Twaróg oraz twaróg podpuszczkowy
Naszło mnie na serek kwasowo - podpuszczkowy.
Zrobiłam tak:
podgrzałam mleko do 75st (no, ja wiem, ze to nie do końca jest pasteryzacja, bo jeszcze czas pozostawania w temperaturze się liczy, ale normalnie się to sprawdzało)
Wystudziłam.Gdy miało temp. około 35 st dodałam opakowanie mleka zsiadłego sklepowego. (Zawsze taki jest początek, gdy nastawiam na zsiadłe)
Po jakiś 2 -3 godzinach chciałam dodac podpuszczkę. Odkryłam garnek, zamieszałam, a mleko się spieniło! Przy dalszym mieszaniu ta piana wcale nie opadała, tylko robiło się jej jakby więcej. Pierwszy raz z czymś takim się spotkałam. W tym momencie powinnam właściwie to mleko zutylizować. Ale nie, dodałam podpuszczkę, zamieszałam, mleko natychmiast się ścięło - powstały grudki skrzepu. Już tego skrzepu nie podgrzewałąm tylko po jakiejś chwili wylałam na chustę.
I zostawiłam do odcieknięcia.
Po paru godzinach (jakies 2 może) chciałam ser przełożyc do lodówki. Jak zerknęłam, to wydało mi się, że w tej chuście wcale nie jest mniej, tak jakby nie odciekł? Po rozwinięciu chusty okazało się, że owszem, odciekł, ale "spuchł" - miał strukturę gąbki i syczał po naciśnięciu. Skończył wiadomo gdzie.

No, ale o co chodzi? Dodam tylko, bo może to ma jakieś znaczenie, że mleko stało na ladzie, lekko przykryte, obok słoja z kiszącymi się burakami.


  PRZEJDŹ NA FORUM