozlewało. Ale strzykawką tak góra dwa dni (duża by się przydała)
Pić z miski nie dajemy, w ten sposób pite mleko nie idzie tam gdzie trzeba.
A najlepiej w dwie osoby podstawiać pod cycka: podstawić koźlaka, troche mu strzyknąć mleka, żeby poczuło zapach.
U mnie się sprawdzało trzymanie kozy za tylną nogę(tylna noga do góry, do tyłu. Oczywiście tak, żeby jej tej nogi nie wykręcić, tylko przytrzymać) I do tego odsłoniętego cycka podstawić kożlę. Kozę postawić pod ścianą, a z drugiej strony swobodę manewru ograniczyć jej sobą.
Nic sie nie zakrztusi. Jak nie ssą, to strzykawka. Głowa koźlęcia do góry, strzykawke wkładasz w ""kącik ust" i naciskasz delikatnie. Ja na strzykawkę nakładałam taki kawałek wężyka, wtedy tak się nie rozlewało. Ale strzykawką tak góra dwa dni (duża by się przydała)
Pić z miski nie dajemy, w ten sposób pite mleko nie idzie tam gdzie trzeba.
A najlepiej w dwie osoby podstawiać pod cycka: podstawić koźlaka, troche mu strzyknąć mleka, żeby poczuło zapach.
U mnie się sprawdzało trzymanie kozy za tylną nogę(tylna noga do góry, do tyłu. Oczywiście tak, żeby jej tej nogi nie wykręcić, tylko przytrzymać) I do tego odsłoniętego cycka podstawić kożlę. Kozę postawić pod ścianą, a z drugiej strony swobodę manewru ograniczyć jej sobą.
Dawido97 pisze:
potem już stała spokojnie ... strzyknalem na pyszczek , przystawialem glowe . jakby nie wiedziały o co chodzi .
potem już stała spokojnie ... strzyknalem na pyszczek , przystawialem glowe . jakby nie wiedziały o co chodzi .
Dawido97 pisze:
po ciężkim poranku i dostawianiu. wreszcie jeden złapał cyca .
zaraz drugi poszedł za śladami . teraz już są bardziej okraglutlkie ... być może na początku jeszcze trzeba będzie im pokazywac, potem nie ... to żaden problem już 
po ciężkim poranku i dostawianiu. wreszcie jeden złapał cyca .
LadyM. pisze:
A widzisz...
A widzisz...