Nie wiadomo było, że ta metoda odnosiła się do martwego koźlęcia.
Monia cielę rodzi się dokładnie tak samo jak koźlę. Jeżeli trzeba pomóc, to wkłada się rękę, wyciąga nóżki i [u]wiąże nóżki[/u, a potem ciągnie z parciem krowy. A w międzyczasie prosi Boga, żeby nie wstała i cielak nie rąbnął na beton.
Monia cielę rodzi się dokładnie tak samo jak koźlę. Jeżeli trzeba pomóc, to wkłada się rękę, wyciąga nóżki i [u]wiąże nóżki[/u, a potem ciągnie z parciem krowy. A w międzyczasie prosi Boga, żeby nie wstała i cielak nie rąbnął na beton.