Pęcherz raczej pęka sam.
Jak koźlę będzie na ściółce można (należy?) usunąć mu tego gluta z pyszczka i nosa i podsunąć kozie (koźlę podsunąć, nie gluta). To ona ma wylizywać. Nie oczyszczać koźlaka samemu, bo zdarza się, że koza takiego otrzymanego "czystego" nie przyjmuje.
Jak już koza zrobi swoje, można potem dziada dosuszyć, jak by było zimno.
Jak koźlę będzie na ściółce można (należy?) usunąć mu tego gluta z pyszczka i nosa i podsunąć kozie (koźlę podsunąć, nie gluta). To ona ma wylizywać. Nie oczyszczać koźlaka samemu, bo zdarza się, że koza takiego otrzymanego "czystego" nie przyjmuje.
Jak już koza zrobi swoje, można potem dziada dosuszyć, jak by było zimno.