A u mnie na św.Marcina na stole zagościła..........nie gęsina tylko kaczyna.Kaczka a jabłkami i buraczkami.Nie jestem poznańską pyrą ale też tradycyjnie piekę rogaliki.Nie są to tak piękne marcinki z białym makiem jak raweny ale bardzo kruche rogaliki z nadzieniem z powideł.Tak się nimi objedliśmy że zrezygnowaliśmy z kolacji.
Zdjęcia nie wstawię bo nie potrafię bom od urodzenia blondynka.
Zgadzam się z LadyM, że Ci co mają chłopaków to mają przerąbane. Lepiej mieć dwóch zięciów niż jedną synową.To tak na marginesie, pół żartem pół serio.
Zdjęcia nie wstawię bo nie potrafię bom od urodzenia blondynka.
Zgadzam się z LadyM, że Ci co mają chłopaków to mają przerąbane. Lepiej mieć dwóch zięciów niż jedną synową.To tak na marginesie, pół żartem pół serio.