| Oswajanie zdziczałej kozy - proszę o rady. |
| Na początek proponuję przysmaki, ale nie od razu z ręki Napisze jak ja oswajałam Uszatka [syna. Łysej] Przychodziłam z przysmakiem, ale Uszatek był za mały na chleb, do tej pory go nie bierze, tylko od razu wypluwa Teraz to ogromny pieszczoch A jak dzielę wieczorem jabłko między nim, a Dziką to ręce chcą mi zjeść Oswajanie nie jest trudne, trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość i broń boże, nie krzyczeć, nie robić gwałtownych ruchów, nie wiązać . Zwierzę samo musi Ci zaufać, a Ty musisz pokazać, że jesteś wart tego zaufania. |