NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » FORUM OGÓLNE » NIEPROSZENI GOŚCIE W NASZYCH GOSPODARSTWACH

Przejdz do dołu strony<<<Strona: 2 / 2    strony: 1[2]

Nieproszeni goście w naszych gospodarstwach

  
monia8366
11.03.2014 12:53:55
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3234 #1774944
Od: 2013-3-21
Jolu koza się nie napije wody jak tam szczur będzie się toplał , jak je ciągnie do EMów heheh to niech chleją aż się potopią hihiihi. Z tego co wiem ta nowa trutka działa z opóźnieniem więc nanoszą do gniazd bo słaby nie padnie tak szybko. Bodajże po 2-3 dniach padają.
_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
Electra18.08.2018 20:43:20
poziom 5

oczka
  
LadyM.
11.03.2014 14:56:43
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4538 #1775059
Od: 2013-3-22
Poza tym Jolu, trutkę rozkładaj po najciemniejszych zakamarkach, takich, gdzie to najlepiej jeszcze od góry czymś zakryte. Nie wezma trutki, która lezy tak sobie na klepisku w stodole.
  
jola1979
11.03.2014 18:58:40
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Buk okolice Poznania

Posty: 2239 #1775301
Od: 2013-3-21
Trutki w stacjach deratyzacyjnych,a te z kolei przy obórkach.Takie zarządzenie PIW-u.
Trutka pasta działa z opóźnieniem do 4dni.Działa na zasadzie mumifikacji.
Szczury to podłe,ale inteligentne bestie,więc najpierw wysyłają najsłabszego osobnika w stadzie.To on jako "ofiara" pierwszy próbuje nowe jedzenie.No,więc gdyby ten słaby szczur padł szybko,to te silniejsze w życiu tej karmy nie zeżarłyby.
Codziennie z lekkim niepokojem i obrzydzeniem zaglądam do wiaderka z wodą,czy pływa tam coś,czy też nie.
Możecie się śmiać,ale od czasu,gdy zobaczyłam pierwszy raz te potopione szczury,normalnie mam cykora wchodzić do kóz.Mój facet się śmieje,że przecież szczur nie wylezie,gdy człowiek będzie chodził po obórce.No,ale ja i tak mam cykora.
Słyszałam w sklepie z karmą "szczurzą",że w wiosce kilka km ode mnie urządzili rolnicy polowanie na szczura i w końcu udało im się go złapać,a podobno była to wyjątkowo wielka bestia,bo wielkości jamnika.
To całkiem już sprawiło,że z obawą wchodzę do kóz.
Niedługo wykoty,na szczęście w innej obórce,ale sam fakt.Szlak mnie trafia z bezsilności.diabeł
  
LadyM.
11.03.2014 21:03:54
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4538 #1775471
Od: 2013-3-22
Ja osobiście stacji deratyzacyjnej na oczy nie widziałam i dopiero od Ciebie dowiedziałam się, że cos takiego jest i mam mieć.
Trutkę na szczury kupuje od ub zimy w postaci pasty, w saszetkach w pudełeczku za dychę i wtykam te saszetki po kątach. Faktycznie, jak mówi Monia, zwlekaja sie do gniazda po spozyciu tych saszetek, bo jak rozbieraliśmy stos cegieł z synem, to dokopaliśmy sie takiego gniazda między cegłami a ścianą. I było w nim kilka (może 4) wysuszonych futrzaków w dziwnych pozycjach.
  
jola1979
11.03.2014 21:17:00
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Buk okolice Poznania

Posty: 2239 #1775493
Od: 2013-3-21
Ja i tym,że muszą być stacje deratyzacyjne też nie wiedziałam wesoły
Dopiero z PIW-u na kontroli jak u mnie byli,to mnie poinformowali,że mają być.
Ja kupiłam takie


TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI » DARMOWA REJESTRACJA


Trutkę w saszetkach wkłada się do środka.Stacja ta jest na tyle "dobra",że bez kluczyków jej nie otworzysz chyba,że zamki porozwala się.
Pastę kupiłam taką


TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI » DARMOWA REJESTRACJA


Iwona,a Ty jaką masz?No,bo może tej co ja mam to nie chcą żreć?
Żadne zwierzę poza tym co mają się złapać,do środka do stacji nie wlezie i karmy nie wyciągnie.
U mnie nic "nie dziobnięte nawet" smutny
Wolą się skubańce topić niż żreć saszetki.W każdej stacji mam po 5saszetek,więc widzę,że żadna ch...a nie bierze tego diabeł
  
LadyM.
11.03.2014 21:37:26
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4538 #1775521
Od: 2013-3-22
O ile dobrze pamiętam jest to Murin. I pewnie Murin forte, bo te saszetki sa czerwone. Rat Killer chyba ma słabe substancje wabiące. Ja go kiedys na myszy kupowałam w postaci granulatu, to ile wsypałam, tyle stało.
A ten Murin w paście polecił mi sąsiad i sprawdza się u mnie (w tym sensie, że po zakamarkach znajduję wyschnięte trupy)
  
jola1979
12.03.2014 20:27:42
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Buk okolice Poznania

Posty: 2239 #1776508
Od: 2013-3-21
Muszę sprawdzić ten Murin.
U nas tylko ten Rat killer.
Podobna trutka,ale w różowych granulkach stosowana na myszy działa idealnie.
  
LadyM.
09.11.2016 19:03:50
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4538 #2356151
Od: 2013-3-22
Podnoszę temat.
W ciągu tych dwóch lat zdążyłam się zaopatrzyć w karmniki deratyzacyjne w większej ilości. Ale odczucia. co do ich stosowania mam mocno mieszane, z nachyleniem na negatywne.

Zimą już straszy, futrzak wszelki zwleka się gdzie cieplej.Nikt nie jest w stanie uszczelnić tak koziarni, żeby się myszy nie wepchnęły. Szczur też może dać radę, bo, nie oszukujmy się, mimo systematycznego tępienia, wszystkich nie wytępimy. Zresztą, jak sąsiedzi nie działają, to ich hodowle przylezą do nas.

Macie jakieś sprawdzone sposoby i środki?
  
reneta
09.11.2016 19:36:20
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Posty: 209 #2356160
Od: 2013-8-6
Ja mam moje koty wesoły kilka dni temu przyniosły wymemlaną myszkę pod drzwi. Znalazłam ją rano oczko. Dzisiaj pod drugimi drzwiami szczurek młody. Jakiś miesiąc temu na podwórku szczur dorosły leżał, a kilka dni później też mniejszy.Myślę, że najszybciej do kurzego żarcia na kurzym wybiegu idą, bo do kóz żadnym sposobem się nie dostaną. Mam bardzo szczelnie zabezpieczoną koziarnię. W tym roku zmieniliśmy drewnianą na murowaną, dopasowane drzwi. Nic tam nie wlezie.Zboże przechowujemy w beczkach, więc nie dostaną się tam. Na wszelki wypadek rozłożyłam w dwóch miejscach truciznę w takich saszetkach, ale po śmierci tego dużego szczura nic nie ubyło. O koty się nie martwię, że zeżrą podtrutego gryzonia, bo są tak dobrze futrowane, że polują tylko dla sportu i przynoszą ofiary w całości. Po prostu bawią się z nimi w kotka i myszkę, a jak "przestają działać" to porzucają oczko
  
LadyM.
10.11.2016 08:04:02
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4538 #2356340
Od: 2013-3-22


Ilość edycji wpisu: 1
Koty kotami. Moje osobiste służą głównie do robienia sajgonu w mieszkaniu. Natomiast na gumnie przewija się ciągle parę różnych, które przychodzą na gościnne występy.

U mnie myszy (szczury? Pewnie nie, bo za małe te otwory) robią dziury w posadzce! Systematycznie, przy każdym sprzątaniu robię przegląd zakamarków i zalewam te dziury zaprawą (taką jakąś miałam gotową w worku, jeszcze trochę cementu dorzucam)

Kozy mam w dwóch boksach. Dwa skrajne boksy wolne, zamykane. Zastanawiam się, czy tam nie ustawić tych karmników deratyzacyjnych, ale mam pewne obawy. Mianowicie, w stodole zauważyłam porozwlekane puste i pełne saszetki z trucizna. Wcześniej, gdy tylko upychałam te saszetki po zakamarkach - tego nie było. Te karmniki (mam te długie "rury") są za małe, żeby szczur tam sobie wszedł i skonsumował.
Więc się obawiam, czy mi coś nie wywlecze tego do boksu koziego i koza się nie złakomi.

Ale może jakaś "karma" inna na myszy, drobniejsza a skuteczna, żeby nie wykładać u kóz tych saszetek.

Drzwi mam niestety, jakie mam i na inne się chwilowo nie zanosi. Zrobiłam im, co mogłam, ale to chyba nie do końca sprawę załatwia.
  
barbik
10.11.2016 23:51:50
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Lublin

Posty: 213 #2356766
Od: 2014-11-5
A może spróbuj zwykłego Murinu w granulkach, ja mam jakiś taki różowy, chyba skuteczny, bo wcześniej znikała prawie każda wysypana ilość, a teraz już leży i nie ma kto jeść. W zasadzie używam go już któryś rok z kolei i nie zmieniam na inny bo działa.
Do tych karmników po mojemu też się nadaje, bo ideą karnika jest zabezpieczenie innych stworzeń przed trucizną, a nie promowanie stosowania jedynie słusznych saszetek.
  
Electra18.08.2018 20:43:20
poziom 5

oczka
  
LadyM.
11.11.2016 19:42:28
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4538 #2357175
Od: 2013-3-22
Jak chyba pisałam - saszetki stosowałam jeszcze zanim kupiłam karmniki. Ale chyba jakieś inne, bo były czerwone, a te które kupiłam z karmnikami są zielone.
Chyba zrobię właśnie tak, że wstawię u kóz w wolnych boksach 2 karmniki z granulkami,a w pozostałych pomieszczeniach gospodarczych pozostanę przy tych saszetkach, bo mam ich jeszcze straszną ilość.
  
maszka
11.11.2016 21:36:20
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Posty: 126 #2357202
Od: 2015-4-14
Myszy i szczury strasznie cierpią po zatruciu, zanim zdechną. To też zwierzęta, nie ich wina, ze żyją w taki sposób, który nie pasuje ludziom.
Jedyny sposób -to w miarę szybka śmierć bez powolnego, bolesnego konania. Np łapka na szczury. Tak deseczka z przynętą.To jest jedyny sposób, który mozna w miarę tolerowaćneutralny
  
reneta
11.11.2016 21:51:45
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Posty: 209 #2357208
Od: 2013-8-6
maszka, w sumie to masz rację, ale w łapce też nachodziłam jeszcze żywe myszy smutny no i ranyściewy... nie ma złotego środka. Z myszami i szczurami nijak nie da się żyć w symbiozie smutny
  
LadyM.
11.11.2016 22:07:40
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4538 #2357213
Od: 2013-3-22
Żywołapka zdecydowanie odpada. Kto i gdzie z tym będzie biegał, żeby wynieść. A taka spręzynowa "łapka" na myszy? No bez jaj, kto te trupy ma usuwać. O ile zywa mysz za bardzo by mi nie przeszkadzała, gdyby nie to, że nie chowam myszy tylko kozy, o tyle mysz niezywa podnosi mi niebezpiecznie zawartośc zołądka. Sory, palnięcie jej tym żelastwem jest równie "niehumanitarne", jak strucie, ale jak już tak musi być, to niech przynajmniej nie oglądam denatek.
  
mikser
12.11.2016 06:20:30
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Skierniewice

Posty: 186 #2357312
Od: 2015-11-21


Ilość edycji wpisu: 1
Lepiej wyjmować ze sprężyny niż truć inne zwierzęta w gospodarstwie. Jest duże prawdopodobieństwo że taką konającą mysz po trutce zje kot, pies lub kury. Ja zawsze stosuję łapki na myszy, plastikowe z zapadką. Nowoczesny mechanizm, nie trzeba dotykać myszy przy zdejmowaniu ( coś dla kobiet ).http://allegro.pl/br401-bros-lapka-na-myszy-plastikowa-1szt-i6508766329.html
  
Teodozja
12.11.2016 09:08:50
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Posty: 61 #2357339
Od: 2013-10-26
Jak macie koty, to w czasie wykładania trutki trzymajcie je w domu, albo zawieście im dzwoneczki, żeby nie upolowały niczego!!! Moja kicia w okropny sposób konała przez kilka dni po zjedzeniu myszy, która zjadła trutkę. Poprosiłam weterynarkę o autopsję - kicia miała dziury w przewodzie pokarmowym i powoli się do środka wykrwawiała. UWAŻAJCIE NA KOTY!
  
maszka
12.11.2016 19:31:31
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Posty: 126 #2357546
Od: 2015-4-14
No i własnie myszki też w ten sposób konają...płacze
  
barbik
16.11.2016 09:20:21
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Lublin

Posty: 213 #2358956
Od: 2014-11-5
Rok temu do domku podczas naszej nieobecności dostał się młody szczurek, rozgościł się jak u siebie, bo znalazłszy paczkę granulek Murinu pochomikował sobie na zaś w 4 miejscach, co znalazłam po przyjeździe, po kolejnych poszukiwaniach znalazłam "gada" ślicznie zwiniętego w kłębek w psim kocu, oczywiście bez oznak życia.

Wnioskuję po tym że Murin ma w składzie substancję usypiającą, a nie żrącą, bo to zwierze kompletnie nie wyglądało na cierpiące przed śmiercią, tylko jakby go senność po pracowitym dniu ogarnęła i położył się do łóżka, co mnie zresztą niezmiernie ucieszyło, bo znęcania się nad zwierzętami wybitnie nie lubię.

Kiedyś była w trutkach stosowana strychnina i ona powodowała takie cierpienie zwierząt, które ją zjadły, teraz nie wiem czy jest stosowana, ale chyba nie w Murinie.
  
gregorian
16.11.2016 17:02:17
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Posty: 195 #2359122
Od: 2015-11-8
Co do trutki na myszy i szczury tez tego unikam. Sąsiad natomiast sypie za nas dwóch a może i nawet za cala wioske. Moje koty następnie przynoszą takie egzemplarze je męczą a jak juz się znudzą zostawiają moim psom. I tym sposobem juz dwa razy mialem chore psy. Koty tez chodziły zamulone ale po lekach wyszly. Natomiast moje pinczerki o Malo sie nie przekrecily. I to taka wojna z wiatrakami. Z sąsiadem chce zyc w zgodzie wiec wojny mu nie zrobię po udostępnia mi kawałek łąki. Nasz kocur pomieszkuje teraz u sąsiada i widzę ze sąsiad nie klnie na myszy. Czyli udalo sie nam troche zyc w symbiozie. On mi daje łąkę ja mu kota i tak idzie sąsiedzka robota.
  
Electra18.08.2018 20:43:20
poziom 5

oczka

Przejdz do góry strony<<<Strona: 2 / 2    strony: 1[2]

  << Pierwsza     < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » FORUM OGÓLNE » NIEPROSZENI GOŚCIE W NASZYCH GOSPODARSTWACH

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | CyberCiekawostki | darmowe forum | sklepy
opinie, testy, oceny | katalog stron | toplsta