Pasteryzuje w piekarniku wszystko, wole niż gotowanie i dźwiganie gara. Wkładam do piekarnika wyłożonego papierami gazetowymi, słoiki ustawiam tak by się nie stykały. Słoiki oczywiście do zimnego piekarnika i temp. na 100 stopni. Wstawiam po południu, po około godzinie wyłączam piekarnik i zostawiam na noc, a rano wyjmuje już wystygnięte. Jedyny mankament to nie zapomnieć o piekarniku
Zeby nie wypływało ze słoika trzeba zostawić "luz" od wieczka, nie można do pełna.
Jak odwracam słoiki do góry dnem to niczym nie nakrywam. Nalewam gorące a potem stoją sobie tak do góry nogami aż wystygną. Jak dotąd się sprawdza poza jednym wyjątkiem - dynia. Eksprymentowałam w zeszłym roku z różnymi przepisami z neta i przepis z dodatkiem galaretki nie trzymał nawet po pasteryzacji, buzowało.
Zeby nie wypływało ze słoika trzeba zostawić "luz" od wieczka, nie można do pełna.
Jak odwracam słoiki do góry dnem to niczym nie nakrywam. Nalewam gorące a potem stoją sobie tak do góry nogami aż wystygną. Jak dotąd się sprawdza poza jednym wyjątkiem - dynia. Eksprymentowałam w zeszłym roku z różnymi przepisami z neta i przepis z dodatkiem galaretki nie trzymał nawet po pasteryzacji, buzowało.