LadyM. pisze:
Mając zwierzaki też święty spokój wykluczony. W taka pogodę jak dzisiaj, zamiast siedzieć w ciepłym kącie i czytać cos dobrego musisz wychynąć na zewnątrz i nakarmić, napoić, a potem jeszcze psy wyprowadzić. A dzisiaj, na koniec dnia, zupełnie gratisowo wynieść kubeł i worki do szosy, bo jutro świtem bladym biorą śmiecie.
Ale zawsze jest coś za coś, darmo ni ma.
Mając zwierzaki też święty spokój wykluczony. W taka pogodę jak dzisiaj, zamiast siedzieć w ciepłym kącie i czytać cos dobrego musisz wychynąć na zewnątrz i nakarmić, napoić, a potem jeszcze psy wyprowadzić. A dzisiaj, na koniec dnia, zupełnie gratisowo wynieść kubeł i worki do szosy, bo jutro świtem bladym biorą śmiecie.
Ale zawsze jest coś za coś, darmo ni ma.
Mnie poranny obrządek zajmuje dwie-trzy godziny, wieczorny z godzinę-półtorej - w zimie, kiedy konie stoją w stajni. W lecie jest nieco lżej bo jednak np dojenie to mały pikuś przy wyrzucaniu ton gnoju i zadawaniu wszystkim siana i paszy. Psy same się wyprowadzają