Imiona różne
Jak czytam na forum, często nadajemy kozom ludzkie imiona. Moja duża już przyjechała do mnie z imieniem Andzia. Jej córka nazywała się Kasia, a że moja też jest Kasia, więc zmieniłam na Wanda. Bo mi tak pasowało fonetycznie Andzia i Wandzia. I ta Wanda był trafnie dobrana, bo z tego zrobił się Wandal. Koźlęta też dostały ludzkie i kózka u nowego właściciela została "przechrzczona", bo sąsiad ma córkę o imieniu Zuzia. (Nawiasem mówiąc, żona tego gościa to Wanda, a wydawało mi się, że to rzadkie imię.)
Koty też noszą ludzkie imiona Arkadiusz i Klementyna, a nowy, zrzutowy -jest Tosia.
Dawniej miałam kota o imieniu Ali Baba oraz Maćka i Józka, który okazał się Józką. Analogicznie sąsiadka ma Leona, który okazał się Leosią. Miałam tez kotkę o imieniu Masakra Kociubińska.

Natomiast psy miały takie bardziej z literatury może wzięte: Saba, Kaja, TobiI i Tobi II. Aktualne suki są ELwinga Baroness of Dolina Riwendel, do czego nie mogłam jakiegoś skrótu wymyślić i jest w domu Lalka albo Niunia (na oba reauguje) a czarna znajda jest Leda. Choć znam psy o ludzkich imionach też - brat ma przepięknego leonbergera o imieniu Igor, a koleżanka dwie psie sieroty o imionach Gucio i Sabinka.
Dodam, że zwierzęta moje reagują na imiona. Kota wołam Arkadiusz, a nie kici-kici, koziołka tez po imieniu. Kozy także reagują na swoje imiona. Te imiona ulegają w trakcie używania różnym odmianom, czasem w zależności od sytuacji. I tak czarna bywa Ledosławem, kot - kotosławem, Klementyna -Klemą, Klemurem, Klemastyną. No i Wanda - Wandalem, Wandalkiem nawet, a Andzia -Andżeliną.
Imię mojej córki było zawsze dość popularne. Ale często też się spotyka wśród zwierzaków, bo jest takie miłę w zdrobnieniu. Natomiast imię syna było wtedy bardzo rzadko spotykane, w mojej miejscowości był tylko jeden Jakub. Teraz w jednym roczniku bywa po trzech. A jego zdrobnienie Kuba, jest często używane dla nazwania zwierząt. Jest koń Kuba, co 1,5 kozła na tym forum to Kuba.
Koziołka syn nazwał Stefanem - co mu w głowie zaświtało, ze akurat na Stefana padło -nie wiem. W każdym razie nie znamy żadnego Stefana. Arkadiusz to tez jego pomysł, bo kot nazywał się Ari i tak się nam to jakoś dziwnie kojarzyło odlegle. W sumie mógł być Arystoteles z tego Ariego i bardziej by pasowało, bo ma wszystko gdzieś i z filozoficznym spokojem spogląda z wysokości lodówki na otoczenie. Natomiast Zuzanna, to był mój pomysł, taki troche ironiczny. Nazywała sie Zuzanna Koza i to brzmiało tak jak Adżelika Kłoda.


  PRZEJDŹ NA FORUM