Potrzeba czasu zanim się oswoją.
Najważniejsze,nic na siłę.
To nie Ty masz do nich podchodzić,bo wtedy uciekną,to one mają podchodzić do Ciebie.
Weź smakołyk i na wyciągniętej dłoni podaj im.Od razu pewnie nie podejdą,ale po jakimś czasie,z ciekawości przyjdą zobaczyć co dla nich masz.
Pamiętaj,smakołyk na wyciągniętej ręce i czekaj.Żadnych gwałtownych ruchów,bo będą wiać .
Ja z początku daję "coś dłuższego",żeby nie musiały podchodzić bardzo blisko.Potem zmieniam smakołyk "na mniejszy,krótszy",żeby musiały podejść bliżej.Na końcu na otwartej-zawsze na otwartej dłoni,trzymam ziarnka owsa.Kozy,żeby zjeść muszą podejść blisko.
Tak samo tyczy się miziania.To one podchodzą,ja delikatnie-nigdy nie gwałtownie,zaczynam je miziać.Z poczatku uciekną,ale po jakimś czasie same przyjdą na mizianko.
Najważniejsze,nic na siłę.
To nie Ty masz do nich podchodzić,bo wtedy uciekną,to one mają podchodzić do Ciebie.
Weź smakołyk i na wyciągniętej dłoni podaj im.Od razu pewnie nie podejdą,ale po jakimś czasie,z ciekawości przyjdą zobaczyć co dla nich masz.
Pamiętaj,smakołyk na wyciągniętej ręce i czekaj.Żadnych gwałtownych ruchów,bo będą wiać .
Ja z początku daję "coś dłuższego",żeby nie musiały podchodzić bardzo blisko.Potem zmieniam smakołyk "na mniejszy,krótszy",żeby musiały podejść bliżej.Na końcu na otwartej-zawsze na otwartej dłoni,trzymam ziarnka owsa.Kozy,żeby zjeść muszą podejść blisko.
Tak samo tyczy się miziania.To one podchodzą,ja delikatnie-nigdy nie gwałtownie,zaczynam je miziać.Z poczatku uciekną,ale po jakimś czasie same przyjdą na mizianko.