NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » FORUM OGÓLNE » PSY W OBEJŚCIU

Przejdz do dołu strony<<<Strona: 18 / 20>>>    strony: 1234567891011121314151617[18]1920

Psy w obejściu

  
biogrod
15.12.2015 18:42:21
poziom 2



Grupa: Użytkownik

Posty: 74 #2214498
Od: 2014-7-23
    rawena pisze:

    Kutasiątko Romaniątko, albo jesteś tępy albo z PiSu... Bredzisz jak potłuczony, o psach pojęcia zielonego nie masz, z twoich postów zalatuje lasem zamieszkanym przez kozy albo jakieś inne dziwadła.
    Spadaj na drzewo bo na forach odwiedzanych przez ludzi związanych ze zwierzętami po prostu nie masz czego szukać.
    Jesteś obrzydliwym trollem który nigdy nie pierdzi więc pierdy jako gazy w górę w tobie idą i dochodzą pod kopułę a tam od nich rodzą ci się posrane myśli którymi na prawdę nie musisz się z nami dzielić.
    Proszę admina o zamknięcie wątku.


Co to ma być? Dokąd to forum zmierza? Ja rozumiem, można się zdenerwować ale czemu ten wpis służy? Czy można mieć inne zdanie i nie narażać się na takie oblewanie pomyjami?
Wyrażając się w ten sposób masz chyba świadomość, że nawet jak masz racje to tracisz szacunek. To nieprofesjonalne.
Wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd.
  
Electra17.10.2018 07:51:35
poziom 5

oczka
  
rawena
15.12.2015 19:03:54
poziom 2

Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: kuj-pom.

Posty: 69 #2214507
Od: 2015-5-19
    biogrod pisze:


    Wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd.


Ok, przepraszam, zachowałam się jak gówniarz i nie powinnam prosić o zamknięcie wątku z powodu jednego kutasa który wszystkich traktuje jak idiotów, obraża forumowiczów i czuje się najlepszy na świecie mając innych za durnych wieśniaków.
Usatysfakcjonowany?
  
jakubpiotr
15.12.2015 19:29:20
poziom 5

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Tylin k/Częstochowy

Posty: 794 #2214530
Od: 2013-4-5
gdybym miał ręce ubabrane gównem, to bym coś napisał.. a że mam zajebiście czyste to będę milczał.
  
roman.kutas
15.12.2015 21:01:06
Grupa: Użytkownik

Posty: 15 #2214605
Od: 2015-12-14


Ilość edycji wpisu: 1
To jednak prawda że ludzi z pewnych kręgów z pewnych miejsc się nie przegada bo oni mają swoją teorię na temat wszystkiego. Nawet jeśli jest przestarzała, nieaktualna. Na forum o psach mamy taki wątek o wiejskim postrzeganiu psa. Gdzie pies jest zwierzęciem drugiej kategorii. Przeświadczenia że pies nie wchodzi do domu, nie leży na dywanie, i że psu się tylko gotuje jedzenie. Wiejskie psy są przyzwyczajone że mogą wyjść kiedy chcą to stoją przed drzwiami. Ale jakby mieszkał w bloku to by nie stał bo by nie był do tego przyzwyczajony. Jakby wszedł tu ktoś kto zna się na psach to by przyznał mi rację co do zasady 3 wyjścia dziennie w tym jeden (ten środkowy dłuższy). Wszyscy znajomi chodzą 3-4 razy dziennie i nikomu nie można zarzucić że męczy psa w bloku. Psy mają kumpli chodzą na spacery a w domu sobie ogólnie śpią.

Cytat: nie liczy się powierzchnia mieszkalna, a czas opiekuna i chęci. Nie widzę potrzeby oburzania się kiedy ktoś mieszka w bloku z dogiem niemieckim. Większość psów posiadających możliwość korzystania z ogrodu i tak w tym ogrodzie leży lub co gorsza bezsensownie pilnuje i robi rumor na wszystko co sie porusza w w zasięgu wzroku. Strasznie nie lubię takich zeschizowanych psów. Mieszkam w bloku z labradorem i nie widzę by był nieszczęśliwy z tego tytułu wesoły
  
Mati10
16.12.2015 07:44:05
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: kujawsko-pomorskie

Posty: 341 #2214684
Od: 2013-12-7
Pies, a pies, rasa, a rasa. Widziałem, nowofundlanda, który mieszkał na 3-4 piętrze. Większość dnia w lato siedział na balkonie i uwierzcie nie wyglądał na szczęśliwego. Wiec nie sądzę, że jeśli byłby kochany i wgl to byłby tak samo szczęśliwy jak na podwórku, gdzie może robić co chce. Jedyna oznaka radości jaką u niego widziałem to kilkuminutowy ranny spacer.
  
LadyM.
16.12.2015 20:09:42
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4538 #2214946
Od: 2013-3-22
Czepił się chłopisko tych trzech wyjść, jak pijany płotu i plecie w kółko to samo. Cytuje jakies wypowiedzi z jakiś forów, jakby to autorytety się wypowiadały na tych jego forach. Oraz ubliża wszystkim pozostałym, bo wieśniaki pojęcia nie mają.
Tak, nauczyłam mojego sznaucera rodowodowego od małego szczeniaczka, że staje pod drzwiami, jak mu się chce siku. dzięki temu nie miałam olanych podłóg, dywanów, kapci. I tak zostało do teraz, chociaz ma 11lat już. Jak chce siku staje pod drzwiami. I nie widze w tym nic złego, ani nie czuję się większym wieśniakiem, niż blokowi chowacze psów. Którzy swoje psy oglądają przez 4 godziny na dobę a poświęcaja im godzinę może.

Bo to bzdura jest, to co opowiadasz. jak rano do pracy, to z psem na szybkie siku, byle prędzej, bo jeszcze to i tamto. Po powrocie z pracy tez trzeba to i owo zrobić, więc też szybko, szybko, żeby się załatwił tylko. I nie łaził i nie sznupał. Najwyżej wieczorem trochę dłużej, ale to tez nie 100%, bo jeszcze to i owo trzeba zrobić.

ORAZ, co najważniejsze w tym wszystkim: nie jesteś żadnym ekspertem. To raz.
Dwa: brak ci podstaw kultury osobistej. Wlazłeś na forum, nic o sobie nie powiedziałeś i ubliżasz wszystkim pozostałym wyzywając od wieśniaków, przypisując głupotę, ciemniactwo i wąskie horyzonty myślowe.

Zdaje się, z emasz bardzo adekwatny nick.
  
barbik
16.12.2015 21:36:09
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Lublin

Posty: 212 #2214974
Od: 2014-11-5
Dobra, atmosfera się uspokoiła więc się odezwę.
Jeszcze na razie mieszkam na co dzień w bloku i mam psa i jeszcze na dodatek wychodzimy na ogół 3 razy dziennie.
I co mam zrobić, jeśli częściej się nie bardzo da, zabić się? Przecież nie w tym rzecz.

Te nieszczęsne 3 razy to nie taka straszna tragedia, pod warunkiem, że to są jakieś bardziej normalne 3 razy,
bo ten schemat 20+60+20 to jakiś niewykonalny z normalnym psem.
A z moim Kolką na 100%. Chociaż może jak mu racjonalnie wytłumaczę, że internecie taki przepis, to kto wie , może się zgodzi.

Jeszcze mi się chyba nie udało obrócić w czasie krótszym niż 40min "na szybkie siku".
Normalne wyjście rano zajmuje nam jakieś 1,2h ,środkowe ok 50-60min i wieczorne jak rano.
Co parę dni rano się znacznie przedłuża, bo szkoda mi psiny prowadzać cały czas na sznurku, więc idziemy do lasu czy pod las, tak żebym mogła go puścić luzem. Taki układ mamy mniej więcej od listopada do lutego lub marca, reszta roku przynajmniej 2 dni w tygodniu na wsi, więc i luzu więcej.



  
roman.kutas
16.12.2015 21:54:25
Grupa: Użytkownik

Posty: 15 #2214988
Od: 2015-12-14
    barbik pisze:

    Dobra, atmosfera się uspokoiła więc się odezwę.
    Jeszcze na razie mieszkam na co dzień w bloku i mam psa i jeszcze na dodatek wychodzimy na ogół 3 razy dziennie.
    I co mam zrobić, jeśli częściej się nie bardzo da, zabić się? Przecież nie w tym rzecz.

    Te nieszczęsne 3 razy to nie taka straszna tragedia, pod warunkiem, że to są jakieś bardziej normalne 3 razy,
    bo ten schemat 20+60+20 to jakiś niewykonalny z normalnym psem.
    A z moim Kolką na 100%. Chociaż może jak mu racjonalnie wytłumaczę, że internecie taki przepis, to kto wie , może się zgodzi.

    Jeszcze mi się chyba nie udało obrócić w czasie krótszym niż 40min "na szybkie siku".
    Normalne wyjście rano zajmuje nam jakieś 1,2h ,środkowe ok 50-60min i wieczorne jak rano.
    Co parę dni rano się znacznie przedłuża, bo szkoda mi psiny prowadzać cały czas na sznurku, więc idziemy do lasu czy pod las, tak żebym mogła go puścić luzem. Taki układ mamy mniej więcej od listopada do lutego lub marca, reszta roku przynajmniej 2 dni w tygodniu na wsi, więc i luzu więcej.



Jaki to jest pies to jest ważne ? Bo jeden się cieszy a drugi się zapyta co mnie tak męczysz ? Tak samo z jazdą na rowerze z psem biegnącym obok. Niektóre psy się do tego nadają a niektóre nie. Przez 20 minut można wolnym tempem zrobić ponad 500 metrów. To nie jest wyjście przed blok na 3 minuty. To nie jest 20-20-20 Tylko w środku jest te 60 minut na dłuższy spacer. Wieczorem możemy sobie pozwolić na więcej na te 40-50 minut. U mnie to jest spotkanie psów. Spokojnie przez 20 minut pies zrobi kupę, wysika się, zostawi swoje wiadomości i się porusza. Ja akurat mam teraz czas rano wiec u mnie to jest spacer i trochę zabawy na placyku ale więcej niż 30 minut to nie ma sensu. Potem jest dłuższy spacer. Psa nie można męczyć jakimiś pielgrzymkami.
  
roman.kutas
16.12.2015 21:56:52
Grupa: Użytkownik

Posty: 15 #2214990
Od: 2015-12-14
    Mati10 pisze:

    Pies, a pies, rasa, a rasa. Widziałem, nowofundlanda, który mieszkał na 3-4 piętrze. Większość dnia w lato siedział na balkonie i uwierzcie nie wyglądał na szczęśliwego. Wiec nie sądzę, że jeśli byłby kochany i wgl to byłby tak samo szczęśliwy jak na podwórku, gdzie może robić co chce. Jedyna oznaka radości jaką u niego widziałem to kilkuminutowy ranny spacer.
Na podwórku leżałby nie na balkonie ale pod bramą i w ogóle by nie wychodził na spacery bo po co. Skoro mieszka na podwórku.
  
LadyM.
16.12.2015 22:15:36
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4538 #2214998
Od: 2013-3-22
Miałam przez jakiś czas psa na podwórku. Pies z molosów, bardzo duży i bardzo kudłaty. Chociaz mam zwierzęta w domu, takiego psa sobie raczej w mieszkaniu nie wyobrażam. Mimo, że cały dzień spędzał na ogrodzonej części posesji, to 3 razy dziennie był zabierany na spacery. Nie sprawiał wrażenia, zeby bardzo za tym tęsknił, ale miał jakies urozmaicenie dzięki temu.
Ja ne twierdze, że nie wolno trzymać psa w bloku.
Ale na 100% pewne jest, ze nie każda rasa się do bloku nadaje. Nie nadaj,ą się duże psy, żywiołowe, bardzo kudłate.
Mało kto, jak Mrzewińska, będzIe skręcał zima kaloryfery na minimum dla psiego komfortu.W dodatku jak ma w domu dzieci lub ludzi starych.
Dorosły człowiek powinien się kierować rozsądkiem, a nie widzimisię i zachciankami. Pies to jest żywe stworzenie, które ma swoje potrzeby, psychikę. To nie zabawka, ani postać z gier farmerskich.

Często ludzie, którzy czują się samotni, mieszkają w pojedynkę, biorą psa dla przełamania samotności. Ale nie można wziąć psa, jak się pracuje w korpo, gdzie 8h jest teoretyczne, gdzie trzeba dojechac do pracy, po pracy zrobić zakupy i pies zostaje sam na 10 i więcej godzin. Pies, tak jak koza, jest zwierzęciem stadnym. Dla jego komfortu psychicznego, a zatem i zdrowia fizycznego nie może trawić dnia w samotności i bezczynności.
  
barbik
16.12.2015 23:33:54
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Lublin

Posty: 212 #2215036
Od: 2014-11-5
Iwonka czasami jak obserwuję psy z okolicy, albo rozmawiam z właścicielem to czasem dostaję palpitacji.

Np: pan kupił Border Collie, bo "dzieci się na tą rasę uparły"( najstarsza córa miała może 12-13lat);
Maxio (sheltie) chodzi na spacer 10 minutowy bo " nie lubi" (z tym że faktycznie potrafił sam wracać do domu mimo, że szłyśmy z jego panią w przeciwną stronę, nie do końca to zrozumiem);
wyżeł weimarski po 2 latach upasiony nie wiem +/- 60kg (nie ważyłam,ale wielki);
labradory zapasione do granic możliwości; o huskich już nawet nie warto wspominać, bo tych jest ok 20-tu, nowofundland, był dog niemiecki (chociaż to może zły przykład) itp wynalazki

Z kolei seterka irlandzka cudo nie pies, wybiegana, błyszcząca i szczuplutka; husky i owczarki niemieckie biegające przy rowerze, boksery, sznaucery średnie( wystawiane) i jeszcze całe tabuny yorków, westich i shih tzu .
No i oczywiście te najważniejsze kundle wszelkiej maści i rozmiarów.

I mimo że są takie, które nie powinny się znaleźć w tym miejscu( głównie o właścicieli chodzi), to zdecydowanej większości nie dzieje się krzywda, wychodzą po 4-5 razy na spacer, jeżdżą na działki, wycieczki itp

Wracając do mojego psa, to też nie było tak że pomyślałam "pies i już", najpierw zdecydowałam, że muszę pracę tak zorganizować żeby być więcej w domu, później się zastanawiałam jaką rasę lub coś zbliżonego do rasy, a na koniec przyszedł Kola na działkę, powiedział, że zostaje z nami, bo swoją rodzinę już wybrał i skończyły się wymysły.
I tak od 3,5 roku się razem bujamy razem z burkiem, może na wiosnę już całkiem osiądziemy na wsi.
  
Electra17.10.2018 07:51:35
poziom 5

oczka
  
LadyM.
17.12.2015 00:43:50
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4538 #2215047
Od: 2013-3-22
Niczego nie można generalizować. Jest tak i tak. Wszędzie. Nie twierdzę, że na wsi każdy pies ma super. Bo nie ma . Duża część psów na łańcuchach. jak się zaczęły ruchy na temat łańcuchów, to porobili kojce. Takie, ze pies jak się obraca, to ogon mu poza kraty wychodzi. I siedzą w tych kojcach całymi dniami i wyją. A jak nie to inna skrajność - pies całymi dniami wałęsa się po wsi, właściciel nawet nie ma pojęcia gdzie.
Ty zorganizowałaś sobie pracę, zeby było OK. Ale gros ludzi nie bierze psa pod uwagę. Pies ma się dostosować. Sikac na komendę. Przez 9-10 godzin leżeć cicho w mieszkaniu, nie niszczyć z nudów.

Znam osobę, która mieszkając w bloku prowadzi małą hodowlę. Ale ma jeden pokój dla psów tylko (dobrze, że ma więcej pokoi) i psy sa małe (sznaucery mini). Poza tym nie pracuje i zajmuje się prawie wyłącznie psami.

Ja natomiast przebywałam wcześniej dość często z moją sznaucerką w bloku. I widziałam jak tam to wygląda z psami. W każdym mieszkaniu jest pies. Na ogół psy małe: jamnik, west, maltańćzyk, jakiś średni kundel. A w jednym mieszkaniu hodowla labradorów. 3 suki! Wszystko to chodzi na ten sam jeden trawnik, totalnie obsrany, bo mało kto sprząta, poniewaz nie jest to trawnik w środku miasta i straż miejska nie zagląda. Jamnik miał dobrze, bo państwa było dwoje i pracowali na zmiany. West zostawał z mamusią właściciela i ta go czasem wyprowadzała, ale totalnie ją olewał. A te labradory? Na trawce ich nie widziałam. Czasem pakowane do auta. Sesje wyjazdowe miały na siku-kaku?
  
barbik
17.12.2015 11:25:32
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Lublin

Posty: 212 #2215134
Od: 2014-11-5
Może labradory też robią w kuwetę, albo nauczyli na sedes i po co wychodzić.

Roman - obiecaj, że będziesz grzeczny a przynajmniej spróbujesz to będziemy grzecznie rozmawiać-
jeśli pytasz o mojego psa to nadmieniłam,że burek i ras ma bez liku, ale dominacja jest jamnikowo-terierowa, waży 11,5kg-więc już średniak, należy do wybitnych wąchaczy i ma dość duże wymagania ruchowe.
500m dla takiego psa to nie spacer, po przejściu 5km patrzy na mnie pytająco "czy na pewno już musimy iść do domu, bo ja jeszcze wszystkiego nie powąchałem".
Któregoś razu spotkałam znajomego, wyprowadzającego swoją suczkę yorka na trawnik przed blokiem(Zuzia jest rozmiaru kieszonkowego) jakieś 500m od mojego domu i zdziwiony zapytał czy my tak daleko chodzimy. Kieszonkowy widocznie nie musi.
  
Bromba
17.12.2015 11:44:23
Grupa: Użytkownik

Posty: 19 #2215137
Od: 2015-5-3
Na początku mnie ta dyskusja bawiła i nie zamierzałam w nią wchodzić, ale po takim dictum nie mogę się powstrzymać.

    roman.kutas pisze:

    Jesteście wieśniakami więc macie zacofane poglądy i informacje. Wiadomo że to nie wasza wina. Wina braku informacji. Ale macie internet więc troszkę winy waszej jest. Trzeba szukać czytać. Jakieś fora o psach. Tam możecie wkleić moją wypowiedź i wszystko będzie się zgadzać.

    roman.kutas pisze:

    Zawsze jak ktoś nie umie się przyznać że głupoty wypisuje to znaczy że już mu nic nie pomoże. A ja mogę być wysłannikiem prawdy i ostatniej nadziei dla was na zmianę głupiego myślenia. Wiem o co wam chodzi. Chcecie przeforsować wyższość mieszkania w domku i że psu jest lepiej. Ale macie małą wiedzę ogólną i wielu hodowców też wam powie to co ja już pisałem. Raz że pies wychodzi 3 razy dziennie i krzywda mu się nie dzieje (zachowując proporcje i dobry czas spaceru) a dwa że pies śpi ponad pół doby dziennie.


No więc jako hodowca ZKwP i zoopsycholog muszę Cię romanie kutasie, "wysłanniku prawdy" rozczarować- mylisz się. Twoje teorie są poniekąd słuszne- tak, psu wychodzącemu 3 razy dziennie o określonych porach oczywiście nie dzieje się krzywda, ale tylko przy załozeniu, że pies to bezwolna, przedmiotowo traktowana maszynka, która ma działać tak, jak ją pan właściciel zaprogramował, i że wszystkie psy są takie same. Twoja teoria pada, gdy uświadomisz sobie, że pies ma także uczucia, potrzeby, jest dla niektórych (tak jak dla mnie np.) pełnoprawnym członkiem rodziny, może chorowac, mieć gorsze samopoczucie, że młody pies ma inne potrzeby niż stary, że są psy niektórych ras, którym ten dłuższy, nawet 60 min. spacer nie wystarczy, a dla psów starszych czy chorych- będzie on za długi i za forsowny itp. Ze starszym psem trzeba zwykle wychodzić częściej ale na krócej, podobnie jak ze szczenięciem.
Idąc Twoim tokiem myslenia, gdy jeden z moich psów w wieku 11 lat zaczął mieć problemy z prostatą, powinnam była mu wytłumaczyć, że nie będzie mną rządził i nie będziemy wyłazić co godzinę, bo ma sikać o wyznaczonych porach i basta?
Pies może zmarznąć, mieć jakiś chwilowy problem z trawieniem, zachorować- nie zawsze od razu sie zorientujemy... Nie wyobrażam sobie nie reagować na sygnalizowaną przez psa potrzebę wyjścia- trzeba być albo kretynem albo bezdusznym dziadem by tak robić.
Co do przesypiania większości dnia- jak wyżej- błąd w założeniach. Poobserwuj sobie młodego huskiego, beagla czy ONka i zobacz ile one śpią w ciągu dnia i jakie mają potrzeby.

  
LadyM.
17.12.2015 11:47:54
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4538 #2215139
Od: 2013-3-22


Ilość edycji wpisu: 1
Kieszonkowy nie musi. W dodatku te kieszonkowe są zmutowane na mikro, a więc zdegenerowane i maja problemy zdrowotne. No i witalne takoż.


Bromba, Twoje argumenty na nic. W/g R.K., wszyscy, którzy traktujemy nasze psy jak "członków rodziny", uwzględniając ich potrzeby, a nie nasze sztywne widzimisię jesteśmy skażeni głupotą i brakiem wiedzy.

Ciekawe co powiedziałby R.K. gdyby pracodawca oznajmił: z toalety korzystasz PRZEd rozpoczęciem pracy, o 9.00 jestes na stanowisku. Potem wolno ci wyjść o 14.00, a trzeci raz pozakończeniu pracy o 17.00. I zaczął tego drastycznie pilnować. NP. zamykając klopa w międzyczasie i chowając klucz w kieszeń.
  
donka246
28.12.2015 20:14:03
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Posty: 68 #2219412
Od: 2015-12-27
Widzę że dyskusja się troszkę rozwinęła... A ją chciałabym przedstawić moje pieski z którymi na co dzień mieszkam w domu. A jest to: suczka nowofundlanda, piesek York, buldog francuski i chow chow. Wszytskie pieski mieszkają razem z nami w domu i świetnie się dogadują. Z że zwierzętami gospodarskimi dogadują się lepiej,czasem gorzej ale staramy się żyć w zgodzie ;-)
  
monia8366
14.01.2016 10:27:42
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Lokalizacja:: Częstochowa

Posty: 3241 #2226402
Od: 2013-3-21
    Kluska pisze:

    Opisałam pewną historię w temacie "Pastuchy", ale wklejam rozpoczynając nowy temat, bo jestem ciekawa co Wy na to.

    Kilka lat temu miałam bardzo niemiłą historię.
    Poszłam na łąkę po konie. Już przeszlismy do domu polowe drogi i nagle od strony ogrodu "coś" starsznie zaczęło wrzeszczeć, piszczeć. Dziwne to były dźwięki. Wcześniej takich nie słyszałam. Konie spłoszone wróciły na łąkę- ok, tam są bezpieczne. Pbiegłam zobaczyć co się dzieje: jakiś kundel podgryzał koźlątko sarny, które wbiło się własnie w oko siatki leśnej. Pies uciekł. Małe przerażone- obejrzałam jak je wydostać. Pobiegłam po cęgi aby druty poprzecinać. Przecięłam jakiś, zdążyłam odgiąć by się jeszcze bardziej nie pocharatało i błyskawicznie małe uciekło na tych 2ch zdrowych przodach, a tyły... Pewnie gdzieś i tak padło, albo nocą było dorwane przez inne psy. W takich chwilach ogarnia mnie prawdziwa wściekłość, złośc na ludzi, którzy puszczają te swoje kundle. I na siebie samą, że w ogóle mam ogrodzenie (!) I tak źle i tak nie dobrze...
    Na siatkach leśnych mam taśmy, by były widoczne (sarny, konie), ale w tym miejscu akurat jej nie było.
    Pojechałam do Gminy, opowiedziałam, co się wydarzyło.
    Rada jaką usłyszałam:
    Pani wie, ze taka jest "tradycja" i nic się z tym nie da zrobić. Niech pani pochodzi po wsi i zapyta czyj to pies i niech go przywiążą. A nie mamy gminnego schroniska, trzeba by go złapać i oddać do miejskiego schroniska i może to pani zrobić l Miejski TOZ też umył ręce.
    Nie wspomnę już o szczepieniach na wściekliznę, bo gminny wet mówił mi, że pewłno we wsi psów, ale wszyscy widać jeżdżą z nimi do kliniki szczepić (?) Pytam czy dokumenty pokazują- nie, mówią, że nie ma potrzeby, że są szczepione.

    3 szt kózek znajomych mieszkających w naszych okolicach zostały zagryzione w biały dzień.
    Niestety to drażliwy i temat nie do rozwiązania na czas jaki mieszkamy tu na wsi. Rzeczywiście to "tradycja"- puszczanie wyglodzonych psów, by się najadły we własnym zakresie. Zdarza się, że zakładają "rodziny" w pustostanach czy w krzakach. I zaczepiają również ludzi.
    Mój pies biega po ogrodzonym terenie, lubi się bawić z kozami, suka jest sterylna.

    Nie obawiacie się tego zagrożenia dla waszych zwierząt? Nie wiem już jak ten problem rozwiązać. Próbowałam. Z tego wszystkiego najlepiej udawać, że nic sie takiego nie dzieje. Lub się wyprowadzić jak komuś sie nie podoba (mnie).
    zmieszany

    Nicole_Cherry pisze:

    Niestety znam gorszą historię. Psy które na codzień przebywały z kozami upatrzyły sobie najmlodsza kozke w stadzie, zaczęło się od zabawy w pogoń a skończyło śmiercią małej. Trwało to nie więcej jak 20 minut według zapewnień właściciela. Psy to jednak drapieżniki (nawet wlasne) nie zapominajmy o tym. Obowiązuje zasada ograniczonego zaufania. Dodam że nie były to wyglodniale mieszance a rasowe psy (spoza grupy mysliwskich), dobrze ożywione, z pełną miską jedzenia. Mój sąsiad opowiadał też podobną historię o dwóch owczarkach niemieckich, klaczce i krwawiacym zadzie - też razem wychowywanych......

    duena pisze:

    Temat bardzo dobry, mnie spotkało to w niedzielę. Pod naszą nieobecność jakimś sposobem koziołek przyzwyczajony że biega po wybiegu, wydostał się z koziarni tradycyjnie pobrykać. Niestety dopadło go pięć psów latających za suką w cieczce, i tylko szybka interwencja sąsiada uratowała mu życie. Pogryzione tylne nogi, uszy , na chwilę obecną do czwartku zastrzyki , a w piątek amputacja ogona (której nie można było przeprowadzić od razu z przyczyn zbytniego osłabienia) Co będzie dalej to się okaże , prawdopodobnie kastracja gdyż do krycia już się nie będzie nadawał, czy będzie skakał lub dobrze chodził to się dopiero okaże za jakiś czas. Dla nas wielkie przeżycie, dla koziołka ból a dla właścicieli psów nic, bo teoretycznie nie da się ich ustalić.

    Hope pisze:

    Duena czy jesteś pewna, że zapewnisz temu maluchowi opiekę do końca życia ? Przykro mi, że tak się stało ale chyba najbardziej humanitarnym wyjściem byłoby uśpienie tego koziołka.

    duena pisze:

    Hope owszem, jeśli ma tylko szanse normalnie funkcjonować, to tak.


_________________
http://powr-t.blogspot.com/
  
LadyM.
14.01.2016 19:47:51
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4538 #2226685
Od: 2013-3-22


Ilość edycji wpisu: 1
A propos psów w obejściu. Dzisiaj ilość psów w moim obejściu powiększyła sie o dwa. Pomykały sobie swobodnie i podszczywały wszystko co sie dało. Juz nawet moich z proga wypuścić na siku przed dom nie mogę, bo nie wiem, co mi zza winkla wyskoczy.Domniemywam, że krążą nadal, bo moje drą właśnie pyski zawzięcie. To, że nie mam podwórza ogrodzonego nie znaczy, że mają mi się psy wałesać. Bo moje się nikomu nie wałesają i mogę oczekiwać tego samego. Wręcz zyczyc sobiediabełzakręcony


A propos pewności: niczego nie możemy być pewni, niestety. Możemy sobie postanowić, jedynie. Bo kto wie, czyje zycie będzie dłuższe
  
gregorian
14.01.2016 20:06:19
poziom 3

Grupa: Użytkownik

Posty: 195 #2226691
Od: 2015-11-8
LadyM ja jestem ogrodzony suki na czas cieczki zamknięte w kojcu uwiązane i co? Pech ze dostaly cieczke w jeden czas. W nocy moja durna sąsiadka spuszcza swoje kundelki. Male jamnikowate szczury. Sąsiadka nie jest ogrodzona a one przyszly do mnie rozwalily jedna siatkę druga siatkę i spędziły z sukami upojna i widzę ze owocna noc. I co mam zrobić? Teraz nie dość ze musze ponieść koszty naprawy siatki odrodzeniowej to musze cos pomyśle co z młodymi szczeniakami( sterylka aborcyjna jednej suki 300zl naprawa siatki ok 400zl). Ja jestem uważany za pseudohodowcę a taki palant co puszcza luzem psy na wioskę jest niczym winny i nie obchodzą go moje koszty spowodowane przez jego bezmyslnosc. I co mam zrobić?
  
LadyM.
14.01.2016 20:37:23
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Użytkownik

Lokalizacja:: Podkarpacie

Posty: 4538 #2226710
Od: 2013-3-22


Ilość edycji wpisu: 1
Czasem tak mnie krew zalewa (jak dzisiaj właśnie), że powiedziałabym, że najlepsze wyjście pójśc sąsiadce dać po pysku. Tyle, że to żadne wyjście.
Na spacery wieczorami chodzę z latarka (co druga latarnia nie świeci, nie wiem, czy dzieciatka do nich z procy strzelają, czy kie licho) I w ub sezonie z gazem pieprzowym chodziłam. Ale to mi żadnej sprawy nie załatwi, bo moja czarna suka (obie sa wysterylizowane) jest niewychowana i wszystkich kocha -ludzi i zwierzęta. I ja nie dam rady opanowac dwóch psów na sznurku, jak ten lecący luzem okaże się równie zainteresowany zawieraniem znajomości i w dodatku agresywny. Jak dotąd na szczęście uciekają. Ale bywają sytuacje eniebezpieczne np. lód na drodze. Nie mam ochoty wylądowac w szpitalu z rozbitym łbem. Więc co? Mam nie wychodzić, bo debile sobie mają ochote pospuszczac psy?

Tylko, że my tu sobie tak piszemy. I to jest na zasadzie wylewania żalów. Durnie, którzy puszczają psy luzem tego nie czytaja. I są na tyle tępi, że nie sa w stanie przewidziec skutków pomykania ich psa luzem po drodze, gdzie jeżdża samochody i chodza ludzie. Niektórzy uwagi kwituja śmiechem. Jak pewna Małgosia, której zwróciłam uwagę, że przez jej psa wycięłam pirueta, bo mi nagle wypadł zza krzaczorów i moje psy szarpneły. Zapytała o której ja z psami wychodzę i że w takim razie będzie go spuszczac później. lol
  
Electra17.10.2018 07:51:35
poziom 5

oczka

Przejdz do góry strony<<<Strona: 18 / 20>>>    strony: 1234567891011121314151617[18]1920

  << Pierwsza     < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » FORUM OGÓLNE » PSY W OBEJŚCIU

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | CyberCiekawostki | darmowe forum | sklepy
opinie, testy, oceny | katalog stron | toplsta